Bill i Hillary Clinton w konfesjonału kościła tradycyjnego, symbolizując pokutę za aferę Epsteina

Kompromitacja establishmentu: Clintoni zmuszeni do zeznań w aferze Epsteina

Podziel się tym:

Portal LifeSiteNews informuje, że Bill i Hillary Clinton zgodzili się zeznawać przed Komisją Nadzoru Izby Reprezentantów w śledztwie dotyczącym pedofila Jeffrey’a Epsteina. Po miesiącach odmowy i groźbie postawienia w stan kryminalnej pogardy, para ustąpiła pod presją bipartisannej koalicji. W tle – nowa publikacja „akt Epsteina” ujawniająca sieć powiązań elit z międzynarodowym handlem dziećmi, gdzie nazwisko Clintona pojawia się wielokrotnie w kontekście lotów „Lolita Express” i masaży od nieletnich.


Faktografia upadku: od Białego Domu do „samolotu pedofili”

Jak podkreśla relacja, „Bill Clinton wielokrotnie latał prywatnymi samolotami Epsteina w latach 2001-2003, często w związku z działalnością filantropijną Clinton Foundation”. Choć były prezydent zaprzecza znajomości zbrodni Epsteina, fotografie dokumentują jego bliskie kontakty z młodymi kobietami powiązanymi z siecią pedofilską – jedna z ofiar masuje mu plecy, co rzuca ponure światło na „działalność charytatywną”.

Komisja pod wodzą republikanina Jamesa Comera odrzuciła żądanie Clintonów, by ograniczyć zakres pytań wyłącznie do „spraw bezpośrednio związanych z Epsteinem”. Demokratyczni członkowie komisji – w geście potępienia moralnego bankructwa własnej partii – przyłączyli się do głosowania za postawieniem Clintona w stan pogardy. To symptomatyczne: nawet w zgniliźnie posoborowego relatywizmu, zbrodnie przeciwko niewinności dzieci (Sobór Laterański IV) budzą instynktowny resztkowy opór.

Język zdrady: filantropia jako parawan dla deprawacji

Retoryka artykułu ujawnia typową dla modernistycznej mentalności próbę zmiękczenia zła przez technokratyczny język. „Działalność filantropijna” Clinton Foundation służy tu jako semantyczna zasłona dymna dla rzeczywistości, gdzie „samolot pedofili” woził możnych tego świata na orgie z nieletnimi. To echo szatańskiej dialektyki Vaticanum II, gdzie „dobro człowieka” zastąpiło chwałę Bożą (Gaudium et Spes).

„Były prezydent 'prawdopodobnie ma sztucznie zawężoną definicję’ kwestii związanych z Epsteinem” – komentuje przewodniczący Komisji James Comer.

Sformułowanie „sztucznie zawężona definicja” demaskuje językowe gry establishmentu. Clintonowska semantyka to lustrzane odbicie neo-kościelnego żargonu, gdzie „towarzyszenie” i „integracja” zastępują potępienie grzechu (Lamentabili Sane, pkt 63).

Teologia władzy: królestwo szatana kontra Królestwo Chrystusa

Cała afera Epsteina-Clintona stanowi namacalny dowód na absolutną konieczność społecznego panowania Chrystusa Króla. Gdy Pius XI nauczał, że „królestwo naszego Odkupiciela obejmuje wszystkich ludzi – zarówno jednostki, jak i rodziny i państwa” (Quas Primas), wskazywał jedyne antidotum na tego typu zbrodnie. Tymczasem sekularyzowana władza – odrzuciwszy Boskie prawo – stała się narzędziem antypedagogiki:

Hillary Clinton, twierdząca że „nigdy nie spotkała ani nie rozmawiała z Epsteinem”, to ta sama feministyczna ikona, która broniła aborcji jako „prawo człowieka”. Jej moralny autorytet legł w gruzach – jak cały gmach „praw człowieka” oderwanych od Dekalogu.
Bill Clinton, który podpisywał ustawy „zwalczające przemoc”, sam stał się beneficjentem systemu gwałtu instytucjonalnego. Jego hipokryzja przypomina pseudo-duchownych neo-kościoła, którzy głoszą „miłosierdzie” wobec dewiantów, lecz milczą o sprawiedliwości dla ofiar.

Symptomatologia zła: od Epsteina do soborowego przewrotu

Epsteinowski syndrom to nie przypadkowa patologia, ale nieuchronny owoc społeczeństwa odrzucającego Chrystusa Króla. Jego korzenie sięgają 1968 roku – nie tylko przez rewoltę seksualną, ale przez równoległy przewrót w Kościele:

1. Zniesienie Indeksu Ksiąg Zakazanych (1966) otworzyło fale pornografii i relatywizmu.
2. Reforma liturgiczna (1969) zniszczyła Mszę jako ofiarę przebłagalną, redukując ją do „uczty” – analogicznie jak loty Epsteina miały pozór „filantropijnych spotkań”.
3. Brak potępienia komunizmu na Vaticanum II utorował drogę kulturowemu marksizmowi, gdzie dzieci stały się przedmiotem eksperymentów (gender, edukacja seksualna).

Nowa publikacja „dokumentów Epsteina” – mimo milionów stron – nie doprowadzi do sprawiedliwości. Dlaczego? Bo „współczesny katolicyzm nie da się pogodzić z prawdziwą wiedzą bez przekształcenia w protestantyzm” (Lamentabili Sane, pkt 65). Świat bez Chrystusa Króla to świat Epsteina i Clintonów – świat, gdzie nawet „demokratyczne śledztwo” jest tylko zasłoną dla większych zbrodni.


Za artykułem:
Bill, Hillary Clinton agree to testify on Epstein case before the House
  (lifesitenews.com)
Data artykułu: 03.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: lifesitenews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.