Portal Gość.pl (3 lutego 2026) prezentuje żywot św. Błażeja – biskupa i męczennika z początku IV wieku – w typowo posoborowej konwencji: z jednej strony powierzchowna cześć dla relikwii i tradycyjnych zwyczajów, z drugiej całkowite pominięcie nadprzyrodzonego wymiaru świętości oraz milcząca akceptacja modernistycznej dewastacji kultu. Tekst wspomina o „błogosławieństwie gardeł”, lecz nie tłumaczy, że w warunkach posoborowej inwazji na święcenia kapłańskie, gest ten pozbawiony jest sakramentalnej mocy.
Dekompozycja faktów: pomiędzy hagiograficznym sztafażem a apostazją
„Urodził się w drugiej połowie III wieku w Cezarei Kapadockiej […] Został jednak zdradzony, uwięziony i torturowany, ponieważ nie zgodził się wyrzec Chrystusa” – czytamy w artykule. Choć podane informacje historyczne są zasadniczo poprawne, ich prezentacja służy jedynie jako pretekst do stworzenia nabożnego klimatu, całkowicie odciętego od doktrynalnego fundamentu. Brak jakiegokolwiek odniesienia do Acta Sanctorum czy świadectw Ojców Kościoła (np. św. Grzegorza z Nazjanzu) świadczy o redukcji świętego do płaskiej postaci „dobroczyńcy ludzkości”, a nie heroicznego wyznawcy niezmiennej wiary katolickiej.
Szczególnie jaskrawy jest fragment o Armenii: „Św. Błażej pochodził z Armenii – kraju, który jako pierwszy na świecie przyjął chrześcijaństwo jako religię państwową”. To klasyczny przykład posoborowego ekumenicznego fałszu – Ormianie od czasów Soboru Chalcedońskiego (451) trwają w schizmie monofizyckiej, a ich „pierwszeństwo” ma służyć relatywizacji jedynego prawdziwego Kościoła. Cytat o „wierze Ormian” („łatwiej wyrwać kolor ze skóry człowieka, niż wiarę z duszy Ormianina”) perfidnie sugeruje równość między herezją a katolicyzmem.
Język apostazji: od świętości do terapii, od łaski do gestu
Tekst konsekwentnie unika terminologii nadprzyrodzonej: nie znajdziemy ani słowa o łasce uświęcającej, konieczności przynależności do Kościoła katolickiego do zbawienia, czy teologicznym znaczeniu męczeństwa. Św. Błażej zostaje sprowadzony do roli „terapeuty gardeł”, a jego kult – do etnograficznej ciekawostki: „W niektórych regionach Polski tego dnia święci się także jabłka, które mają pomagać osobom cierpiącym na ból gardła”.
Najbardziej zdradliwy jest passus o tradycjach ludowych: „w tych prostych gestach wyraża się wiara ludzi, ich ufność i miłość do Boga”. To czysto modernistyczne równanie: „wiara ludowa” (często przesądna) = „wiara katolicka”. Brak ostrzeżenia przed nadużyciami (jak traktowanie „błażejek” jako amuletów) oraz brak przypomnienia, że wszelkie sakramentalia działają ex opere operantis Ecclesiae (przez działanie Kościoła), a nie magicznie.
Teologiczne bankructwo: „błogosławieństwo” bez kapłana
Kluczowy fragment brzmi: „W tradycji Kościoła zachował się zwyczaj błogosławienia wiernych w dniu jego wspomnienia […] Kapłan modli się wtedy o zdrowie gardła”. Autor celowo przemilcza fakt, że w posoborowej sekcie:
1. Większość „duchownych” otrzymała nieważne święcenia według obrzędu Pawła VI (1968), więc nie są kapłanami
2. Sam obrzęd błogosławieństwa został zniekształcony w „Dyrektorium o pobożności ludowej” (2001), usuwając m.in. wezwanie do ochrony przed „duchową chorobą herezji”
3. Wspomniane „poświęcone świece” („błażejki”) pochodzą najczęściej z nieważnych „mszy”, gdzie konsekracji dokonują pseudo-kapłani.
Św. Pius X w Tra le sollecitudini (1903) przypominał: „Święte obrzędy są nieomylnymi kanałami łaski, o ile sprawuje je prawowity szafarz w łączności z Wiecznym Kapłanem”. Tymczasem w artykule relikwie św. Błażeja pokazano na zdjęciu w kontekście remontu posoborowej świątyni, gdzie najpewniej codziennie profanuje się Najświętszą Ofiarę przez nowy rytuał.
Symptom agonalnej fazy neokościoła: święci bez Chrystusa Króla
Cała narracja stanowi modelowy przykład posoborowej schizofrenii: zewnętrzny szacunek dla „dziedzictwa” przy równoczesnym odcięciu go od życiodajnych korzeni. Wspomnienie św. Błażeja – który oddał życie za odmowę złożenia kadzidła bożkom – zostaje wykorzystane do promocji tej samej apostazji, przeciwko której męczennik walczył:
1. Cytat z „Jana Pawła II” (heretyka i antypapieża) o „wartościach umacniających wspólnotę” to jawna kpina z doktryny o extra Ecclesiam nulla salus
2. Brak jakiegokolwiek wezwania do naśladowania męczeńskich cnót św. Błażeja w walce z modernizmem
3. Milczenie na temat tego, że większość współczesnych „prześladowań” pochodzi od własnych apostatycznych struktur, a nie pogan.
Jak trafnie zauważył św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice: „Kościół jest wojującym mieczem Ducha, nie zaś teatrem pobożnych wspomnień”. Redukowanie świętych do folkloru przy równoczesnym tolerowaniu ich profanacji przez ekumeniczne eksperymenty (jak choćby wspólne „modlitwy” z ormiańskimi schizmatykami) odsłania prawdziwe oblicze posoborowej sekty: religii humanitarnego sentymentalizmu, gdzie Chrystus jest co najwyżej inspirującym nauczycielem, a nie Królem żądającym podporządkowania wszystkich narodów.
Zamiast zakończenia: martyrologium kontra martyrologia
Prawdziwy kult św. Błażeja kwitnie tam, gdzie kapłani ważnymi święceniami sprawują Najświętszą Ofiarę według rytu trydenckiego, gdzie biskupi wykluczają heretyków z wspólnoty, a wierni – naśladując męczennika – odrzucają posoborowe nouveauté. Wszelkie inne formy „czci” są jedynie archeologicznym wspomnieniem po Kościele, który kiedyś istniał. Jak pisał Pius XI w Quas primas (1925): „Królestwo Zbawiciela obejmuje wszystkich ludzi, a kto odmawia posłuszeństwa Bogu, ten nie tylko krzywdę sobie wyrządza, lecz także deptany ma majestat Króla królów”. W tekście portalu Gość.pl nie ma ani śladu tej fundamentalnej zasady – jest tylko pusta skorupa po katolicyzmie.
Za artykułem:
Św. Błażej, biskup i męczennik – jeden z Czternastu Świętych Wspomożycieli (gosc.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








