Portal EWTN News (2 lutego 2026) relacjonuje wystąpienie „bpa” Ramóna Castro Castro, przewodniczącego meksykańskiej „konferencji episkopatu”, który zaprezentował „synodalną” wizję „Kościoła w Meksyku” na rok 2026. Według tegoż uzurpatora, celem ma być „wspólne kroczenie jako bardziej zjednoczony, bardziej synodalny Kościół, bliższy ludziom” w kontekście przemocy i migracji.
Teologiczna demontaż męczeństwa Cristeros
W przemówieniu pełnym modernistycznej retoryki, Castro wspomina „ponad 200 000 meksykańskich męczenników” z okresu Cristiady (1926-1929), celowo pomijając istotę ich walki. Prawowierni katolicy wiedzą, że Cristeros oddali życie nie za mglistą „wolność sumienia”, lecz w obronie publicznego panowania Chrystusa Króla przeciwko masońskiemu reżimowi Plutarco Elíasa Callesa. Jak trafnie nauczał Pius XI w encyklice Quas Primas: „Państwa winny nie tylko czcić imię Chrystusa, lecz także kierować się w swym prawodawstwie i wymiarze sprawiedliwości Jego przykazaniami”. Tymczasem Castro redukuje ich świadectwo do sentymentalnego „wyzwania dla naszych czasów”, usuwając z narracji obowiązek katolickiego królestwa społecznego.
„Pamięć o naszych męczennikach nie jest powrotem do przeszłości z nostalgią, ale pozwala, by ich świadectwo oświetliło naszą teraźniejszość”
To zdanie demaskuje modernistyczną hermeneutykę zerwania: męczennicy Cristeros umierali za niezmienną doktrynę katolicką, podczas gdy Castro wykorzystuje ich jako pretekst do promowania posoborowej „synodalności”, która – jak potępił św. Pius X w Lamentabili sane – prowadzi do „ewolucji dogmatów zgodnie z wymaganiami czasów” (propozycja potępiona nr 21).
Synodalność jako narzędzie dechrystianizacji
Termin „synodalny Kościół” – wszechobecny w wystąpieniu Castro – to czysto modernistyczny konstrukt, sprzeczny z konstytucją boską Kościoła. Sobór Watykański I w konstytucji Pastor Aeternus jasno określił: „Kościół Chrystusowy nie jest społecznością równych, gdzie wszyscy wierni mieliby te same prawa” (can. 6). Tymczasem „synodalność” wprowadza protestancką ideę kolegialności, podważając monarchiczne rządy papieskie. Jak zauważył św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice: „Gdyby sobór stał ponad papieżem, Kościół byłby arystokracją, nie monarchią” – co właśnie realizuje się w meksykańskich pseudo-reformach.
„Biskup” Castro deklaruje: „Kościół towarzyszy, głosi nadzieję słowami i czynami oraz buduje pokój zaczynając od Ewangelii”. To język typowy dla modernizmu, który – jak wykazał św. Pius X w Pascendi – redukuje religię do „doświadczenia uczuciowego”. Gdzie jest jedyna prawdziwa nadzieja – Ofiara Mszy Świętej? Gdzie jedyny pokój – Chrystus Król narzucony narodom? Wszystko zastąpiono naturalistycznym aktywizmem.
Fałszywe jubileusze i heretyckie odniesienia
Szczególnie oburzające jest powoływanie się na „anty-papieża Leona XIV”, którego słowa o „pokoju nieuzbrojonym i rozbrajającym” Castro cytuje jako autorytet. Dla katolika jasne jest, że każdy następca Jana XXIII to uzurpator pozbawiony jurysdykcji, ponieważ – jak głosi bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV – „heretyk nie może być papieżem”. Wspomniane „przygotowanie do Jubileuszu Guadalupańskiego 2031” to kolejny przejaw mariażu modernizmu z synkretyzmem. Kult „Matki Bożej z Guadalupe” – choć historycznie ważny – został zinstrumentalizowany przez posoborowców do promowania religijnego relatywizmu, co Pius XI potępił w Quas Primas: „Pokój Chrystusowy może zapanować tylko w Królestwie Chrystusowym”.
Milczenie jako wyznanie wiary modernistów
W całym przemówieniu Castro brakuje jakiejkolwiek wzmianki o:
- Mszy Świętej Trydenckiej jako jedynej ważnej Ofierze
- Potrzebie nawrócenia narodów na katolicyzm
- Grzeszności wolności religijnej potępionej w Quanta cura Piusa IX
- Obowiązku państwa do wyznawania religii katolickiej
To symptomatyczne pominięcia demaskujące prawdziwy cel „synodalnej jedności”: budowę humanitarnej NGO pod szyldem „Kościoła”, który – jak pisał św. Pius X – „nie jest demokracją zorganizowaną przez lud, lecz hierarchią ustanowioną przez Boga” (encyklika Vehementer Nos).
Meksykańscy pseudobiskupi, zamiast głosić Ewangelię Królestwa, wybierają drogę apostazji – dialogu ze światem, który „leży w mocy Złego” (1 J 5, 19 Wlg). Dopóki nie odrzucą Vaticanum II i nie powrócą do niezmiennej Tradycji, ich „jedność” pozostanie tylko zbiorowym odstępstwem od wiary katolickiej.
Za artykułem:
In face of violence and migration, Church in Mexico aims to be more united and synodal in 2026 (ewtnnews.com)
Data artykułu: 02.02.2026








