Portal „Tygodnik Powszechny” (30 stycznia 2026) informuje o wystawie poświęconej Józefowi Hofmannowi, prezentowanej na krakowskim lotnisku z okazji 150. rocznicy urodzin pianisty. Ekspozycja przedstawia go jako „genialnego wirtuoza”, „wynalazcę o inżynierskim umyśle” oraz prekursora nowoczesności, którego prototyp „ludzkiej mapy” z 1910 roku porównuje do współczesnego GPS. Autorzy zachwycają się „globalnym zasięgiem polskiej kultury”, pomijając całkowicie kwestię religijnego wymiaru życia artysty oraz katolickie podstawy cywilizacji, w której tworzył.
Kult ludzkiego geniuszu jako substytut religii
W opisie Hofmanna dominuje terminologia typowa dla modernistycznej idolatrii: „genialny wirtuoz”, „wyprzedzający swoją epokę”, „łączący sztukę z technologiczną wyobraźnią”. Redaktorzy „Tygodnika” bezkrytycznie przyjmują oświeceniowy paradygmat człowieka jako „measure of all things”, podczas gdy Summa Theologica (I, q. 91, a. 3) wyraźnie naucza: „Talenta ludzkie są uczestnictwem w Bożej Mądrości i winny być kierowane ku chwale Stwórcy”. Pominięcie tego wymiaru w przypadku Hofmanna – artysty działającego w kraju o głębokich tradycjach katolickich – nie jest przypadkową luką, lecz celowym wyrugowaniem sacrum z dyskursu publicznego.
„Dla Hofmanna wynalazczość nie była pobocznym zajęciem, lecz naturalnym przedłużeniem artystycznej ciekawości świata”
To zdanie demaskuje rdzenny błąd antropologii modernistycznej: redukcję człowieka do poziomu „ciekawego świata” animal rationale, podczas gdy Gaudium et Spes (n. 12) przed Soborem Watykańskim II podkreślało, iż „człowiek stworzony na obraz Boży jest zdolny do poznania i miłowania swego Stwórcy”. Wystawa na lotnisku – miejscu „nieustannego ruchu” – symbolizuje współczesną ucieczkę od transcendencji w kierunku horizontalnego aktywizmu.
Technokratyczna utopia versus porządek łaski
Artykuł z entuzjazmem opisuje wynalazki Hofmanna: „wycieraczki samochodowe, amortyzatory, mechanizmy sprężynowe”, nadając im status niemal zbawczych innowacji. Tymczasem Pius XI w Quadragesimo Anno (1931) ostrzegał: „Technika oderwana od prawa moralnego nie przyniesie wyzwolenia, lecz nowe formy zniewolenia”. Kult „praktycznej wartości” urządzeń mechanicznych przy jednoczesnym milczeniu o etycznym wymiarze postępu technicznego odzwierciedla technokratyczną mentalność, która w encyklice Divini Redemptoris (1937) została potępiona jako przejaw „materializmu praktycznego”.
Szczególnie wymowne jest porównanie prototypu „ludzkiej mapy” Hofmanna do współczesnego GPS. W kontekście katolickiej teleologii, każda technologia powinna służyć jako „vademecum” w drodze do zbawienia, tymczasem tu staje się ona narzędziem autoreferencyjnej nawigacji w świecie pozbawionym punktów orientacyjnych eschatologicznych. Jak zauważył św. Augustyn: „Niespokojne jest serce nasze, dopóki w Tobie nie spocznie” (Confessiones, I,1) – tę prawdę całkowicie ignoruje wystawa gloryfikująca ludzką samowystarczalność.
Estetyka oderwana od moralności
Chociaż artykuł wspomina o Hofmannie-kompozytorze, brakuje jakiejkolwiek analizy moralnej treści jego dzieł czy wpływu na duszę słuchacza. To pominięcie odsłania przyjętą przez autorów estetykę immanentystyczną, sprzeczną z nauczaniem Piusa X w Motu Proprio Tra le Sollecitudini (1903): „Prawdziwa sztuka sakralna powinna dążyć do świętości, unikać profanacji i wzbudzać pobożność”. Nawet gdy mowa o muzyce świeckiej, katolicki krytyk winien oceniać ją przez prymat celów nadprzyrodzonych.
Opis festiwalu jako rozmowy o „nadzwyczajnym rzemieślniku o nadzwyczajnej wyobraźni” potwierdza redukcję sztuki do poziomu rzemiosła – niebezpieczeństwo demaskowane już przez Piusa XII w Musicae Sacrae Disciplina (1955): „Sztuka dla sztuki to idol, który wypacza najgłębszy sens twórczości”. W świecie pozbawionym hierarchii wartości, geniusz Hofmanna staje się pustą powłoką, fetyszem nowoczesności pozbawionej duszy.
Symptom apostazji intelektualnej
Cała wystawa stanowi przejaw głębszego zjawiska: laicyzacji przestrzeni publicznej i przekształcenia jej w „świątynię” postępu technicznego. Lotnisko jako miejsce „podróży i spotkań” zostaje podniesione do rangi sanktuarium nowej religii – humanitaryzmu technokratycznego. Tymczasem Pius XI w Quas Primas (1925) jednoznacznie nauczał: „Pokój możliwy jest jedynie w Królestwie Chrystusa”, zaś wystawa proponuje substytut w postaci królestwa ludzkiego geniuszu.
Milczenie o katolickich korzeniach Krakowa – miasta św. Stanisława, królowej Jadwigi, licznych świętych – przy jednoczesnej gloryfikacji „globalnego zasięgu polskiej kultury” odsłania prawdziwy cel tego typu przedsięwzięć: budowę narracji tożsamościowej oderwanej od łaski i opartej na naturalistycznym kulcie osiągnięć. Jak przestrzegał św. Paweł: „Cóż masz, czego byś nie otrzymał? A jeśliś otrzymał, to czemu się chełpisz, tak jakbyś nie otrzymał?” (1 Kor 4,7 Wlg).
Wystawa o Hofmannie wpisuje się w szerszy trend sekty posoborowej, która – jak zauważył Marcel Lefebvre – „zastąpiła kult Boga kultem człowieka”. W świecie pozbawionym Chrystusa Króla, geniusz artysty staje się bożkiem, a lotnisko – jego przybytkiem.
Za artykułem:
Józef Hofmann – 150 lat geniusza (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 30.01.2026








