Prawdziwy katolicki kapłan w tradycyjnym kościele z wyrazem głębokiej refleksji nad zagrożeniami modernizmu.

Pomoc czy zguba? Sekcja Polska PKWP a duchowe niebezpieczeństwa modernizmu

Podziel się tym:

Portal eKAI (30 stycznia 2026) relacjonuje rozmowę z ks. Janem Żelaznym, dyrektorem Sekcji Polskiej międzynarodowej organizacji Pomocy Kościołowi w Potrzebie (PKWP), która obchodzi 20-lecie działalności w Polsce. Cytowany duchowny podkreśla zaangażowanie w pomoc chrześcijanom na Bliskim Wschodzie, współpracę z posoborowymi strukturami oraz „długofalową misję Kościoła” realizowaną poprzez wsparcie edukacyjne i materialne. „Myślę, że naszym największym dziełem jest to, że nasi bracia są mniej zapomniani” – deklaruje przedstawiciel organizacji, pomijając jednak fundamentalne kwestie doktrynalne.


Fałszywa ciągłość w służbie antykościoła

Ks. Żelazny przedstawia genezę PKWP jako kontynuatora dzieła ojca Werenfrieda van Straatena, który po II wojnie światowej wspierał niemieckich przesiedleńców i polskie siostry klauzurowe. Współczesna działalność organizacji ma jednak charakter zdradzieckiego mostu między katolicyzmem a modernistyczną sekta. Potwierdza to fakt, że w 2011 roku Benedykt XVI przekształcił PKWP w fundację papieską włączoną w system pomocy „ojca świętego”. Jak czytamy w wywiadzie: „Mamy zajmować się tymi miejscami, gdzie chrześcijanie są prześladowani i wesprzeć Kościół w tych miejscach, w których jego działanie jest utrudnione także z uwagi na braki materialne”.

Ta pozornie szlachetna deklaracja kryje jednak ekumeniczną pułapkę. Wsparcie dla „Kościoła” rozumianego jako wspólnota wszystkich ochrzczonych – bez rozróżnienia na katolików, schizmatyków i heretyków – stanowi jawne pogwałcenie encykliki Mortalium Animos Piusa XI, który ostrzegał: „Promowanie jedności chrześcijan przez ekumenizm jest zdradą jedynego prawdziwego Kościoła” (AAS 1928). Pomoc dla syrokatolickiego seminarium w Libanie czy studiujących w Polsce nigeryjskich duchownych służy de facto utrwaleniu posoborowego bałaganu doktrynalnego.

„W Syrii z kolei naszym oparciem jest były konsul honorowy Polski. Taką drogą idziemy, to znaczy pomagamy wykorzystując kontakty z ludźmi, którzy są na miejscu, są wdrożeni w lokalne realia i nimi żyją”

To zdanie demaskuje prawdziwy cel działań PKWP: inkulturację i relatywizm. Zamiast jednoznacznego świadectwa katolickiej prawdy, mamy dostosowanie do „lokalnych realiów”, które na Bliskim Wschodzie oznaczają często współistnienie z islamem lub schizmą wschodnią. Brakuje jakiejkolwiek wzmianki o obowiązku nawracania innowierców, co stanowi zdradę nakazu misyjnego Chrystusa: „Idąc tedy, nauczajcie wszystkie narody” (Mt 28,19).

Materializm zastępuje ewangelizację

Ks. Żelazny przyznaje, że PKWP koncentruje się na pomocy pastoralnej, w przeciwieństwie do Caritas zajmującej się „ratowaniem umierających z głodu”. W praktyce oznacza to jednak redukcję duchowości do socjalnego aktywizmu. Wspieranie nauczycieli w Ziemi Świętej pod pretekstem obniżania czesnego to klasyczny przykład posoborowego wypaczenia, gdzie naturalne dobro zastępuje nadprzyrodzony cel. Jak przypomina Pius XI w Quas Primas: „Pokój Chrystusowy możliwy jest jedynie w Królestwie Chrystusowym” – a nie w przedsięwzięciach humanitarnych.

