Portal EWTN News (17 stycznia 2026) relacjonuje kryzys wizowy między Indiami a Bangladeszem, który uniemożliwia katolickim pacjentom dostęp do indyjskich szpitali, często prowadzonych przez chrześcijańskie instytucje. Po zamieszkach politycznych w Bangladeszu w sierpniu 2024 r., zaostrzona polityka wizowa Indii ograniczyła możliwość podróżowania, co według artykułu „pogłębia cierpienie” lokalnych katolików. Wśród przykładów wymienia się Mitę Corrayę, której odmówiono wizy na leczenie chorób serca, oraz Rinę Gomes, która nie może kontynuować terapii antynowotworowej. Artykuł wskazuje również na problemy rodzin rozdzielonych granicą oraz załamanie wymiany handlowej między krajami. Całość utrzymana jest w tonie humanitarnego dramatu, całkowicie pomijając nadprzyrodzoną perspektywę katolickiej duchowości.
Humanitaryzm jako substytut nadprzyrodzonej nadziei
„My tylko chcemy leczenia, godności i szansy na życie” – kończy artykuł wypowiedź Mity Corrayi. To zdanie streszcza fundamentalny błąd antropologiczny całej narracji. Gdzie jest miejsce na „cierpienie w zjednoczeniu z Krzyżem”, „modlitwę o uzdrowienie” czy „święte przyjmowanie woli Bożej”? Portal, deklarujący katolicką tożsamość, redukuje cierpienie człowieka do płaszczyzny czysto biologicznej, co Pius X w Lamentabili sane potępił jako „naturalistyczne wypaczenie chrześcijaństwa” (pkt 58). Brak jakiegokolwiek odniesienia do sakramentu namaszczenia chorych, modlitwy wstawienniczej czy roli Kościoła w niesieniu duchowego wsparcia – to nie jest przeoczenie, lecz symptom teologicznej amputacji.
„Pacjenci mówią nam, że indyjscy lekarze poświęcają im czas i uważnie słuchają. Koszt jest również niższy. Dlatego ludzie wciąż chcą jechać, pomimo trudności” – dr Edward Pallab Rozario.
Ta wypowiedź demaskuje utylitarystyczne podejście do instytucji kościelnych. Szpitale chrześcijańskie – które według doktryny katolickiej powinny być przedłużeniem uzdrawiającego dzieła Chrystusa – są tu stawiane na równi z placówkami świeckimi, jedynie jako tańsza i „bardziej przyjazna” alternatywa. Brak wzmianki o kapelanach szpitalnych, dostępie do Mszy Świętej czy posłudze sakramentalnej dla pacjentów. To nie jest relacja katolicka, lecz raport konsumencki o usługach medycznych.
Polityczny pragmatyzm versus katolicka nauka społeczna
Artykuł wielokrotnie powtarza mantrę o „cierpieniu zwykłych ludzi z powodu polityki”, zupełnie ignorując nauczanie Piusa XI z Quas primas: „Państwa nie mogą odmawiać publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi, jeśli pragną zachować nienaruszoną swą władzę i przyczynić się do pomnożenia szczęścia swej ojczyzny”. Kryzys wizowy jest bezpośrednim owocem odkładania Boga na ostatnie miejsce w relacjach międzynarodowych.
Gdy ekonomiści apelują: „Ekonomia nie powinna być zawsze mieszana z kwestiami politycznymi”, popełniają ten sam błąd co moderniści potępieni w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 39): traktują państwo jako „źródło wszelkiego prawa”, nieuznające wyższości prawa Bożego. Katolicka odpowiedź na kryzys handlowy nie brzmi: „negocjujmy kwoty importowe”, lecz: „Czy interesy obu narodów są podporządkowane sprawiedliwości społecznej rozumianej przez pryzmat Ewangelii?”
Milczenie o rzeczywistej obecności Kościoła
W całym artykule ani słowa o działaniach lokalnego Kościoła w Bangladeszu. Gdzie są biskupi, którzy powinni organizować wsparcie duchowe i materialne dla chorych? Dlaczego nie słyszymy o „publicznych modlitwach o pokój między narodami” czy „nabożeństwach wynagradzających za grzechy narodów”? To milczenie jest bardziej wymowne niż tysiąc słów – pokazuje, że struktury posoborowe zredukowały siebie do roli „biura pomocy społecznej”, nie zaś stróży depozytu wiary.
Szokujące jest zwłaszcza przemilczenie sprawy prześladowań: jeśli – jak podano – „liderzy społeczności pracują nad uwolnieniem” studenta aresztowanego przy próbie nielegalnego przekroczenia granicy, czyż nie jest to okazja, by przypomnieć słowa św. Pawła: „Nie ma władzy, jak tylko od Boga” (Rz 13,1 Wlg) i wezwać do modlitwy za prześladowców? Zamiast tego mamy suchą informację agencyjną.
Chory duch czasu: relatywizm w działaniu
Opisana sytuacja to dramatyczna ilustracja bankructwa posoborowego „ducha otwartości”. Gdy w 1965 r. „Sobór Watykański II” ogłosił w „Dignitatis humanae” rzekome „prawo do wolności religijnej”, otworzono puszkę Pandory. Dziś widzimy skutki: państwa uznały, że mogą dowolnie kształtować politykę migracyjną bez odniesienia do prawa naturalnego. Katolicy zaś – pozbawieni przez neo-Kościół klarownej nauki społecznej – protestują jedynie w imię „praw człowieka”, nie zaś „praw Chrystusa Króla”.
Gdyby biskupi Bangladeszu i Indii wierni Tradycji istnieli, ich wspólnym głosem byłoby wezwanie z encykliki Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty pod władzą, gdyż usunięto główną przyczynę, dlaczego jedni mają prawo rozkazywać, drudzy zaś mają obowiązek słuchać”. Zamiast tego – jak widać w artykule – „duszpasterstwo” sprowadza się do biernego rejestrowania skarg.
Koniec końców, ten kryzys nie jest problemem geopolitycznym, lecz teologicznym. Dopóki narody nie uznają społecznego panowania Naszego Pana Jezusa Chrystusa, dopóty „zwykli ludzie” będą płacić krwawą daninę za grzechy swoich przywódców. Jedyną odpowiedzią katolika może być więc nie protest wobec rządów, lecz żarliwa modlitwa: „Adveniat regnum tuum!” – Przyjdź Królestwo Twoje!
Za artykułem:
‘We only want treatment’: Catholics caught in Bangladesh-India visa crisis (ewtnnews.com)
Data artykułu: 17.01.2026








