Rządowa krótkowzroczność wobec bezrobocia jako przejaw apostazji społecznej
Portal Tygodnik Powszechny (3 lutego 2026) informuje o drastycznych cięciach budżetowych w powiatowych urzędach pracy, gdzie środki na aktywizację bezrobotnych zmniejszono o 1,5 mld zł. Autor Marek Rabij krytykuje „perwersyjną skłonność polskiego państwa do samookaleczeń”, wskazując równolegle na likwidację 18 oddziałów położniczych tylko w styczniu 2026 roku. Choć statystyki bezrobocia nie wskazują na katastrofę, tendencja spadkowa wyhamowała, a rewolucja AI uderza w sektor usług. „Państwo ma za co pomóc bezrobotnym w zdobyciu nowych kwalifikacji, ale przecież na razie się nie pali” – konstatuje z goryczą dziennikarz. Całość utrzymana jest w tonie świeckiego humanitaryzmu, całkowicie pomijającego katolicką naukę społeczną oraz zasadę bonum commune (dobra wspólnego).
Faktograficzne przemilczenie doktryny katolickiej
Artykuł operuje wyłącznie kategoriami utylitaryzmu ekonomicznego: „naturalna stopa bezrobocia”, „rekordowe 28 mld zł w Funduszu Pracy”, „rewolucja AI”. Zabrakło fundamentalnego odniesienia do encykliki Rerum novarum Leona XIII, gdzie państwo określono jako strażnika sprawiedliwości społecznej, ani do nauczania Piusa XI w Quadragesimo anno, który domagał się „pomocy państwa dla najsłabszych przez ustawodawstwo opiekuńcze” (pkt 25). Rabij popełnia ten sam błąd co krytykowany rząd – redukuje człowieka do homo oeconomicus, podczas gdy Kościół zawsze nauczał, że „praca ludzka nie tylko zasługuje na wynagrodzenie, lecz sama winna być źródłem utrzymania pracownika i jego rodziny” (Pius XII, Radio Orędzie, 1 września 1944).
Językowa relatywizacja godności pracy
Retoryka portalu ujawnia modernistyczną mentalność już w sformułowaniu: „bezrobotni w swoim fachu nie mogą znaleźć zatrudnienia”. To bierne ujęcie przemilcza katolicką zasadę pomocniczości, zgodnie z którą państwo winno aktywnie tworzyć warunki dla godziwej pracy, nie zaś jedynie „aktywizować” jednostki. Co więcej, określenie „pośredniaki” dla urzędów pracy odsłania pogardliwy stosunek do instytucji mających – w zdrowym społeczeństwie – realizować sprawiedliwość dystrybutywną. Jak przypominał św. Tomasz z Akwinu: „Rządzący powinni zabiegać o dobro wspólne, które jest sprawiedliwe” (Summa Theologiae I-II, q. 90, a. 2).
Teologiczny bankructwo „państwa minimum”
Czytając o cięciach w budżetach PUP-ów oraz likwidacji porodówek, nie sposób nie przywołać słów Piusa XI z encykliki Quas Primas: „Jeżeliby kiedy ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój”. Tymczasem zarówno działania rządu koalicji, jak i ich krytyka w Tygodniku Powszechnym odarte są z transcendentnego wymiaru. Brak jakiegokolwiek odniesienia do katolickiej zasady powszechnego przeznaczenia dóbr (Gaudium et spes, 69) czyni z dyskusji jałowy spór technokratów.
Symptomatyczna apostazja od społecznego królestwa Chrystusa
Rządowe cięcia oraz ich liberalna krytyka stanowią dwie strony tej samej modernistycznej monety – obie odrzucają „królewską godność Zbawiciela naszego” (Pius XI, Quas Primas) w życiu publicznym. Podczas gdy minister „Agnieszka Dziemianowicz-Bąk” lekceważy obowiązki państwa wobec obywateli, dziennikarz Rabij nie sięga po argumentację opartą na prawie naturalnym, ograniczając się do utylitarnego wyliczania „kosztów zaniechania”. To milczenie o Bożym porządku jest najcięższym oskarżeniem wobec obu stron – potwierdza diagnozę św. Piusa X z Lamentabili sane, który potępił tezę, jakoby „prawdy religijne […] winny być określane wyłącznie przez ludzki rozum” (pkt 5).
W świetle niezmiennej doktryny Kościoła zarówno cięcia w pomocy dla bezrobotnych, jak i ich świecka krytyka stanowią przejaw apostazji społecznej. Dopóki Polska nie uzna publicznie władzy Chrystusa Króla, dopóty jej elity będą „heroicznie” gasić pożary, które same rozniecają przez odrzucenie regnum sociale Christi. Jak przypominał Pius XI: „Państwa nie mogą się obejść bez Boga” – i właśnie ta prawda przyświecać winna każdej debacie o polityce społecznej.
Za artykułem:
Bezrobocie rośnie, więc rząd tnie pomoc dla osób bez pracy. Czego nie rozumiecie? (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








