Portal Tygodnik Powszechny (4 lutego 2026) prezentuje artykuł o. Wacława Oszajcy SJ pt. „Gdzie szukać Boga? On jest też tam, gdzie zło”, który stanowi klasyczny przykład modernistycznej reinterpretacji wiary. Autor próbuje przedstawić „dwie splecione ze sobą drogi” biblijnego obrazu Boga, sugerując rzekomą sprzeczność między Starym a Nowym Testamentem. Już to pierwsze zdanie zdradza fundamentalny błąd teologiczny, gdyż Objawienie jest jedno i spójne, a jak uczy Sobór Watykański I: „Żadnej rozbieżności nie może być między teologami a dogmatami niebieskiego depozytu” (Constitutio dogmatica Dei Filius).
Fałszywa dychotomia objawienia
Oszajca przeciwstawia sobie dwa obrazy Boga: „żądającego krwawej ofiary” oraz „zakochanego do nieprzytomności”. Taka prezentacja jest nie tylko ahistoryczna, ale wręcz heretycka w swej wymowie. Jak przypomina św. Tomasz z Akwinu: „Bóg jest prosty i nie może być podzielony na przeciwstawne atrybuty” (Summa Theologica I, q.3). Co więcej, próba rozbicia jedności objawienia stanowi jawne pogwałcenie zasady analogia fidei, której strzeże Magisterium Kościoła.
Autor posuwa się do stwierdzenia, że „opowiadania o Bogu przeplatają się nadal w dziejach Kościoła”, co jest ewidentnym zaprzeczeniem nieomylności Kościoła w strzeżeniu depozytu wiary. Jak ogłosił Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis: „Moderniści przedstawiają Kościół jako wynik świadomości zbiorowej, podczas gdy w rzeczywistości jest on założony bezpośrednio przez Chrystusa”.
Naturalistyczna redukcja cudu
„Bóg nie lubi tych spraw załatwiać za pomocą cudu, ale szuka ludzi, przez których tegoż cudu dokona”
To zdanie jest szczególnie jaskrawym przykładem modernistycznej negacji nadprzyrodzoności. Wbrew nauczaniu św. Pawła (1 Kor 12,10), który wymienia cuda jako jeden z darów Ducha Świętego, Oszajca redukuje działanie Boże do czysto naturalnego procesu. Tym samym odrzuca fundamentalną prawdę o „życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Chrystusa jako największym cudzie” (Św. Augustyn, De civitate Dei XXII,8).
Co więcej, próba ograniczenia Boga do działań przez pośredników jest sprzeczna z dogmatem o wszechmocy Bożej (Sobór Laterański IV) oraz z niezliczonymi świadectwami cudów potwierdzonymi w procesach kanonizacyjnych. Jak zauważył Benedykt XIV w dziele De servorum Dei beatificatione: „Cuda stanowią najpewniejszy znak prawdziwości objawienia”.
Religia jako poszukiwanie Boga w złu
Najbardziej niebezpieczną tezą artykułu jest stwierdzenie, że „głoszenie Dobrej Nowiny (…) polega na rozbudzaniu umiejętności odnajdywania Boga aż na dnie piekieł”. To jawne zaprzeczenie nauki Chrystusa, który mówił: „Ja jestem drogą i prawdą, i życiem” (J 14,6). Kościół zawsze nauczał, że zło nie ma ontologicznej substancji i nie może być miejscem spotkania z Bogiem – jak przypominał św. Jan Damasceński: „Bóg nie jest autorem zła, które jest jedynie brakiem dobra” (De fide orthodoxa IV,21).
Propozycja Oszajcy stanowi powrót do gnostyckiej herezji, potępionej już przez św. Ireneusza w Adversus haereses. W przeciwieństwie do modernistycznych spekulacji, Pius XII w encyklice Humani generis ostrzegał: „Błędem jest twierdzić, że Bóg może być znaleziony w jakiejkolwiek formie zła”.
Demontaż katolickiej duchowości
Artykuł całkowicie pomija kluczowe elementy życia chrześcijańskiego: konieczność łaski uświęcającej, rolę sakramentów i obowiązek walki z grzechem. W zamian proponuje bezkształtną „umiejętność odnajdywania Boga”, co stanowi echo potępionych tez Alfreda Loisy’ego, który twierdził, że „Chrystus ogłosił Królestwo Boże, a przyszły Kościół” (enc. Pascendi).
Brakuje tu również jakiegokolwiek odniesienia do Najświętszej Ofiary Mszy jako źródła łask, co zdradza typowo modernistyczne lekceważenie kultu. Jak przypominał św. Pius V w bulli Quo primum: „Na Ofierze Mszy św. opiera się cała nauka Kościoła”.
Modernistyczna agenda „Tygodnika Powszechnego”
Publikacja tego typu artykułu w „Tygodniku Powszechnym” nie jest przypadkowa, lecz wpisuje się w długą tradycję propagowania teologicznego relatywizmu. Już w 1907 r. Święte Oficjum w dekrecie Lamentabili sane exitu potępiło tezę, że „Objawienie nie zakończyło się wraz z Apostołami” (pkt 21), co właśnie czyni Oszajca, proponując ciągłą ewolucję rozumienia Boga.
Co charakterystyczne, cały wywód opiera się na emocjonalnych metaforach („Bóg do bólu znoszący krzywdę”), całkowicie pomijając filozoficzną precyzję tomizmu. Jak zauważył Pius X w Pascendi: „Moderniści używają mglistego języka, by ukryć prawdziwą naturę swych herezji”.
W obliczu tak jawnego odstępstwa od wiary katolickiej, obowiązkiem wiernych jest odrzucić te błędy i trwać przy niezmiennym nauczaniu Magisterium. Jak pisał św. Paweł: „Gdyby nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1,8).
Za artykułem:
Gdzie szukać Boga? On jest też tam, gdzie zło (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 03.02.2026








