Tradycyjna msza katolicka z grupą młodych sportowców modlących się w tle.

Olimpijskie bałwochwalstwo pod płaszczykiem „świadectwa”

Podziel się tym:

Portal gosc.pl (31 stycznia 2026) relacjonuje wystąpienie uzurpatora watykańskiego podającego się za „Leona XIV”, który w telegramie do „kardynała” Oscara Cantoniego nazwał zimowe igrzyska olimpijskie Mediolan–Cortina „okazją do chrześcijańskiego świadectwa”. Według depeszy podpisanej przez „sekretarza stanu” Pietro Parolina, impreza sportowa miałaby promować „lojalność, szacunek, ducha zespołowego i poświęcenie, a także integrację społeczną i radość spotkania”.


Naturalistyczna redukcja misji Kościoła

Przedstawiona narracja stanowi klasyczny przykład modernistycznej redukcji nadprzyrodzonej misji Kościoła do poziomu świeckiego aktywizmu. Gdzież bowiem wezwanie do nawracania narodów (Mt 28,19), gdzież przypomnienie o społecznej władzy Chrystusa Króla (Pius XI, Quas primas)? Zamiast nich – pusta frazeologia o „wartościach sportu” i „integracji społecznej”, która równie dobrze mogłaby paść z ust sekretarza ONZ czy działacza LGBT.

Papież […] zachęcił wspólnoty parafialne tego terenu, aby z gotowością przeżywały to tak ważne wydarzenie, tak aby mogły ofiarować „hojne świadectwo chrześcijańskie”, stając się „jaśniejącym znakiem obecności Chrystusa, który wzywa wszystkich do braterstwa”.

Kluczowe jest tu celowe pominięcie quid tego świadectwa. Czy chodzi o publiczne wyznawanie jedynej prawdziwej wiary i konieczności przynależności do Kościoła katolickiego dla zbawienia? O potępienie grzechów nieczystości wszechobecnych w środowisku sportowym? O odrzucenie olimpijskiego bałwochwalstwa czczącego ciało ludzkie? Nic z tych rzeczy. „Świadectwo” sprowadza się do bezzębnej „radości spotkania” i „ducha zespołowego” – wartości, które może głosić każdy mason.

Sportowa herezja wypierająca Królestwo Chrystusowe

W całym tekście uderza całkowite przemilczenie doktryny o królewskiej godności Chrystusa, która – jak nauczał Pius XI – obejmuje „nie tylko same narody katolickie […], lecz wszystkich niechrześcijan”. Zamiast głosić obowiązek poddania państw i społeczeństw pod panowanie Zbawiciela, neo-kościół oferuje „integrację społeczną” i oklaski dla sportowców. To nie przypadek, że podczas wspomnianej „Mszy świętej” w Bormio obecni byli głównie „młodzi sportowcy ze stowarzyszeń sportów zimowych”, a nie katolicy pragnący prawdziwej Ofiary przebłagalnej.

Symptomatyczne jest również użycie terminu „braterstwo” oderwanego od nadprzyrodzonej więzi w Ciele Mistycznym Chrystusa. To jawna kapitulacja przed rewolucyjną triada: wolność, równość, braterstwo, potępioną przez Piusa VI w Quod aliquantum (1791) i Grzegorza XVI w Mirari vos (1832).

Teologia „jaśniejącego znaku” bez Krzyża

Gdy uzurpator życzy, by wspólnoty stały się „jaśniejącym znakiem obecności Chrystusa”, należy zapytać: jakiego Chrystusa? Czy Tego, który powiedział „Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien” (Mt 10,38)? Czy może „Chrystusa” ekumenicznego, który błogosławi wszelkim religiom i ogranicza swe panowanie do strefy prywatnej?

Cała koncepcja „świadectwa” poprzez sportowe wydarzenie stanowi zaprzeczenie słów św. Pawła: „Albowiem mądrość tego świata jest u Boga głupstwem. Napisano bowiem: «On chwyci mądrych w ich chytrości»; i znowu: «Pan zna myśli mędrców, że są próżne»” (1 Kor 3,19-20). Kościół katolicki nie potrzebuje „promować wartości sportu”, gdyż jego zadaniem jest głoszenie Krzyża – „zgorszenie dla Żydów, głupstwo zaś dla pogan” (1 Kor 1,23).

Olimpijskie korzenie pogańskie i masońskie

Przemilczanym faktem jest pogańska geneza igrzysk olimpijskich, reaktywowanych w 1896 roku przez masona Pierre’a de Coubertina. Współczesne zawody stanowią świecką religię z własnymi rytuałami (pochód narodów, znicz olimpijski), kapłanami (Międzynarodowy Komitet Olimpijski) i dogmatami („fair play” jako najwyższe dobro). Nic dziwnego, że modernistyczna sekta tak ochoczo błogosławi temu bałwochwalstwu.

Prawdziwy Kościół katolicki zawsze potępiał tego typu synkretyzm. Jak przypomina Syllabus błędów Piusa IX, błąd 55: „Kościół winien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła”. Wspieranie igrzysk to jawna apostazja od społecznego panowania Chrystusa Króla, o którym Pius XI nauczał: „Jeżeli kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa” (Quas primas).

Zamiast zakończenia: wołanie o prawdziwego Króla

W miejsce modernistycznych frazesów o „braterstwie”, katolicy wierni Tradycji głoszą: „Christus vincit, Christus regnat, Christus imperat!” Igrzyska przeminą jak wszystkie ziemskie widowiska. Królestwo zaś Chrystusowe „nie będzie mieć końca” (Łk 1,33). Jedynym prawdziwym „świadectwem chrześcijańskim” jest nieustanne wołanie: „Króluj nam, Chryste! Wszystkie narody poddaj swej władzy!”


Za artykułem:
Igrzyska „okazją do chrześcijańskiego świadectwa”
  (gosc.pl)
Data artykułu: 31.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.