Portal EWTN News (23 stycznia 2026) relacjonuje świadectwo Dory Esparzy, która przeżyła powikłania po zażyciu pigułki aborcyjnej, domagając się zwiększenia regulacji „aborcji farmakologicznej”. Artykuł koncentruje się wyłącznie na aspektach medyczno-prawnych, całkowicie pomijając moralną i teologiczną ocenę dzieciobójstwa jako ciężkiego grzechu wołającego o pomstę do nieba.
Naturalistyczne zawężenie problemu
Relacja ogranicza się do dyskusji o „bezpieczeństwie procedury”, podczas gdy prawdziwym problemem jest legitimatio peccati (uprawomocnienie grzechu) poprzez akceptację samej koncepcji „legalnej aborcji”. Cytując dr Ingrid Skop: „emotionale szkody tego doświadczenia nie da się określić ilościowo”, jednak żadna ze wspomnianych postaci nie nazywa rzeczy po imieniu: aborcja to zawsze morderstwo, zaś ból matki – konsekwencja współudziału w śmiertelnym grzechu.
„Widziałam swoje dziecko. Nikt mnie nie ostrzegł, że to możliwe” – mówi Esparza.
To wyznanie demaskuje kolejne kłamstwo aborcyjnej propagandy: ukrywanie przed kobietami biologicznej prawdy o człowieczeństwie poczętego dziecka. Katechizm Świętego Piusa X stwierdza niezbicie: „Zarodek ludzki od pierwszej chwili poczęcia ma duszę rozumną, a więc jest człowiekiem” (Rozdział III, pyt. 100). Tymczasem artykuł traktuje dziecko jako „płód”, redukując dramat do kwestii „traumy” zamiast objawić prawdę o wiecznym potępieniu.
Polityczny pragmatyzm zdradza sprawę życia
Wypowiedź Marjorie Dannenfelser odsłania zgniły kompromis środowisk „pro-life”, które – jak sama przyznaje – czekają na „odpowiedni moment polityczny” (po wyborach), by wprowadzić zmiany. To właśnie dysonans między retoryką a działaniem potwierdza słuszność nauczania Piusa XI: „Żadna okoliczność, żadne prawo, żadna władza nie może uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niezgodny z prawem naturalnym i Bożym” (Casti Connubii).
Trumpowska „najbardziej pro-life administracja w historii” okazuje się kolejnym mitem, skoro – jak donosi portal – „zatwierdziła generyczną wersję mifepristonu”. Ten fakt potwierdza tezę o systemowym uwikłaniu polityki w kulturę śmierci, gdzie nawet rzekomi obrońcy życia godzą się na „mniejsze zło” farmakologicznego ludobójstwa.
Medycyna w służbie barbarzyństwa
Dr Skop słusznie wskazuje na brak wymogu badania USG czy nadzoru lekarskiego, jednak jej argumentacja pozostaje w sferze utylitaryzmu. Tymczasem każda aborcja – chirurgiczna czy farmakologiczna – jest zbrodnią przeciwko V przykazaniu. Święty Oficjum w instrukcji z 1949 roku przypomina: „Żaden lekarz, pielęgniarka czy jakakolwiek osoba nie może współpracować w jakikolwiek sposób przy przeprowadzaniu aborcji”.
„Często otrzymuję rozpaczliwe telefony od kobiet, które rozpoznają ciało swojego dziecka w toalecie” – przyznaje ginekolog.
Ten opis potwierdza słowa Piusa XII: „Nawet tak zwana aborcja terapeutyczna stanowi bezpośrednie naruszenie świętego przykazania «Nie zabijaj»” (Przemówienie do położników, 1951). Brakuje jednak kluczowego wezwania: do publicznej pokuty i zadośćuczynienia za grzech dzieciobójstwa poprzez modlitwę, post i wsparcie dzieł pomocy prawdziwie katolickim ośrodkom pomocy matkom.
Milczenie o najważniejszym: duszy i wieczności
Najcięższym zarzutem wobec artykułu jest całkowite pominięcie perspektywy nadprzyrodzonej. Ani słowa o stanie grzechu śmiertelnego, utracie łaski uświęcającej, konieczności spowiedzi sakramentalnej czy niebezpieczeństwie wiecznego potępienia. To zdrada misji katolickiego dziennikarstwa, które – jak nauczał Pius XI – ma „głosić całą prawdę, nawet gdyby miała podniecać przeciwko sobie świat” (Divini Illius Magistri).
Gdy Esparza mówi: „Prawie umarłam”, katolik musi zapytać: a co z jej duszą? Co z duszą dziecka zabitego bez chrztu? Artykuł nie wspomina o modlitwie za nienarodzonych, o Mszy Świętej w ich intencji, o konieczności zadośćuczynienia. To właśnie demonstracja zaniku świadomości grzechu w strukturach podszywających się pod katolicyzm.
W świetle niezmiennego Magisterium Kościoła każda aborcja pozostaje crimen nefandum (zbrodnią niegodziwą), bez względu na metodę czy okoliczności. Dopóki dyskusja toczy się w kategoriach „regulacji bezpieczeństwa” zamiast absolutnego potępienia zła, dopóty uczestniczy się w diabolicznym teatrze normalizacji zbrodni. Jak ostrzegał św. Alfons Liguori: „Lekarze dokonujący aborcji są gorsi od zwykłych morderców, bo niszczą niewinne życie pod pozorem sztuki lekarskiej”.
Za artykułem:
‘I saw my baby:’ After traumatic chemical abortion, woman calls for safety regulations (ewtnnews.com)
Data artykułu: 23.01.2026








