Marsz Radości „Don Bosco” – modernistyczna maskarada zamiast katolickiego świadectwa
Portal eKAI (30 stycznia 2026) relacjonuje drugą edycję tak zwanego „Marszu Radości” zorganizowanego przez Zespół Szkół Salezjańskich „Don Bosco” we Wrocławiu. Wydarzenie, rzekomo ku czci św. Jana Bosko, zgromadziło przedszkolaki, uczniów oraz grono pedagogiczne pod przewodnictwem „ks. dyrektora” Mariusza Jeżewicza SDB. Całość stanowi jaskrawy przykład redukcji katolickiej duchowości do naturalistycznej psychologii i emocjonalnej manipulacji, co Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis nazywał „przenikaniem modernizmu do żył społeczeństwa”.
Prefabrykowana „duchowość” bez krzyża
„Logo przedstawia ks. Bosko pośród młodych. W XIX wieku, w czasie gwałtownej urbanizacji, wielu młodych ludzi pozostawało bez opieki. Ks. Bosko odczytał wtedy swoją misję – by być z nimi i dla nich” – mówił „ks. Jeżewicz”.
Już w tym stwierdzeniu ujawnia się czysto socjologiczne rozumienie świętości, całkowicie oderwane od nadprzyrodzonej misji Kościoła. Św. Jan Bosko nie był pracownikiem socjalnym, lecz kapłanem katolickim, którego „gorliwość o dom Boży pożerała go” (Ps 68,10 Wlg). Jego system prewencyjny – jak przypomina bulla Quas primas Piusa XI – miał „jedyny cel: prowadzić dusze do Królestwa Chrystusowego”. Tymczasem w relacji nie ma ani słowa o nawracaniu grzeszników, obowiązku stanu łaski uświęcającej czy wiecznym przeznaczeniu dusz – co stanowi zdradę misji św. Jana Bosko.
Msza? Tylko jako pretekst do happeningu
Opisana „Eucharystia” w kościele św. Michała Archanioła stanowi przykład przemocy liturgicznej wobec katolickiej doktryny. Brak jakiejkolwiek wzmianki o rycie trydenckim (jedynym ważnym i godziwym) oraz skupienie na „logotypie szkoły” zamiast na Ofierze Kalwarii dowodzi, że – jak pisał św. Pius X w Lamentabili sane exitu – „dogmaty są jedynie interpretacją faktów religijnych przez ludzki umysł”. Czyż sam „ks. dyrektor” z gitarą prowadzący pochód nie ilustruje doskonale słów Piusa XII, że „gdzie kończy się Ołtarz, zaczyna się cyrk”?
Oratorium – parodia katolickiej instytucji
„Nasze logo pokazuje dom – przestrzeń, w której młodzi są bezpieczni i otoczeni troską. Ks. Bosko stworzył system prewencyjny oparty na miłości, rozumie i wierze” – podkreślał „ks. Jeżewicz”.
To zdanie odsłania czysto psychologiczne pojmowanie wiary, gdzie „bezpieczeństwo” i „troska” zastępują zbawienie duszy. Prawdziwe oratorium salezjańskie – jak przypomina dekret Świętego Oficjum z 1914 r. – było „twierdzą czystej doktryny przeciwko błędom współczesności”, a nie ośrodkiem terapeutycznym. Gdzie w tym marszu są krzyże, różańce, śpiewy ku czci Marji Wspomożycielki Wiernych? Zastąpiono je „flagami i transparentami” – pustymi symbolami świeckiej pedagogiki.
Radość bez pokuty – herezja uczuć
Organizatorzy chwalą się, że „forma marszu bardzo dobrze przyjęła się w naszej wspólnocie”. Tymczasem prawdziwa radość chrześcijańska – jak nauczał św. Ignacy Antiocheński – „rodzi się z krzyża dźwiganego w jedności z Chrystusem”. „Marsz Radości” pozbawiony ascezy, umartwienia i świadomości grzechu to karykatura duchowości, która prowadzi do zguby dusz. Jak trafnie zauważył kardynał Pie: „Błądzą ci, którzy chcą oddzielić miłosierdzie od sprawiedliwości”.
Konsekwencje doktrynalne: od wiary do terapii
Całe wydarzenie stanowi żywą ilustrację błędu potępionego w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 15): że „człowiek może w obrządku jakiejkolwiek religii znaleźć drogę zbawienia”. Gdy bowiem usunie się z wychowania:
- Obowiązek stanu łaski uświęcającej (kanon 1065 KPK 1917)
- Grzech jako największe zło (Sobór Trydencki, sesja VI)
- Konieczność pokuty (Mk 1,15)
- Kult publiczny Chrystusa Króla (Quas primas)
– pozostaje jedynie terapeutyczna wydmuszka służąca socjalizacji, a nie zbawieniu. Nie dziwią więc entuzjastyczne komentarze o „atmosferze entuzjazmu” – cóż bowiem innego może dać duchowy fast-food pozbawiony nadprzyrodzonej łaski?
Św. Jan Bosko zdradzony przez spadkobierców
Najtragiczniejszym aspektem całej inicjatywy jest instrumentalne użycie postaci prawdziwego świętego do promocji posoborowej herezji. Św. Jan Bosko, który w „Snach o piekle” przestrzegał przed zgubnymi konsekwencjami grzechu, dziś został sprowadzony do roli patrona happeningów. Jego system prewencyjny – oparty na „nieustannej ascezie, modlitwie i czci dla Najświętszego Sakramentu” (wspomnienia św. Dominika Savio) – zastąpiono pogańskim kultem „radości” oderwanej od Krzyża.
Jak podsumowałby to św. Pius X w Lamentabili sane exitu: „Współczesny Kościół nie może skutecznie bronić etyki ewangelicznej, ponieważ niezmiennie trwa przy swych poglądach, których nie można pogodzić ze współczesnym postępem”. Tak oto pod płaszczykiem „dziedzictwa salezjańskiego” dokonuje się destrukcja ostatnich bastionów katolickiej tożsamości.
Za artykułem:
30 stycznia 2026 | 14:40Przedszkolaki i uczniowie przeszli w Marszu Radości „Don Bosco” (ekai.pl)
Data artykułu: 30.01.2026