Organizacja chlubi się rozbudowaną siecią pomocy – w 2024 roku na 5300 projektów w 137 krajach przekazano 141,5 mln euro. Liczby te budzą jednak pytanie: ile dusz zostało przez to zbawionych? Współczesny „Kościół prześladowany”, który PKWP tak żarliwie wspiera, obejmuje przecież maronickich modernizująch się schizmatyków, syryjskich jakobitów czy anglikańskich pastorów w Nigerii. To nie jest pomoc katolicka, lecz ekumeniczny synkretyzm potępiony przez św. Piusa X w Lamentabili Sane (propozycja 65).

Kult człowieka zamiast kultu Boga

Najbardziej niepokojący jest fragment o „współczesnych świadkach wiary”: „Nie mówimy bowiem o świadkach z starożytności […] lecz pokazujemy współczesnych świadków – młodych ludzi […] którzy potrafili wybrać swoje życie z Chrystusem i to życie, także po ludzku, wygrali”. To jawny przejaw modernizmu, gdzie ludzki sukces staje się miarą świętości. Opowieść o Racheli, która urodziła dziecko z gwałtu i „wygrała życie”, to wręcz parodia katolickiego rozumienia krzyża.

W świetle przedsoborowej teologii, prawdziwe świadectwo polega na naśladowaniu Chrystusa umierającego na Kalwarii, nie zaś na „ludzkim zwycięstwie”. Św. Paweł przestrzega: „Jeżeli tylko w tym życiu w Chrystusie nadzieję pokładamy, jesteśmy ze wszystkich ludzi najnędzniejszymi” (1 Kor 15,19). Tymczasem PKWP propaguje hagiografie pozbawione transcendentnego wymiaru – dokładnie tak, jak przepowiadali moderniści potępieni w Pascendi Dominici Gregis.

Krytyka „prześladowań” w Polsce – relatywizm moralny

Na zadane pytanie o rzekome prześladowania Kościoła w Polsce, ks. Żelazny odpowiada wymijająco: „Zgadzam się z tym i nie zgadzam. […] nie mogę tego porównywać z prześladowaniem w Syrii”. To klasyczny przykład liberalnego relatywizmu, gdzie zło stopniuje się według subiektywnych kryteriów. Dla katolika każde prześladowanie – czy to mieczem, czy to piórem – jest nienawiścią do Chrystusa Króla. Św. Augustyn poucza: „Iniquitas nihil est aliud quam neglecta aeternitate temporalis cupiditas” („Niesprawiedliwość to nic innego jak umiłowanie rzeczy doczesnych z pominięciem wieczności”).

Brak jednoznacznego potępienia antykatolickich działań w Polsce świadczy o duchowej ślepocie kierownictwa PKWP. Podczas gdy prawdziwi katolicy cierpią za wierność Tradycji, ta organizacja utrzymuje przyjacielskie relacje z prześladującymi ich „konferencjami episkopatów”.

Wezwanie do nawrócenia

Dwadzieścia lat działalności Sekcji Polskiej PKWP to dwadzieścia lat zgubnych kompromisów z modernizmem. Zamiast głosić Ewangelię w czystości depozytu wiary, organizacja stała się narzędziem globalistycznej pseudo-religii, gdzie pomoc materialna przesłania obowiązek nawracania dusz.

Prawdziwy katolik powinien odrzucić tę farsę „pomocy” i wspierać jedynie inicjatywy wierne niezmiennemu Magisterium. Jak przypomina Pius XI: „Nie ma zbawienia poza Kościołem katolickim – i kto nie wytrwa w nim do końca, nie będzie zbawiony” (Encyklika Quas Primas). Wszelkie działania, nawet pod płaszczykiem miłosierdzia, które nie prowadzą dusz do jedynego prawdziwego Kościoła, są duchowym samobójstwem.


Za artykułem:
Ks. Jan Żelazny: Chcemy służyć Kościołowi na Bliskim Wschodzie
  (ekai.pl)
Data artykułu: 30.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.