Tradycyjni katolicy świadkowie skandalu podczas nominacji 'arcybiskupi' w katedrze św. Pawła w Londynie

Nowy „arcybiskup” anglikański – kolejny akt apostazji i wezwanie do powrotu do prawdziwego Kościoła

Podziel się tym:

„Arcybiskup” Canterbury: groteskowe widowisko i wezwanie do nawrócenia

Struktury medialne związane z sektą posoborową relacjonują protest anglikańskiego duchownego Paula Williamsona podczas ceremonii potwierdzenia wyboru Sarah Mullally na „arcybiskupa” Canterbury 28 stycznia 2026 r. w londyńskiej katedrze św. Pawła. Williamson zakwestionował legalność tego aktu, podkreślając sprzeczność z dwutysiącletnią tradycją apostolską, po czym został usunięty przez służby porządkowe. Wydarzenie to odsłania głębszy kryzys tożsamości anglikanizmu, który – jak wskazują posoborowe media – powinien skłonić duchownych i wiernych do „powrotu do Rzymu” poprzez tzw. ordynariaty personalne. Jednakże ta narracja pomija kluczowy fakt: „Rzym”, do którego wzywają anglikanów, jest od 1958 roku okupowany przez modernistycznych uzurpatorów, a jedyną drogą zbawienia pozostaje powrót do niezmiennej doktryny katolickiej sprzed Soboru Watykańskiego II.


Faktograficzna demitologizacja anglikańskiego „episkopatu”

Przywołana ceremonia stanowi kolejny akt teatru religijnego, pozbawionego jakiegokolwiek znaczenia nadprzyrodzonego. Jak nauczał papież Leon XIII w bulli Apostolicae curae (1896): „Święcenia wykonywane według anglikańskiego rytu są całkowicie nieważne i pozbawione mocy”. Przyczyną tej nieważności jest zerwanie sukcesji apostolskiej już za czasów „arcybiskupa” Cranmera oraz brak właściwej intencji sprawowania Ofiary Mszy Świętej. Tym samym:

„Wybór kobiety na zwierzchnika komunii anglikańskiej jest jedynie logicznym rozwinięciem wewnętrznej pustki doktrynalnej, zapoczątkowanej przez Henryka VIII. Gdzie nie ma kapłaństwa, tam nie może być biskupów, a gdzie nie ma biskupów – tym bardziej nie może być prymasów”

Co więcej, struktura anglikańska od 1992 roku systematycznie niszczy pozory ciągłości z chrześcijaństwem, wprowadzając „święcenia” kobiet oraz błogosławieństwa związków sodomickich. Jak zauważył teolog Mons. Joseph Clifford Fenton: „Kościół katolicki jest jeden, święty, powszechny i apostolski – każda społeczność odrzucająca którykolwiek z tych przymiotów staje się jedynie ludzkim zrzeszeniem” (American Ecclesiastical Review, 1949).

Językowa zasłona dymna posoborowego „ekumenizmu”

Posoborowy artykuł posługuje się typowym dla modernizmu słownikiem pseudo-miłosierdzia: „duchowa i liturgiczna bogatość anglikanizmu”, „szacunek dla dziedzictwa”, „pełnia komunii”. Tymczasem św. Robert Bellarmin ostrzegał: „Nie można zachować jedności wiary przy braku jedności rządu” (De Romano Pontifice). Frazeologia ekumeniczna służy tu zamaskowaniu prawdy: anglikanizm nie jest „siostrzanym Kościołem” lecz zbiorowiskiem heretyckim, potępionym przez św. Piusa V w bulli Regnans in Excelsis (1570). Co więcej, rzekome „ordynariaty dla anglikanów” ustanowione przez „Benedykta XVI” w 2009 roku stanowią:

„Kolejny element modernistycznej strategii zastąpienia nawrócenia asymilacją. Pozwalają one byłym anglikanom na zachowanie protestanckich zwyczajów pod płaszczykiem katolickiej liturgii, co Pius XI potępił jako „synkretyczną zdradę jedynej prawdziwej Wiary” (Encyklika Mortalium animos)

