Portal LifeSiteNews (28 stycznia 2026) informuje o danych wskazujących, że 37% młodych Amerykanów w wieku 18-29 lat identyfikuje się jako „pro-life”, co stanowi wzrost o 8-11 punktów procentowych w porównaniu z latami 2022-2023. Badania Gallupa i Pew Research Center odnotowują jednocześnie spadek poparcia dla aborcji „we wszystkich okolicznościach” w tej grupie wiekowej o 10-14 punktów. Autor Jonathon Van Maren przypisuje ten trend działaniom ruchów obrony życia na kampusach, zaangażowaniu religijnemu oraz debatom po decyzji Sądu Najwyższego w sprawie Dobbs. Pomimo tych danych, w referendach aborcyjnych zwyciężają zwolennicy „prawa wyboru”, co – zdaniem autora – wynika z rozbieżności między moralną oceną aborcji a gotowością do jej penalizacji. Artykuł pomija jednak fundamentalny problem: naturalistyczne podstawy współczesnego ruchu „pro-life”, który odcina się od katolickiej doktryny o grzechu i konieczności nawrócenia.
Fałszywy optymizm statystyk
„Pro-life sentiment has remained remarkably durable” – konstatuje Van Maren, zachwycając się trwałością postaw obrony życia mimo „propagandy” mediów głównego nurtu.
Fakt, że 63% młodych nadal akceptuje zabijanie nienarodzonych w „większości lub wszystkich przypadkach”, demaskuje pustkę tego „postępu”. Katolicka zasada “pars pro toto” (część za całość) nakazuje dostrzec, że każdy przypadek aborcji to morderstwo wołające o pomstę do nieba, nie zaś kwestia „okoliczności”. Brakuje tu odniesienia do niezmiennego nauczania Kościoła wyrażonego w encyklice Casti connubii Piusa XI: „Bardzo nikczemnym występkiem jest zabójstwo słabego i bezbronnego zarodka, popełniane przez tych właśnie, którzy powinni go chronić”.
Teologiczny bankructwo świeckiego „pro-life”
Ruch opisany w artykule operuje wyłącznie argumentami świeckimi: prawami człowieka, współczuciem dla kobiet, danymi naukowymi o życiu płodowym. Van Maren pisze wprawdzie o „religijnych wspólnotach” jako jednym z czynników zmiany, ale całkowicie pomija obowiązek głoszenia prawdy o aborcji jako grzechu śmiertelnym wymagającym sakramentalnej pokuty. To nie „debaty” czy „kampanie kampusowe”, lecz jedynie łaska Chrystusa Króla może dokonać prawdziwego nawrócenia społeczeństwa. Jak przypomina Pius XI w Quas primas: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo… niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi”.
Aborcja farmakologiczna: milczące przyzwolenie na zbrodnię
Autor słusznie wskazuje, że administracja Bidena umożliwiła dystrybucję pigułek aborcyjnych pocztą, czyniąc „bezbronnymi” prawa stanowe chroniące życie. Jednak jego krytyka Trumpa za brak odwetu w tej sprawie ujawnia polityczne uwikłanie ruchu. Katolik nie może oczekiwać, że masoneria (Partia Republikańska) skutecznie zwalczy inną masonerię (Partia Demokratyczna) w walce o fundamentalne zasady prawa naturalnego. „Nie może mieć dwóch panów” (Mt 6,24) – albo służba Chrystusowi Królowi poprzez budowę państwa katolickiego, albo kompromisy z systemem zbudowanym na “Syllabusie błędów” Piusa IX, który potępia rozdział Kościoła od państwa (punkt 55).
Symptomatyczne przemilczenia
Artykuł nie zawiera ani jednego odwołania do:
- Obowiązku państwa do karania aborterów jako morderców (Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917, kan. 2350 §1)
- Grzechu śmiertelnego głosowania na polityków proaborcyjnych (Kongregacja Nauki Wiary, 2004)
- Nieważności „komunii” przyjmowanej przez aborcjonistów i ich wspólników (1 Kor 11,27)
To milczenie zdradza modernistyczną infiltrację nawet środowisk pozornie konserwatywnych. Van Maren, chwaląc „religijne zaangażowanie” młodych, nie precyzuje, że w USA dominują sekty protestanckie i posoborowy neokościół – obie grupy akceptujące aborcję w „trudnych przypadkach”. Prawdziwy przełom nastąpiłby dopiero, gdyby 37% młodych odrzuciło herezję wolności religijnej i domagało się ustanowienia katolicyzmu religią państwową.
Duchowa zapaść pod płaszczem statystyk
Wzrost postaw „pro-life” wśród młodych to nie przejaw autentycznego nawrócenia, lecz raczej reakcja na skrajności kultury śmierci – masowe aborcje do porodu, eksperymenty na embrionach, ideologię transseksualizmu. Gdyby autor sięgnął po katolickie źródła, wiedziałby, że św. Pius X w Lamentabili sane potępił modernistyczne redukowanie prawd wiary do „opinii prawdopodobnych” (punkty 22, 25). Tymczasem cały ruch „pro-life” w USA traktuje ochronę życia jako kwestię „opinii”, a nie dogmatu – stąd jego bezsilność wobec sądów i legislatur.
Katastrofalna rola sekty posoborowej
Najjaskrawszą luką w analizie LifeSiteNews jest brak wzmianki o zdradzie hierarchii neokościoła. „Biskupi” jak Wilton Gregory jawnie błogosławią organizacje proaborcyjne, a Konferencja Episkopatu USA od dziesięcioleci finansowo i politycznie wspiera Partię Demokratyczną. Gdy pasterze stają się wilkami, wierni błądzą po omacku. Tymczasem prawdziwy Kościół nigdy nie negocjuje z mordercami – wystarczy przypomnieć ekskomunikę latae sententiae za aborcję (kan. 1398 KPK 1917).
„Young adults who say abortion should be legal in all circumstances [declined] sharply” – triumfuje Van Maren, nie zauważając, że spadek z np. 50% do 36% wciąż pozostawia ponad 1/3 młodzieży otwarcie popierającej masowe morderstwa.
Jedyna droga naprzód: Chrystus Król
Dane przytoczone przez LifeSiteNews dają nikłą nadzieję, ale bez przywrócenia społecznego panowania Chrystusa Króla przez konsekrację Rosji (prawdziwej, nie fatimskiej fantazji) oraz ustanowienie państwa katolickiego, każdy „postęp” będzie jedynie chwilowy. Młodzi Amerykanie intuicyjnie wyczuwają zło aborcji, lecz bez łaski płynącej z prawdziwych sakramentów i nauczania Magisterium, ich opór rozbije się o skały relatywizmu. Jak ostrzegał Pius IX w Syllabusie: „Wiara katolicka nie może współistnieć z wolnością sumienia i kultów” (punkt 15).
TAGi: aborcja, pro-life, Gallup, Jonathon Van Maren, młodzież, Stany Zjednoczone, statystyki, kultura śmierci, Chrystus Król, neokościół
Za artykułem:
Young Americans are becoming more pro-life: Gallup poll (lifesitenews.com)
Data artykułu: 28.01.2026







