Portal Gość Niedzielny, będący tubą posoborowego establishmentu, relacjonuje decyzję „Sądu Najwyższego” unieważniającą wyrok „sądu apelacyjnego” w Warszawie. Chodziło o zakwestionowanie legalności powołania „sędziego” orzekającego w pierwszej instancji. „Sąd Najwyższy” stanowczo sprzeciwił się praktyce „pozaproceduralnej kontroli” nominacji, nazywając ją „działaniem ultra vires” naruszającym „konstytucyjny porządek państwa”.
Redukcja sprawiedliwości do czczej procedury
Cała „argumentacja” „SN” sprowadza się do biurokratycznego fetyszyzmu:
„Procedura nominacyjna została w Konstytucji jednoznacznie rozdzielona pomiędzy Krajową Radę Sądownictwa oraz Prezydenta RP, a akt powołania sędziego ma charakter ostateczny i niepodważalny”
Ta jawnie naturalistyczna perspektywa całkowicie pomija nadprzyrodzony wymiar sprawiedliwości, który w katolickim porządku wynika z lex divina (prawo Boże). Jak nauczał Pius XI w encyklice Quas primas: „Władza naszej Stolicy postanowiła, że biskup, duchowny lub chrześcijanin z prostego wyznania, który został złożony z urzędu lub ekskomunikowany przez Nestoriusza lub jego zwolenników, po tym jak ten ostatni zaczął głosić herezję, nie będzie uważany za złożonego z urzędu ani ekskomunikowanego.”
Negacja prawa Bożego jako fundamentu jurysdykcji
Komunikat „SN” obnaża modernistyczną herezję, która:
- Uznaje ludzką konstytucję za ostateczne źródło legitymizacji, podczas gdy św. Paweł wyraźnie naucza: „Nie masz zwierzchności, ale od Boga” (Rz 13,1 Wlg)
- Przemilcza fakt, iż jakakolwiek władza sprzeciwiająca się prawu naturalnemu i objawionemu traci moc z samej swojej istoty – zgodnie z zasadą lex iniusta non est lex (prawo niesprawiedliwe nie jest prawem)
- Promuje bałwochwalczy kult procedur, gdzie formalna „właściwość” zastępuje materialną sprawiedliwość
Destrukcja porządku katolickiego przez neomarksistowską rewolucję
Przytoczony przypadek to kolejny etap systemowej destrukcji resztek łacińskiego porządku prawnego. Już w 1864 r. Pius IX w Syllabusie potępił błąd nr 39: „Państwo, jako źródło wszystkich praw, posiada jurysdykcję niczym nie ograniczoną”. Tymczasem „SN” otwarcie głosi tę herezję, twierdząc że:
„sądy powszechne nie posiadają kompetencji do badania skuteczności ani 'trafności’ powołań sędziowskich”
Co stanowi jawne odrzucenie katolickiej zasady res iudicata pro veritate habetur (rzecz osądzona uchodzi za prawdziwą) tylko wtedy, gdy sąd działa w łączności z obiektywnym porządkiem moralnym.
Milczenie o królewskim panowaniu Chrystusa
Najjaskrawszą apostazją w całym tekście jest całkowite pominięcie Chrystusa Króla jako źródła wszelkiej władzy sądowniczej. Jak przypominał Pius XI: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi. (…) Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12). Tymczasem „SN” działa jak ateistyczny trybunał, gdzie „stabilizacja wymiaru sprawiedliwości” zastąpiła służbę Bożej sprawiedliwości.
Neo-sędziowie jako kapłani nowej religii humanizmu
Wspomniani w artykule „neo-sędziowie” to w istocie kapłani świeckiej religii proceduralnego formalizmu. Ich „legitymizacja” oparta na politycznych nominacjach odsłania prawdę o całym posoborowym systemie:
- „Krajowa Rada Sądownictwa” działa jak konklawe masonerii, gdzie nie chodzi o merytorykę, lecz o lojalność wobec antychrześcijańskiego establishmentu
- „Prezydent RP” pełni funkcję anty-króla, który zamiast namaścić władzę olejem św. Marji Magdaleny, legitymuje apostazję pieczątką urzędową
- Cały „wymiar sprawiedliwości” przekształcono w narzędzie inżynierii społecznej, całkowicie oderwane od klasycznej definicji sprawiedliwości jako cnoty kardynalnej
Teologiczny wymiar kryzysu praworządności
Sednem problemu nie jest – jak próbują sugerować środowiska „opozycyjne” – domniemane „upolitycznienie KRS”, ale całkowite odcięcie jurysdykcji od jej nadprzyrodzonego źródła. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice nauczał: „Heretycki władca natychmiast traci władzę, ponieważ nie może być głową tego, czego nie jest członkiem”. Analogicznie „sędziowie” nieuznający zwierzchnictwa Chrystusa Króla są jedynie uzurpatorami, których orzeczenia pozbawione są jakiejkolwiek mocy wiążącej sumienia.
Katastrofa prawna opisana przez Gość Niedzielny to logiczny owoc soborowej rewolucji, która odrzuciwszy społeczne panowanie Chrystusa, skazała narody na dyktaturę relatywizmu. Jedynym rozwiązaniem jest powrót do katolickiej monarchii, gdzie król namaszczony przez Kościół wymierza sprawiedliwość w imieniu Trójjedynego. Jak głosiła bulla Unam Sanctam Bonifacego VIII: „Pod jednym Pasterzem i głową Kościoła są dwa miecze, duchowny i świecki. Jeden ma być przez Kościół używany, drugi dla Kościoła”.
Za artykułem:
SN: nie wolno podważać wyroków przez spory o powołania sędziów (gosc.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