Teologiczna nicość anglikańskich „święceń”

Kwestia ważności święceń w strukturach anglikańskich została rozstrzygnięte nieodwołalnie. Jak wykazała Święta Kongregacja Świętego Oficjum pod przewodnictwem kard. Merry del Val (1922), nawet gdyby przypadkiem zachowana została materialna ciągłość nałożenia rąk, brakuje właściwej intencji sprawowania Ofiary, co unieważnia cały ryt. Teza ta znajduje potwierdzenie w nauczaniu św. Tomasza z Akwinu: „Intencja jest duszą sakramentu” (Summa Theologiae III, q. 64, a. 8). W przypadku „biskupki” Mullally problem pogłębia się, jako że:

„Kobieta nie może ważnie przyjąć sakramentu święceń z racji samej natury rzeczy (ex ipsa rei natura), co stanowi dogmat wiary definiowany przez Piusa XII w konstytucji Sacramentum Ordinis (1947). Każda próba „wyświęcenia” kobiety jest nie tylko nieważna, ale stanowi bluźnierczą parodię misterium”

Symptomatyczny upadek Zachodu i fałszywe rozwiązania

Wydarzenia w Londynie stanowią jedynie lokalny przejaw globalnej apostazji Zachodu, której epicentrum znajduje się w okupowanym przez modernizm Watykanie. Jak przepowiedział św. Pius X: „Moderniści są najgroźniejszymi wrogami Kościoła, ponieważ działają od wewnątrz” (Encyklika Pascendi). Propozycja „powrotu do Rzymu” poprzez ordynariaty jest szczególnie perfidna, ponieważ:

  1. Struktury te podlegają uzurpatorom z sekty posoborowej, którzy sami głoszą herezje (ekumenizm, wolność religijną, kolegialność)
  2. Liturgie ordynariatów mieszają elementy protestanckie z nowinkami posoborowymi, co Pius XII potępił jako „niebezpieczny eksperyment z czystością kultu” (Encyklika Mediator Dei)
  3. Większość duchownych ordynariatów pochodzi z nieważnych święceń anglikańskich, co stawia pod znakiem zapytania ważność ich „ponownych święceń” w rycie nowus ordo

Jedynym słusznym rozwiązaniem dla anglikanów pozostaje nawrócenie się do jedynego prawdziwego Kościoła Chrystusowego, który przetrwał w społecznościach katolickich zachowujących niezmienną doktrynę, liturgię i dyscyplinę sprzed 1958 roku. Jak napominał św. Hieronim: „Poza Kościołem nie ma zbawienia – kto opuszcza barkę Piotrową, tonie w odmętach herezji” (List XV do Damazego).

Dziedzictwo świętych a współczesna apostazja

Artykuł przywołuje postacie takie jak św. Augustyn z Canterbury czy św. Tomasz Beckett, jednak pomija kluczowy fakt: wszyscy ci święci oddawali życie za wierność Rzymskiemu Katolicyzmowi, a nie jakiejkolwiek anglikańskiej pseudo-tradycji. Co więcej, próba zawłaszczenia św. Jana Henryka Newmana przez modernistów jest szczególnym oszustwem. Newman – choć niedoskonały w swej apologii – ostatecznie odrzucił anglikanizm właśnie z powodu jego braku ciągłości apostolskiej. Gdyby żył dziś, z pewnością potępiłby zarówno anglikańskie innowacje, jak i posoborowe eksperymenty.

W obliczu tych faktów, dramatyczne gesty takich osób jak pastor Williamson zasługują na uznanie, o ile staną się początkiem prawdziwego nawrócenia. Jak pisał kard. Alfredo Ottaviani: „Nikt nie może służyć dwóm panom – albo Chrystusowi Królowi, albo rewolucji modernistycznej” (Allocution to the seminarians of Rome, 1953). Czas najwyższy, by anglikanie i wszyscy błądzący porzucili skompromitowane struktury i powrócili do źródła – jedynego, świętego, katolickiego i apostolskiego Kościoła.


Za artykułem:
Anglicans upset over woke female archbishop of Canterbury should come home to the Catholic Church
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 03.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.