Prywatny moment w tradycyjnym kościele z zabytkowym ołtarzem i krzyżem. Kapłan sedewakantysta w sutannie czyta wiadomość o mianowaniu Ronalda Hicksa na 'arcybiskupa' Nowego Jorku, wyrazem jego twarzy jest głęboka zmartwienie i smutek.

Nowy „arcybiskup” Nowego Jorku: produkt latynoamerykańskiej szkoły apostazji

Podziel się tym:

Portal EWTN News (26 stycznia 2026) relacjonuje „pastorskie” doświadczenia Ronalda Hicksa, niedawno mianowanego przez uzurpatora Leona XIV na okupowaną stolicę nowojorską. Artykuł gloryfikuje jego pracę w organizacji „Nuestros Pequeños Hermanos” (NPH) jako rzekomy fundament „duchowości”, całkowicie pomijając doktrynalną pustkę i modernistyczne uwikłania tej postaci.


Faktografia w służbie mitologizacji

Opisana w artykule „posługa” Hicksa w Meksyku i Salwadorze odsłania typowo posoborową redukcję kapłaństwa do roli pracownika socjalnego. Organizacja NPH, założona przez modernistycznego kapłana Williama Wassona, funkcjonuje jako narzędzie sekularyzacji katolickiej misji, zastępując nadprzyrodzone cele naturalistycznym aktywizmem. Jak czytamy:

„Hicks pracował z około 340 osieroconymi i zagrożonymi dziećmi przy wsparciu 140 członków personelu”.

Brakuje jednak jakiejkolwiek wzmianki o tym, czy „ojciec Ron” nauczał tych dzieci depositum fidei, czy zapewniał im dostęp do ważnych sakramentów, czy zwalczał błędy teologii wyzwolenia szerzące się w tamtym regionie. Zamiast tego akcent pada na „empatię”, „umiejętność słuchania” i „rozwiązywanie konfliktów” – cnoty managerskie, nie kapłańskie.

Językowe symptomy doktrynalnej zapaści

Retoryka artykułu odzwierciedla antychrześcijańską przemianę pojęć w posoborowiu. Określenia takie jak „duchowy ojciec” czy „pasterz” zostają oderwane od ich nadprzyrodzonego znaczenia i sprowadzone do poziomu technik terapeutycznych. Hicks chwali się, że po krytyce dzieci („Ojcze, jesteś bardziej prawnikiem niż kapłanem”) postanowił „spędzać z nimi czas, bawić się, słuchać” – lecz ani słowa o tym, by nauczał je katechizmu, prowadził do żalu za grzechy czy kształtował w cnocie czystości.

„Kiedy wyjadę stąd po pięciu latach, jak chcę być zapamiętany?” – miał zastanawiać się przyszły „arcybiskup”.

To narcystyczne skupienie na autokreacji kontrastuje z prawdziwą świętością kapłanów takich jak św. Jan Maria Vianney, który mawiał: „Gdybyśmy naprawdę zrozumieli, czym jest kapłan na ziemi, umarlibyśmy – nie ze strachu, lecz z miłości”.

Teologiczne bankructwo „modelu pasterskiego”

Kult „świętego” Óscar Romero – rewolucjonisty wspieranego przez marksistowską teologię wyzwolenia – demaskuje Hicksa jako kontynuatora soborowej apostazji. Jak nauczał Pius XI w Quas primas:

„Nie masz w żadnym innym zbawienia. Albowiem nie jest pod niebem inne imię dane ludziom, w którym byśmy mieli być zbawieni” (Dz 4,12).

Tymczasem omawiany artykuł wspomina o „aktach miłosierdzia” i „Eucharystii”, lecz w kontekście czysto immanentnym. Brak jakiejkolwiek wzmianki o:

1. Ofierze przebłagalnej Mszy Świętej
2. Grzechu pierworodnym i konieczności chrztu
3. Realnej Obecności eucharystycznej
4. Ostatnim celu człowieka – oddawaniu chwały Bogu

Symptomatyczny wymiar nominacji

Wybór Hicksa na okupowaną stolicę nowojorską stanowi logiczne dopełnienie destrukcji zapoczątkowanej przez Sobór Watykański II. Jego „formacja” w środowiskach skażonych modernizmem i współpraca z organizacjami promującymi naturalizm religijny czynią go idealnym narzędziem kontynuacji rewolucji. Jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane:

„Dogmaty, sakramenty i hierarchia są tylko sposobem wyjaśnienia i etapem ewolucji świadomości chrześcijańskiej” (potępiona teza 54).

Nominalnie katolicka działalność NPH – pozbawiona wymiaru nadprzyrodzonego – realizuje w praktyce te modernistyczne założenie. Hicks, wychowany w tej szkole, przenosi teraz jej „ducha” do serca apostazji – Nowego Jorku, gdzie „kościoły” świecą pustkami, a „sakramenty” stały się pustymi rytuałami.

Nadprzyrodzona perspektywa wieczności

W przeciwieństwie do emocjonalnych zachwytów współpracowników Hicksa, katolicka ocena jego osoby musi wynikać z wierności niezmiennej doktrynie. Kapłan prawdziwy – jak przypomina Kodeks Prawa Kanonicznego z 1917 r. (kan. 948) – to „szafarz, a nie pan sakramentów”. Tymczasem cała „posługa” omawianego hierarchy koncentruje się na budowaniu własnego wizerunku i promowaniu horizontalnego „Kościoła-wspólnoty”.

Artykuł EWTN – jako głos struktury będącej częścią posoborowej herezji – pomija najważniejszą kwestię: czy Hicks posiada ważne święcenia? Czy zachowuje intentionem faciendi quod facit Ecclesia w sprawowaniu rytów? Czy naucza integralnej doktryny katolickiej? Milczenie w tych kwestiach jest bardziej wymowne niż tysiąc pochlebnych cytatów.

„Arcybiskupstwo” Hicksa to kolejny akt tragedii, w której „owce nie mają pasterza” (Mt 9,36). Jedyną odpowiedzią wiernych pozostaje ucieczka od tej „ohydy spustoszenia” (Mt 24,15) i trwanie przy wiecznym Magisterium Kościoła, gdziekolwiek zachowało się ono w czystości.


Za artykułem:
How his Latin American experience shaped the new archbishop of New York
  (ewtnnews.com)
Data artykułu: 26.01.2026

Więcej polemik ze źródłem: ewtnnews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.