Portal „Gość Niedzielny” (29 stycznia 2026) relacjonuje zapowiedź wiceministra rolnictwa Jacka Czerniaka dotyczącą wprowadzenia obowiązkowego systemu mikrochipowania wszystkich psów oraz dobrowolnego rejestrowania kotów. Projekt zarządzany przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) ma rzekomo zwalczać bezdomność zwierząt poprzez identyfikację właścicieli porzuconych stworzeń. Redakcja dodaje krótki komentarz ostrzegający przed „przemożną chęcią kontrolowania wszystkiego i wszystkich”, sugerując ryzyko rozszerzenia systemu na ludzi.
Naturalistyczna redukcja stworzeń do cyfrowego kodu
Proponowane rozwiązanie stanowi klasyczny przykład materialistycznego podejścia do świata ożywionego, gdzie żywe istoty – obdarzone duszą zmysłową zgodnie z nauką św. Tomasza z Akwinu (Summa Theologica, I, q. 75, a. 6) – sprowadzane są do poziomu przedmiotów inwentarza. Brak jakiejkolwiek wzmianki o godności stworzeń wynikającej z ich miejsca w hierarchicznie uporządkowanym wszechświecie (scala naturae) demaskuje czysto utylitarne podejście władz. Pius XI w encyklice Quas Primas przypominał, że „ludzie w społeczeństwa zjednoczeni nie mniej podlegają władzy Chrystusa jak jednostki” – tymczasem projekt całkowicie pomija nadprzyrodzony wymiar relacji człowieka ze zwierzętami jako istotami powierzonymi ludzkiemu zarządowi na chwałę Stwórcy (Rdz 1,28 Wlg).
„Każdy pies będzie zaczipowany i zarejestrowany […] system niezwłocznie sprawdzi, do kogo należał. W ten sposób ograniczymy w jakimś zakresie bezdomność zwierząt” – Jacek Czerniak.
Ton tej wypowiedzi przypomina język inżynierii społecznej, gdzie problem moralny (porzucanie zwierząt) ma być rozwiązany poprzez mechaniczny przymus technologiczny, zamiast poprzez odwołanie do sumień właścicieli i zasad sprawiedliwości. Św. Augustyn w Państwie Bożym (XIX, 15) nauczał, że „pokój wszelkich rzeczy polega na spokojnym porządku” – tymczasem projekt odwraca tę hierarchię, stawiając elektroniczną kontrolę nad formacją cnót.
Milczenie o źródłach zła: kryzys moralny i upadek rodziny
Artykuł pomija zasadniczą diagnozę: epidemia porzucania zwierząt jest bezpośrednim owocem rozkładu życia rodzinnego i egoizmu promowanego przez współczesną kulturę. Gdyby władze rzeczywiście chciały przeciwdziałać temu zjawisku, sięgnęłyby po środki zgodne z katolicką nauką społeczną: wsparcie wielopokoleniowych rodzin, promocję odpowiedzialności poprzez parafialne systemy adopcji, czy naukę humanitas w szkole opartą na przykładzie świętych (jak św. Franciszek czy bł. Karolina Kózkówna). Zamiast tego proponuje się kosztowny elektroniczny aparat nadzoru, który jedynie maskuje symptomy, nie dotykając przyczyn.
Co szczególnie wymowne, cały projekt powierzono Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa – instytucji zajmującej się dotąd gospodarką rolną. To symboliczne odczłowieczenie problemu: zwierzęta domowe traktuje się jak bydło inwentarzowe, podczas gdy Kościół zawsze nauczał o szczególnym miejscu psów i kotów w ludzkiej społeczności (por. kazania św. Antoniego Padewskiego o opiece nad stworzeniami).
Technokratyczny totalitaryzm w służbie neomarksistowskiej rewolucji
Redakcyjna uwaga o ryzyku rozszerzenia systemu na ludzi nie sięga sedna problemu. Już sama logika obowiązkowego znakowania zwierząt stanowi pogwałcenie zasady pomocniczości (subsidiarium), której Pius XI bronił w Quadragesimo anno (n. 79-80). Władza państwowa uzurpuje sobie kompetencje należne rodzinom i lokalnym wspólnotom, narzucając drakońskie rozwiązania tam, gdzie wystarczyłaby edukacja i współpraca z parafiami.
