Portal EWTN News (31 stycznia 2026) relacjonuje wypowiedzi „arcybiskupa” Paula Coakleya, przewodniczącego Konferencji „Biskupów” USA, dotyczące kryzysu imigracyjnego i starć w Minneapolis po zastrzeleniu dwóch osób przez funkcjonariuszy ICE. „Abp” Coakley nawołuje do „godziny świętej” i modlitwy o pokój, podkreślając rzekomy priorytet kwestii migracyjnych dla USCCB. Wspomina również o spotkaniu z Donaldem Trumpem, podczas którego omawiano m.in. reformę imigracyjną i ułatwienia wizowe dla „pracowników religijnych”. Całość wypowiedzi zdradza całkowite zerwanie z katolicką nauką o państwie i społeczeństwie.
Fikcja władzy w strukturach apostazji
„USCCB pozostaje głęboko zaangażowane w kwestie migracyjne” – deklaruje „abp” Coakley, jakby ta masońska struktura miała jakikolwiek mandat do reprezentowania Kościoła Chrystusowego. Prawda jest diametralnie odmienna: Konferencja „Biskupów” USA od dziesięcioleci systematycznie promuje rewolucję społeczną pod płaszczykiem fałszywego miłosierdzia, całkowicie pomijając nadprzyrodzony cel misji Kościoła. Jak uczy Pius XI w Quas primas: „Królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi […] nie tylko jednostki, ale i narody i państwa winny być posłuszne prawom Chrystusa”. Tymczasem sekta posoborowa redukuje ewangelizację do aktywizmu społecznego, co doskonale ilustruje wypowiedź „ks.” Fichtingera: „świat jest skomplikowany, musimy nauczyć się na nowo prowadzić trudne rozmowy”. Gdzież tu wezwanie do nawrócenia i poddania się pod panowanie Chrystusa Króla?
Teologiczna zapaść w językowej mgle
Przeanalizujmy językową manipulację w całym artykule. Wypowiedź Coakleya o „godzinie świętej dla pokoju” brzmi pobożnie, lecz w rzeczywistości jest czczym rytuałem pozbawionym nadprzyrodzonej mocy, skoro celebruje się go w strukturach pozbawionych ważnej sukcesji apostolskiej. Nawiązanie do św. Ignacego Loyoli jest szczególnym bluźnierstwem – ten wielki kontrreformator przewraca się w grobie, widząc jak posoborowcy wykrzywiają jego naukę o rozeznawaniu duchów do usprawiedliwienia politycznego aktywizmu. Coakley mówi o „narzędziach wroga ludzkiej natury”, nie zauważając że prawdziwym narzędziem Złego jest właśnie sekta posoborowa, która zastąpiła kult Boga w Trójcy Jedynego – kultem człowieka i jego „praw”.
„Musimy być ostrożni, skąd czerpiemy informacje. Niektóre źródła żerują na strachu”
To zdanie brzmi szczególnie groteskowo w ustach przedstawiciela struktury, która od 60 lat systematycznie promuje najgorsze ideologiczne trucizny pod przykrywką „aktualizacji doktryny”. Gdy prawowici pasterze jak św. Pius X w Lamentabili sane potępiali modernistyczne błędy, USCCB zajmuje się lobbingiem na rzecz imigrantów, zupełnie pomijając ich stan łaski uświęcającej i obowiązek głoszenia im Ewangelii.
Zdrada misji nadprzyrodzonej
Największym grzechem omawianego artykułu jest całkowite przemilczenie jedynego koniecznego: obowiązku nawracania imigrantów i poddania narodów pod panowanie Chrystusa Króla. Gdzież są wezwania do porzucenia fałszywych religii? Gdzie nawoływanie do pokuty i uczczenia społecznego panowania Naszego Pana? Zamiast tego „bp” Coakley chwali się spotkaniem z Trumpem, gdzie rozmawiano o… ułatwieniach wizowych. To poziom dyskusji właściwy dla biura podróży, nie zaś dla stróżów depozytu wiary!
Prawdziwy Kościół Katolicki zawsze nauczał, jak Pius IX w Quanta cura: „Kościół jest prawdziwą i doskonałą społecznością, która nie jest podległa władzy świeckiej w sprawowaniu swej misji”. Tymczasem USCCB z upodobaniem angażuje się w polityczne przepychanki, całkowicie zdradzając swój charakter sekty masońskiej. Jakże wymowny jest fakt, że jedynym „duchowym” rozwiązaniem proponowanym przez posoborowców są puste modlitewne akcje, podczas gdy prawdziwi katolicy wiedzą, że nie ma pokoju bez Królestwa Chrystusowego (Ps 72).
Chora mentalność jako owoc apostazji
Cała sytuacja doskonale ilustruje teologiczne bankructwo sekty posoborowej. Gdy prawowici biskupi na soborach powszechnych określali granice państwa katolickiego i obowiązki władz wobec imigrantów (np. kanony Soboru Laterańskiego IV o zakazie osadnictwa heretyków), neo-kościół ogranicza się do płytkiego humanitaryzmu. „Ks.” Fichtinger radzi by „nie łączyć ludzi z ich czynami” – cóż za heretyckie odwrócenie porządku! Przecież Chrystus wyraźnie nauczał, że „po owocach ich poznacie” (Mt 7,20), a św. Paweł przestrzegał przed „niesprawiedliwymi, którzy Królestwa Bożego nie posiądą” (1 Kor 6,9).
W obliczu tych faktów, jedyną właściwą reakcją jest całkowite odrzucenie antykościelnych struktur i powrót do niezmiennej doktryny katolickiej. Jak nauczał św. Robert Bellarmin: „Papież-heretyk automatycznie traci urząd” (De Romano Pontifice). Skoro zaś „biskupi” posoborowi jawnie głoszą herezje (jak ekumenizm i wolność religijną potępione w Syllabusie błędów Piusa IX), ich władza jest czystą fikcją. Prawdziwi katolicy nie mogą uczestniczyć w ich bluźnierczych rytuałach, lecz winni szukać kapłanów zachowujących nieskażoną wiarę i ważne święcenia.
Za artykułem:
ICE enforcement debate is a matter U.S. Church ‘simply can’t avoid,’ Archbishop Coakley says (ewtnnews.com)
Data artykułu: 31.01.2026








