Ciasny wnęka kościoła w Radomiu z kapłanem w sutannie przed grupą narzeczonych. Kapłan wskazuje na krucyfiks, podkreślając sakralny charakter małżeństwa.

Wzrost kursów przedmałżeńskich w Radomiu: Triumf psychologii nad teologią sakramentu

Podziel się tym:

Psychologia zamiast łaski: Modernistyczna deformacja przygotowania do małżeństwa

„1600 par wzięło udział w 2025 roku w kursach przedmałżeńskich w diecezji radomskiej”

„Ks. Krzysztof Bochniak”, dyrektor wydziału duszpasterstwa rodzin struktury posoborowej w Radomiu, chełpi się wzrostem uczestników kursów, przedstawiając to jako oznakę „świadomego przygotowania do ślubu”. Lecz gdy przyjrzymy się istocie owych kursów, ujawnia się przerażająca redukcja sakramentu małżeństwa do terapii partnerskiej. Narzeczeni cytowani przez portal eKAI (28 stycznia 2026) mówią wyłącznie o „dialogu”, „komunikacji” i „uczuciach” – jakby małżeństwo było jedynie umową socjologiczną, a nie nexus mysticus (więź mistyczną) obrazującą związek Chrystusa z Kościołem (Ef 5,32).

Zdrada doktrynalna pod płaszczem duszpasterskiego sukcesu

Przywołany artykuł nie zawiera żadnej wzmianki o nadprzyrodzonym charakterze małżeństwa, łasce sakramentalnej czy obowiązku wychowania potomstwa w wierze katolickiej. Zamiast tego czytamy o „15 doradcach życia rodzinnego”, których kompetencje pozostają podejrzanie nieokreślone. Czy ci „doradcy” głoszą nierozerwalność małżeństwa potwierdzoną przez Chrystusa (Mt 19,6), czy też promują „rozwód duszpasterski” praktykowany przez neo-kościół? Czy nauczają encykliki Casti Connubii Piusa XI, która potępia wszelką antykoncepcję jako „haniebny grzech”, czy też szepczą o „odpowiedzialnym rodzicielstwie” w duchu heretyckiej Gaudium et Spes?

Narzeczeni Daria i Łukasz wyznają: „Tutaj uświadamiamy sobie, co tak naprawdę jest ważnego w naszych relacjach (…). Tylko dialog i komunikacja mogą tak naprawdę rozwiązać wiele problemów”. To język poradni małżeńskiej, nie zaś przygotowania do sacramentum magnum (wielkiego sakramentu). Gdzie jest nauka o łasce, która jedynie umożliwia wierność? Gdzie katecheza o grzechu ciężkim niszczącym więź małżeńską? Gdzie wymóg katolickiego wychowania dzieci pod karą grzechu śmiertelnego? Milczenie na te tematy jest wymowne.

Statystyki jako zasłona dymna apostazji

„Ks. Bochniak” triumfalnie ogłasza wzrost z 700 do 1600 uczestników kursów w latach 2022-2025. Lecz równocześnie przyznaje, że „liczba ślubów w naszej diecezji spada”. Ten paradoks demaskuje prawdziwy cel: legitymizacja związków niesakramentalnych pod pozorem „przygotowania”. Ilu z tych 1600 par żyje w konkubinacie? Ilu akceptuje antykoncepcję? Ilu planuje małżeństwo jako „próbę” przed ewentualnym cywilnym rozwodem? Struktury posoborowe nie pytają o to, byle zwiększać statystyki „zaangażowania”.

W świetle kanonu 1066 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, proboszcz ma „poważnym obowiązkiem nie dopuścić do małżeństwa tych, którzy nie mogą go zawrzeć zgodnie z prawem Bożym i kościelnym”. Tymczasem kursy stały się mechanizmem legalizacji sytuacji obiektywnie grzesznych. Czy „doradcy” badają stan łaski u narzeczonych? Czy wymagają spowiedzi z grzechów przeciwko czystości? W tekście nie ma śladu takich praktyk – tylko pusta mantra o „dialogu”.

Kryptomodernizm w działaniu

Przywołane dane o „70 doradcach życia rodzinnego” w 50 poradniach to klasyczny przykład clericorum laicizatio (laicyzacji duchowieństwa). W miejsce kapłanów – wykwalifikowanych do rozsądzania przeszkód małżeńskich i udzielania sakramentów – mamy anonimowych „ekspertów”, prawdopodobnie przesiąkniętych psychologią Junga czy Rogersa. To właśnie przepowiedział Pius X w encyklice Pascendi, demaskując modernistów, którzy „wiarę opierają na uczuciu i doświadczeniu wewnętrznym”, odrzucając nadprzyrodzone łaski.

Jak zauważył św. Pius X w Lamentabili Sane (propozycja potępiona nr 65): „Nauka, że Chrystus podniósł małżeństwo do godności sakramentu, nie może być w żaden sposób tolerowana”. Choć bezpośrednio odnosiło się to do jawnych heretyków, dziś znajduje zastosowanie w praktyce „kursów przedmałżeńskich”, gdzie sakrament sprowadza się do technik komunikacyjnych.

Jedyna droga naprawy: powrót do doktryny trydenckiej

Katolickie przygotowanie do małżeństwa musi opierać się na trzech filarach:

  1. Badaniu przeszkód kanonicznych (pokrewieństwo, różnowierstwo, przymus)
  2. Pouczeniach o celach małżeństwa (prokreacja, wzajemna pomoc, lekarstwo na pożądliwość)
  3. Nauczaniu o łasce sakramentalnej jako jedynej gwarancji wierności

Tymczasem radomskie kursy – jak większość inicjatyw posoborowego „duszpasterstwa rodzin” – są zarażone duchem amoris laetitia, gdzie „miłość” zastępuje łaskę, a „dialog” wypiera posłuszeństwo prawu Bożemu. Dopóki struktury okupujące diecezje nie odrzucą tej modernistycznej trucizny, każde „przygotowanie” będzie jedynie teatrem apostazji.

Jak ostrzegał Pius XI w Casti Connubii: „Małżeństwo nie jest dziełem ludzkim, (…) lecz Bożym, które Kościół strzeże i tłumaczy”. Gdy zaś Kościół milczy, a kapłani stają się trenerami komunikacji, wówczas nawet 10 000 kursantów nie zatrzyma destrukcji sakramentu.


Za artykułem:
28 stycznia 2026 | 05:00Coraz więcej narzeczonych uczestnicy w kursach przedmałżeńskich
  (ekai.pl)
Data artykułu: 28.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.