Portal Tygodnik Powszechny (27 stycznia 2026) przedstawia nową powieść Joanny Rudniańskiej „Obudziła się zimną nocą” jako „przejmującą wizję świata, w którym granica staje się zasadą istnienia”, gloryfikując przy tym redukcję chrześcijańskiego miłosierdzia do świeckiego humanitaryzmu.
Naturalistyczna redukcja cierpienia
Recenzowana książka, inspirowana wydarzeniami na granicy polsko-białoruskiej, operuje językiem wyzutym z transcendentnego wymiaru ludzkiego cierpienia. Dwóch matek walczących o przetrwanie dzieci przedstawionych jest jako moralnie równorzędne ofiary „systemu”, co stanowi klasyczny przykład modernistycznej relatywizacji dobra i zła. Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas primas: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym – oto jedyna podstawa ładu społecznego”. Tymczasem Rudniańska, podobnie jak Holland czy Grynberg, proponuje wizję pozbawioną jakiejkolwiek nadprzyrodzonej perspektywy.
Kryptomodernistyczne założenia antropologiczne
Centralna metafora „e-ściany” oddzielającej bohaterki od siebie i od świata odsłania głębszy problem: ateistyczną wizję człowieka jako samotnego wyspiarza w kosmosie pozbawionym Boga. Tymczasem Kościół naucza niezmiennie, jak przypomina św. Pius X w Lamentabili sane, że „objawienie było nie tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (propozycja 20 potępiona).
Ilustracje autorki, choć technicznie poprawne, utrwalają ten błąd poprzez skupienie na fizycznym wymiarze cierpienia przy całkowitym pominięciu duchowego. „Zimno” odczuwane przez czytelnika to jedynie fizjologiczna reakcja, nie zaś – jak w Drodze McCarthy’ego – zapowiedź eschatologicznej próby.
Polityzacja miłosierdzia
Niepokojące jest milczenie zarówno autorki, jak i recenzenta w kwestii rzeczywistych przyczyn kryzysu migracyjnego:
…kraju, w którym kobiety pozbawiono praw
– ten enigmatyczny opis reżimu Łukaszenki świadomie pomija jego marksistowsko-leninowskie korzenie. To nie „system”, lecz konkretna antychrześcijańska ideologia odpowiada za prześladowania, o czym dobitnie przypomina Syllabus błędów Piusa IX, potępiający tezę, że „Kościół ma się pogodzić z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (propozycja 80).
Egoistyczna duchowość „uchodźców wewnętrznych”
Postać matki ukrywającej się w „ekstrawaganckim domu wymyślonym przez męża” stanowi przejmujący symbol dekadenckiego zachodniego indywidualizmu. Zamiast solidarności z prześladowanymi – elektroniczny mur. Zamiast otwarcia na bliźniego – obsesja na punkcie „złego wyglądu” dziecka. Ta karykatura katolickiej caritas odsłania duchową pustkę środowisk, które odrzuciwszy władzę Chrystusa Króla, pozostały z jałowym humanitaryzmem.
Zapomniana droga wyjścia
Największym grzechem omawianej narracji jest milczenie o jedynym lekarstwie na światową anarchię: „Chrystusowi trzeba być posłusznym nie tylko w życiu prywatnym, ale i rodzinnym, i publicznym” (Pius XI, Quas primas). Dopóki literatura będzie uciekać od tej fundamentalnej prawdy, dopóty pozostanie intelektualnym pobrzękiwaniem w obliczu apokalipsy.
Tymczasem prawdziwe rozwiązanie kryje się nie w metaforach „ścian” i „stref”, lecz w niezmiennych słowach: „Przyjdź Królestwo Twoje”. Każda inna odpowiedź to jedynie przełożenie agonii.
Za artykułem:
Książka tygodnia: Nowa proza Joanny Rudniańskiej odbiera oddech (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 27.01.2026