Historyk nie może nie dostrzec paraleli między tą inicjatywą a praktykami totalitarnych reżimów XX wieku. Współczesne chipy to logiczna kontynuacja policyjnych rejestrów i obozowych numerów – tyle że w „cyfrowo humanitarnej” kamuflażu. Leon XIII w Libertas praestantissimum (n. 23) przestrzegał przed państwem, które „przekracza granice swoich uprawnień” i „uciska obywateli”. Obowiązkowy rejestr zwierząt domowych otwiera furtkę do:
- Inwigilacji ruchów właścicieli (przez monitoring lokalizacji chipów)
- Konfiskaty zwierząt pod byle pretekstem (np. „nieprawidłowości” w dokumentacji)
- Eliminacji ras uznanych za „niepożądane” poprzez kontrolę rozrodu
Wszystko to odbywa się pod płaszczykiem „walki z bezdomnością”, podczas gdy Syllabus błędów Piusa IX (1864) wyraźnie potępia tezę, że „państwo jest źródłem i początkiem wszystkich praw” (pkt 39).
Zdrada duszpasterska: brak głosu „duchownych”
Najjaskrawszą apostazją ujawnioną w materiale jest całkowite milczenie struktur posoborowych. Gdzie są „biskupi”, którzy powinni przypomnieć słowa św. Pawła: „Wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść” (1 Kor 6,12 Wlg)? Dlaczego Konferencja Episkopatu Polski nie protestuje przeciwko kolejnemu narzędziu kontroli społecznej? Ta bierność potwierdza tylko tezę sedewakantystów, że neo-kościół jest częścią systemu antychrysta, legitymizującą każdą formę zniewolenia pod pozorem „dobra wspólnego”.
Gdyby w Polsce istniał prawdziwy Kościół katolicki, jego hierarchy wystąpiliby z płomiennymi protestami, przypominając encyklikę Piusa XI Mit brennender Sorge, która potępiła nazistowskie metody inwigilacji. Niestety, „duchowni” zajęci są głównie ekumenicznymi happeningami i klimatyczną agitacją – współczesnym odpowiednikiem „milczenia baranów”.
Ku chwale Królestwa Chrystusowego: alternatywa katolicka
W przeciwieństwie do technokratycznej utopii, katolicka odpowiedź na problem bezdomnych zwierząt opierałaby się na:
- Wzmożeniu kazań o sprawiedliwości wobec stworzeń (por. kazania św. Jana Chryzostoma)
- Tworzeniu przyklasztornych przytulisk wzorowanych na średniowiecznych „szpitalach dla zwierząt”
- Promowaniu adopcji przez katolickie rodziny jako formy ćwiczenia cnót miłosierdzia i odpowiedzialności
- Organizowaniu parafialnych dni sterylizacji jako alternatywy dla porzuceń
Jak nauczał Pius XI w Quas Primas, „pokój domowy” buduje się poprzez poddanie Chrystusowemu prawu. Elektroniczne kajdany nigdy nie zastąpią wewnętrznego ładu sumień kształtowanego łaską sakramentalną. Dziś – jak za czasów św. Piusa X – potrzebujemy nie technokratycznych patentów, lecz powrotu do integralnej doktryny katolickiej, która jedyna może uleczyć zepsucie współczesnego świata.
Projekt obowiązkowego chipowania psów to nie tylko kwestia polityki weterynaryjnej. To kamień probierczy naszej wierności Chrystusowi Królowi w epoce cyfrowego zniewolenia. Jak zapisał św. Paweł: „Gdzie jest duch Pański, tam wolność” (2 Kor 3,17 Wlg) – a nie elektroniczne obroże.
Za artykułem:
Wiceminister rolnictwa: każdy pies będzie zaczipowany (gosc.pl)
Data artykułu: 29.01.2026








