Meksykańscy „biskupi” instrumentalizują męczenników Cristero w służbie modernizmu
Portal eKAI (15 listopada 2025) relacjonuje wydane przez „Konferencję Episkopatu Meksyku” orędzie „Kościół w Meksyku: Pamięć i proroctwo”, upamiętniające zbliżającą się setną rocznicę prześladowań katolików pod rządami antyklerykalnego prezydenta Plutarco Elíasa Callesa. Dokument wspomina ponad 200 tysięcy ofiar tzw. wojny cristero (1926-1929), którzy mieli „dać świadectwo, że Chrystus jest Królem, a nie państwo”.
Faktograficzne przeinaczenia i milczenia
Rządzący Meksykiem w latach 1924-1928 Calles wprowadził ustawę karną sankcjonującą m.in. zakaz publicznego kultu, rozwiązanie zakonów i konfiskatę dóbr kościelnych. „Biskupi” słusznie przypominają heroizm wiernych, którzy „umierając wołali: ¡Viva Cristo Rey!”. Zabrakło jednak kluczowego kontekstu: walka Cristero była odpowiedzią na próby fizycznej eliminacji jedynego prawdziwego Kościoła, podczas gdy dzisiejsza „Konferencja Episkopatu” funkcjonuje jako aparat państwowy w ramach struktur posoborowych, które oficjalnie wyrzekły się społecznego panowania Chrystusa Króla.
„Dziś męczennicy pytają nas: Czy jesteśmy gotowi bronić naszej wiary z takim samym radykalizmem?” – stwierdzają „biskupi”.
Ironia polega na tym, że ci sami hierarchowie systemowo zwalczają katolików wiernych Mszy Trydenckiej, tolerują komunię św. dla rozwodników, a w 2024 roku oficjalnie poparli „dokument o ludzkiej braterskości” podpisany przez uzurpatora Bergoglia z imamami. Jak zauważył Pius XI w Quas primas (1925): „Państwa nie zaznają trwałego pokoju, dopóki narody nie uznają panowania Zbawiciela”. Tymczasem dokument CEM ani razu nie żąda restauracji katolickiego porządku społecznego.
Językowa demaskacja modernistycznej mentalności
Retoryka dokumentu obfituje w typowo posoborowe frazesy: „pielgrzymi nadziei”, „kulturę spotkania”, „dialog”, „otwartość na różnice”. W miejsce jednoznacznego Non possumus Cristero proponuje się heretycką „jedność w różnorodności”. Nawet wezwanie do „obrony wiary” pozbawione jest teologicznej precyzji – nie pada ani jedno zdanie o obronie konkretnych dogmatów atakowanych przez rewolucję meksykańską (np. boskości Chrystusa, konieczności Kościoła do zbawienia).
Szczególnie jaskrawy kontrast stanowi fragment o „Guadalupe jako znaku pojednania kultur”. Kult Matki Bożej z Guadalupe został tu sprowadzony do synkretycznego instrumentu politycznej poprawności, podczas gdy prawdziwe przesłanie z Tepeyac głosiło „Czy nie jestem Twoją Matką?” (Nican Mopohua), wzywając Indian do porzucenia bałwochwalstwa i przyjęcia chrztu. Jak trafnie zauważył Pius X w Lamentabili sane, moderniści „przekształcają religię w nieokreślone uczucie”.
Teologiczne sprzeniewierzenie się dziedzictwu męczenników
Najcięższym zarzutem jest instrumentalne wykorzystanie świętej pamięci Cristero do legitymizacji obecnej apostazji. Dokument stwierdza: „Nie możemy być obojętni na cierpienia naszego ludu”, jednocześnie „biskupi” od dekad milczą wobec:
- państwowej promocji aborcji i gender
- systemowego prześladowania katolików tradycyjnych
- komunii św. rozdawanej heretykom i publicznym grzesznikom
Męczennicy z latach 20. oddawali życie za niezmienne prawdy wiary, podczas gdy dzisiejsza hierarchia w Meksyku:
„promuje antropologiczną wizję obcą integralnej godności osoby ludzkiej” – przyznają sami „biskupi”.
To klasyczny przykład modernistycznej dwuznaczności: potępia się „ideologie”, nie wskazując konkretnych błędów, by uniknąć konfrontacji z rządem. Tymczasem Sobór Watykański I nauczał: „Wiara katolicka należy wyznawać bez uszczerbku w ścisłym znaczeniu słów” (Konst. Dei Filius, rozdz. IV).
Symptomatyczny charakter całej sytuacji
Orędzie CEM stanowi modelowy przykład, jak posoborowa sekta „przeżywa” katolickie dziedzictwo. Z jednej strony – sentymentalny kult „męczenników” oderwany od ich doktrynalnego zaplecza, z drugiej – pełna kolaboracja z antychrześcijańskim porządkiem świata. Nieprzypadkowo dokument wielokrotnie podkreśla posłuszeństwo wobec „papieża Leona XIV” – uzurpatora z sekty watykańskiej, który kontynuuje rewolucję Bergoglia.
W przeciwieństwie do heroicznych kapłanów z czasów Callesa, którzy potajemnie sprawowali Msze św. i udzielali sakramentów, dzisiejsi „biskupi” meksykańscy:
- tolerują profanacje Novus Ordo
- nie bronią Tradycyjnej Liturgii
- współpracują z masońskim rządem
Jak przypomina św. Robert Bellarmin: „Papież-heretyk automatycznie traci urząd” (De Romano Pontifice). Analogicznie, „biskupi”, którzy jawnie odrzucają społeczne panowanie Chrystusa Króla, nie mogą rościć sobie prawa do sukcesji apostolskiej.
Duchowe dziedzictwo Cristero dziś
Prawdziwym spadkobiercą męczenników z Cristero są dziś katolicy, którzy:
- odrzucają posoborową herezję
- zachowują nienaruszoną doktrynę
- sprawują jedynie ważne sakramenty
W przeciwieństwie do „Konferencji Episkopatu”, wierni Remnantu rozumieją, że „Królestwo Chrystusa to nie abstrakcyjna idea, lecz konkretny porządek społeczny” (Pius XI, Quas primas). Dopóki „biskupi” nie odrzucą Vaticanum II i nie powrócą do integralnej wiary, ich deklaracje pozostaną pustym gestem wobec męczeńskiej krwi przelanej za Chrystusa Króla.
Za artykułem:
‘Christ is King, not the oppressive state’: Mexico’s bishops recall Cristero legacy (ewtnnews.com)
Data artykułu: 15.11.2025








