Józef Hofmann: modernistyczny kult geniuszu w oderwaniu od moralności i sacrum

Podziel się tym:

Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) prezentuje obszerny artykuł gloryfikujący pianistę Józefa Hofmanna jako „jednego z największych pianistów swojej epoki” i „fenomenalnego muzyka”. Wychwala się tu jego „racjonalne i rzetelne podejście, oparte na partyturze”, „nowoczesność” oraz „antysentymentalizm”, podczas gdy moralny upadek artysty sprowadzony zostaje do wzmianki o „tragicznej w skutkach choroby alkoholowej”.


Naturalistyczna redukcja człowieka do funkcji artystycznej

Artykuł wpisuje się w modernistyczny paradygmat absolutyzujący sztukę jako autonomiczną wartość, oderwaną od moralności i ordo ad Deum (porządek ku Bogu). Opisując Hofmanna jako „fenomenalnego muzyka” pomimo jego jawnych grzechów nieczystości i pijaństwa, redaktorzy stosują typową dla posoborowej mentalności separację „dzieła” od „twórcy” – wbrew katolickiej nauce o nierozerwalności prawdy, dobra i piękna.

Jak trafnie wskazywał Pius X w Pascendi Dominici gregis: „Moderniści (…) oddzielają naukę od życia, wiarę od uczynków, co jest największym błędem” (n. 39). W przypadku Hofmanna mamy do czynienia z klasycznym przykładem „oddzielenia sztuki od moralności”, gdzie rozwiązły tryb życia zostaje wybielony przez rzekome „arcydzieła sztuki, jaka już nie istnieje”.

Fałszywy kult postępu i technicyzacji sztuki

Autor bezkrytycznie przyjmuje modernistyczną narrację o „narodzinach nowoczesnej pianistyki”, gloryfikując Hofmanna za „wprowadzenie już na przełomie XIX i XX w. tego «nowoczesnego», racjonalnego i rzetelnego podejścia, opartego na partyturze”. Tymczasem owo „nowoczesne podejście” stanowiło zaprzeczenie katolickiej koncepcji sztuki jako vox Dei (głosu Boga), sprowadzając ją do technicznej biegłości i formalnego perfekcjonizmu.

W myśl potępionych przez św. Piusa X błędów modernizmu, artykuł fetyszyzuje postęp techniczny w sztuce: „Hofmann był pierwszym znanym pianistą, który utrwalił swoją grę w nagraniach”. Zupełnie pomija się tu ostrzeżenia Leona XIII z encykliki Inscrutabili Dei (1878) przed „fałszywą filozofią” absolutyzującą ludzki wynalazek ponad Boży porządek.

Zatrute źródła „duchowości” artystycznej

Szczególnie niepokojące są próby sakralizacji modernistycznej estetyki: „Te powstałe mimo jego woli świadectwa po 150 latach od urodzin pianisty okazują się jeszcze ważniejsze niż w jego czasach. Dziś to arcydzieła sztuki, jaka już nie istnieje”.

W rzeczywistości mamy do czynienia z typowym przejawem bałwochwalczego kultu człowieka, który Pius XI potępił w Quas Primas jako sprzeciwiający się „panowaniu Chrystusa nad wszystkimi narodami i każdym aspektem życia”. Brak tu jakiejkolwiek refleksji, że prawdziwe piękno sztuki wypływa z łaski, a nie z „potężnej siły intelektu” oderwanego od moralności.

Milczenie o odpowiedzialności moralnej artysty

Artykuł całkowicie pomija katolickie nauczanie o obowiązku santificatio per artem (uświęcenia przez sztukę). Podczas gdy Hofmann „prowadził rozwiązłe życie, a jego alkoholizm doprowadził do upadku”, redaktorzy koncentrują się na zachwytach nad „magiczną pedalizacją” i „niedościgłym Polonezem brillante”.

Tymczasem Sobór Trydencki w dekrecie De invocatione sanctorum wyraźnie naucza, że „świętych należy naśladować w ich cnocie, a nie podziwiać jedynie ich talentów”. Brak także ostrzeżenia, że gloryfikacja artystów prowadzących życie przeciwne Ewangelii stanowi zgorszenie i narusza zasadę scandalum parvulorum (zgorszenia maluczkich).

Kult geniuszu versus ewangeliczna pokora

W tekście dominuje typowo modernistyczne uwielbienie dla ludzkiego geniuszu: „Każda nuta, jaką Hofmann zagrał, powinna była być nagrana (…) wraz z nim zmarła np. wielka tradycja chopinowska”. Taka apoteza jednostki stoi w jaskrawej sprzeczności z katolicką cnotą pokory i zasadą Deo omnis gloria (Bogu wszelka chwała).

Jak przypominał św. Augustyn w Wyznaniach: „Nieszczęśliwy jest każdy człowiek, który chlubi się z własnej doskonałości”. W artykule nie znajdziemy jednak ani jednego odwołania do nadprzyrodzonego źródła talentów – wszelka chwała przypisywana jest samemu artyście.

Duchowa pustka współczesnej krytyki artystycznej

Cały wywód utrzymany jest w duchu czysto naturalistycznej krytyki artystycznej, całkowicie pomijającej wymiar duchowy sztuki. Gdy autor pisze o „wspaniałej interpretacji cudownego Nokturnu Des-dur Chopina”, nie zadaje podstawowego pytania: czy owa interpretacja prowadzi dusze ku Bogu, czy też zamyka je w samouwielbieniu artysty?

W świetle potępienia modernizmu przez św. Piusa X, takie pominięcie stanowi objaw głębokiego kryzysu duchowego współczesnej kultury. Jak nauczał Papież w Lamentabili sane (n. 58): „Prawda nie pochodzi z ludzkiego umysłu, lecz jest od Boga” – podobnie źródłem prawdziwie wielkiej sztuki może być tylko łaska.


Za artykułem:
Józef Hofmann po 150 latach. Paradoksy geniusza pianisty i narodziny nowoczesnej pianistyki
  (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: tygodnikpowszechny.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.