Portal Opoka informuje o decyzji Billa i Hillary Clintonów o stawiennictwie przed komisją Kongresu USA w sprawie powiązań z Jeffreyem Epsteinem. Według doniesień medialnych, byłemu prezydentowi i byłej sekretarz stanu groziło postawienie w stan oskarżenia za obrazę Kongresu z powód wcześniejszej odmowy złożenia zeznań. Jak podkreślił Angel Urena, zastępca szefa sztabu Clintona: „Chcą ustanowić precedens, który dotyczy wszystkich”. Rzecznik byłego prezydenta przyznaje jedynie cztery podróże samolotem Epsteina i „brak wiedzy o przestępczej działalności finansisty” przed 2006 rokiem.
Faktyczna bezkarność elit w świecie pozbawionym sacrum
Mechanizmy prawne wykorzystywane przeciw Clintonom – groźba więzienia za obrazę Kongresu – stanowią jedynie fasadowe narzędzie w systemie, który od dziesięcioleci chroni moralną zgniliznę światowych przywódców. Choć artykuł relacjonuje formalne aspekty procedury, całkowicie pomija istotę sprawy: Epstein był jednym z ogniw globalnej sieci nadużyć seksualnych i szantażu politycznego, której istnienie potwierdzają liczne akta sądowe i zeznania ofiar. Brak jakiegokolwiek odniesienia do moralnego wymiaru tych zbrodni świadczy o zatraceniu przez media funkcji stróżów społecznego sumienia.
„Clintonowie nie zostali oskarżeni przed sądem o żadne przestępstwo powiązane z Epsteinem. Podkreślali, że nie posiadają informacji istotnych dla dochodzenia”
Ten fragment dosadnie ilustruję techniki relatywizacji zła stosowane przez współczesne media. Brak formalnych zarzutów przedstawiony jest jako dowód niewinności, podczas gdy w rzeczywistości odsłania głęboki kryzys wymiaru sprawiedliwości, który – jak nauczał św. Pius X w Pascendi dominici gregis – staje się narzędziem silnych tego świata. W kontekście katolickiej nauki o grzechu wołających o pomstę do nieba (Katechizm Rzymski, §2), milczenie o naturze przestępstw Epsteina – handlu nieletnimi, praktyk satanistycznych, korupcji na skalę globalną – stanowi dodatkowe zgorszenie.
Językowa sublimacja zbrodni jako przejaw modernistycznej apostazji
Retoryka zastosowana w materiale zdradza ideologiczne uwikłanie w kulturę śmierci. Określenie Epsteina jako „finansisty i przestępcy seksualnego” to językowe umniejszenie zbrodni, które Pius XI potępił w Quas primas jako przejaw odrzucenia królewskiej władzy Chrystusa nad społeczeństwami. W doktrynie katolickiej tego typu przestępstwa kwalifikuje się jako crimen pessimum (zbrodnię najpodlejszą), podczas gdy artykuł sprowadza je do poziomu „problemu prawnego”.
Równie znaczące jest strategiczne pominięcie duchowego wymiaru afery. W żadnym miejscu nie pada odniesienie do nauczania Kościoła o nierozerwalnym związku między rozwiązłością obyczajową a upadkiem cywilizacji, choć Leon XIII w Humanum genus wyraźnie wskazywał na masonerię jako źródło moralnego rozkładu. Fakt, że Epstein prowadził swoją działalność w kręgach ściśle powiązanych z globalnymi strukturami władzy, potwierdza diagnozę św. Piusa X z Lamentabili sane o „synkretyzmie chrześcijańsko-masońskim” niszczącym fundamenty ładu moralnego.
Teologiczny wymiar sprawiedliwości wobec grzechów publicznych
W świetle niezmiennej doktryny katolickiej, postępowanie wobec Clintonów powinno obejmować nie tylko wymiar prawny, ale przede wszystkim pokutę publiczną. Kanon 2319 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku nakładał ekskomunikę latae sententiae za przestępstwa przeciwko szóstemu przykazaniu, zwłaszcza gdy przybierają formę zgorszenia publicznego. Tymczasem artykuł przedstawia sytuację wyłącznie jako „spór proceduralny”, całkowicie ignorując naukę Kościoła o odpowiedzialności władzy za moralność podwładnych (Pius XI, Divini Redemptoris).
Szczególnie jaskrawym przejawem sekularyzacji świadomości jest brak jakiejkolwiek wzmianki o konieczności zadośćuczynienia ofiarom. Podczas gdy prawo Boże nakazuje nie tylko ukarać winnych, ale i naprawić krzywdy (Wj 22, 16-17), współczesne systemy prawne – jak wskazuje artykuł – koncentrują się na politycznych rozgrywkach. Św. Augustyn w Państwie Bożym (XIX, 15) przestrzegał przed takim redukowaniem sprawiedliwości do wymiaru czysto ziemskiego, co stanowi zaprzeczenie królowania Chrystusa nad narodami.
Symptomatologia kryzysu władzy w epoce antychrysta
Cała afera Epsteina-Clintonów odsłania metastazy duchowego rozkładu, który ogarnął współczesne elity. Jak trafnie diagnozował Pius IX w Syllabusie błędów (pkt 39), współczesne państwa odrzuciły zasadę, że wszelka władza pochodzi od Boga, co prowadzi nieuchronnie do tyranii i moralnego bankructwa. Fakt, że Clintonowie przez lata cieszyli się politycznym immunitetem mimo licznych podejrzeń o współudział w zbrodniach, potwierdza słowa Psalmu 13: „Gdy uciskają synów ludzkich, wtedy głupiec myśli: »Boga nie ma«”.
W kontekście eschatologicznym, upadek moralny zachodnich przywódców stanowi wyraźne wypełnienie się proroctwa z 2 Tes 2, 3-4 o „człowieku grzechu”, który wynosi się ponad wszystko, co nazywane jest Bogiem. Brak reakcji mediów głównego nurtu na demoniczne praktyki w elitach (por. Ef 6, 12) dowodzi, że żyjemy w czasach „wielkiego odstępstwa” przepowiedzianego przez św. Pawła. Jedyną odpowiedzią wiernych pozostaje nieustanna modlitwa o tryumf Niepokalanego Serca Marji i rychłe ustanowienie społecznego panowania Chrystusa Króla.
Za artykułem:
Bill Clinton wraz żoną Hillary zgodzili się na przesłuchanie w sprawie Epsteina (opoka.org.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








