Portal LifeSiteNews (27 stycznia 2026) relacjonuje wypowiedź „biskupa” Athanasiusa Schneidera, który demaskuje proces wprowadzania posoborowej reformy liturgicznej. W wywiadzie zaznacza, że większość współczesnych „kardynałów” ignoruje fakty historyczne dotyczące narzucenia Novus Ordo Missae, szczególnie sprzeciw biskupów wobec eksperymentalnej „Mszy normatywnej” w 1967 roku.
„Około 71 biskupów głosowało za («placet»), 43 było przeciw («non placet»), 62 uznało ją jedynie za podstawę do dyskusji”
Schneider podkreśla, że mimo braku jasnego mandatu synodalnego, prace nad nowym mszałem kontynuowano pod kierownictwem Annibale Bugniniego. Efektem stało się promulgowanie przez „papieża” Pawła VI w 1969 r. mszału radykalnie zerującego z tradycją.
Teologiczny wandalizm w białych rękawiczkach
Przedsoborowe Magisterium jednoznacznie potępiało jakiekolwiek naruszenie świętej liturgii. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał: „Jeśliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój”. Tymczasem posoborowa „reforma” stała się narzędziem dechrystianizacji:
- Zniesienie ofiarnego charakteru Mszy na rzecz protestanckiego „zgromadzenia stołu”
- Usunięcie modlitw ekspiacyjnych i redukcja kanonu rzymskiego
- Desakralizacja przestrzeni liturgicznej przez marginalizację tabernakulum
Masoński sznyt „reformy”
Artykuł pomija kluczowy kontekst: Annibale Bugnini, główny architekt Novus Ordo, został zdemaskowany jako mason. Świadczy o tym jego nagłe usunięcie z Kongregacji Kultu Bożego w 1976 r. po ujawnieniu przynależności do loży. Jak zaznaczył kardynał Silvio Oddi: „Bugnini był masonem, to fakt”.
Wiara katolicka od wieków przestrzegała przed infiltracją masonerii. Pius IX w Syllabusie błędów potępił tezę, że „Kościół powinien pogodzić się z postępem, liberalizmem i współczesną cywilizacją” (pkt 80). Tymczasem Consilium prowadziło konsultacje z sześcioma protestanckimi pastorami, co potwierdza list Bugniniego do Maxa Thuriana z Taizé z 1965 r.
Duchowa pustka posoborowej liturgii
„Biskup” Schneider słusznie wskazuje na „herezję bezforemności”, lecz nie wyciąga logicznego wniosku: Novus Ordo jest z natury niezdolny do wyrażenia katolickiej doktryny. Św. Pius X w dekrecie Lamentabili potępił tezę, że „wiara Chrystusowa sprzeciwia się ludzkiemu rozumowi” (pkt 6), podczas gdy posoborowa liturgia odcina się zarówno od rozumu, jak i Objawienia.
Brakuje także ostrzeżenia, że uczestnictwo w Novus Ordo stanowi współudział w świętokradztwie. Pius XII w Mediator Dei podkreślał: „Liturgia jest przede wszystkim kultem Boskiego Majestatu”. Tymczasem „msza” posoborowa redukuje Boga do poziomu zgromadzenia, co stanowi jawną apostazję.
Nadzieja tylko w powrocie do Tradycji
Żadne „reformy reformy” nie naprawią ontologicznego defektu Novus Ordo. Jak zauważył św. Robert Bellarmin: „Jawny heretyk nie może być papieżem” (De Romano Pontifice). Skoro zaś posoborowi „papieże” narzucili heretycką liturgię, ich władza jest nieważna ex opere operato.
Jedynym rozwiązaniem jest totalne odrzucenie soborowego eksperymentu i powrót do Mszy Wszechczasów – jedynego prawowitego wyrazu katolickiej wiary. Jak głosił Pius XI: „Nie masz w żadnym innym zbawienia” (Dz 4,12). Dopóki kardynałowie bawią się w „udoskonalanie” rewolucyjnego rytu, dopóty Kościół pozostanie w stanie agonii.
Za artykułem:
Bishop Eleganti: Cardinals must address the crisis in the liturgy, origins of the Novus Ordo (lifesitenews.com)
Data artykułu: 27.01.2026








