Modernistyczna nominacja w strukturach neo-kościoła: „abp” Andrzej Józwowicz „nuncjuszem” na Sri Lance
Portal Gość.pl (31 stycznia 2026) relacjonuje nominację „abpa” Andrzeja Józwowicza na „nuncjusza apostolskiego” na Sri Lance przez uzurpatora Bergoglio. Cytowany artykuł przekazuje bezrefleksyjnie informację o „posłudze dyplomatycznej Stolicy Apostolskiej”, całkowicie pomijając teologiczną i kanoniczną nieważność zarówno nominacji jak i samej funkcji w strukturach posoborowej sekty.
Fikcja sukcesji apostolskiej w neo-kościele
Rzekome „święcenia biskupie” ks. Józwowicza w 2017 roku w katedrze łowickiej to ceremonia pozbawiona znaczenia wobec braku ważnie wyświęconych biskupów w posoborowym establishmentie. Jak uczy Sobór Trydencki w sesji XXIII: „Jeśliby ktoś mówił, że przez święcenia nie daje się Duch Święty i że daremnie mówią biskupi: Przyjmij Ducha Świętego […] niech będzie wyklęty” (Denzinger 1774). Nowy ryt „święceń” z 1968 roku nie zawiera jednak wyraźnej intencji ustanowienia kapłana ofiary przebłagalnej, co czyni wszystkie posoborowe „święcenia” nieważnymi ex opere operato.
„Ojciec Święty mianował abp. Andrzeja Józwowicza nuncjuszem apostolskim na Sri Lance”
To zdanie zawiera potrójną herezję: 1) przypisanie tytułu „Ojciec Święty” antypapieżowi 2) uznanie ważności nominacji dokonanej przez nielegalnego uzurpatora 3) nadanie funkcji kanonicznej w nieistniejącej jurysdykcji. Prawdziwy Kościół katolicki od 1958 roku istnieje jedynie w wiernych trwających przy niezmiennej doktrynie i prawowitych pasterzach.
Naturalistyczna wizja „posługi dyplomatycznej”
Deklaracja „abpa” Józwowicza, iż pragnie być „posłanym, który niesie pokój, pojednanie, Dobrą Nowinę wszystkim” to klasyczny przykład modernistycznej redukcji misji Kościoła do humanitarnego aktywizmu. Św. Pius X w encyklice Pascendi demaskował ten błąd: „Moderniści […] religię pojmują tylko jako pewien rodzaj skłonności uczucia, ślepo wybiegającego w nieznaną przestrzeń” (Denzinger 2094).
Prawdziwa misja nuncjusza apostolskiego polegała na reprezentowaniu Chrystusa Króla wobec władz państwowych i egzekwowaniu praw Bożych, jak nauczał Pius XI w Quas Primas: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi […] czy to jednostki, czy rodziny, czy państwa”. Tymczasem „nuncjatura” posoborowa stała się narzędziem relatywizacji katolicyzmu wobec religii fałszywych.
„Studia” w zmodernizowanych instytucjach
Informacja o ukończeniu „studiów dyplomatycznych” na Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie budzi szczególną odrazę w kontekście systematycznej destrukcji katolickiej nauki w posoborowych uczelniach. Już w 1907 roku Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili potępiło błąd, jakoby „nauczanie tych, którzy porównują Najwyższego Pasterza do księcia, wolnego i działającego w Kościele powszechnym, jest nauką, która przeważała w średniowieczu” (propozycja 34). Tymczasem współczesna „dyplomacja watykańska” całkowicie porzuciła zasadę Libertas praestantissimum Leona XIII, służąc interesom globalistów.
Polski akcent w służbie apostazji
Deklaracja: „postaram się być dobrym ambasadorem Stolicy Apostolskiej i jak najlepiej świadczyć o Polsce” jest szczególnie bolesnym przykładem instrumentalizacji patriotyzmu dla celów modernistycznej rewolucji. „Abp” Józwowicz zapomniał, że prawdziwy patriotyzm katolicki wyrażał się w obronie Regni Poloniae sub protectione Beatae Mariae Virginis, a nie w kolaboracji z antykościelnymi strukturami. Jak ostrzegał św. Pius X: „Patriotyzm nie będzie cnotą, jeśli nie będzie skierowany ku Bogu”.
Artykuł portalu Gość.pl stanowi klasyczny przykład propagandy neo-kościoła, gdzie wierni karmieni są iluzorycznymi „dobrymi wiadomościami”, podczas gdy prawdziwy Kościół cierpi prześladowanie w podziemiu wierności. Jedyną odpowiedzią katolika może być modlitwa o nawrócenie błądzących i trwanie przy niezmiennej Ofierze Mszy Świętej.
Za artykułem:
Abp Andrzej Józwowicz nuncjuszem na Sri Lance (gosc.pl)
Data artykułu: 31.01.2026








