Portal eKAI (4 lutego 2026) relacjonuje działalność Caritas-Spes w Charkowie pod kierownictwem „księdza” Wojciecha Stasiewicza, przedstawiając ją jako odpowiedź na kryzys humanitarny wywołany rosyjskimi atakami. Artykuł koncentruje się na pomocy materialnej – generatorach prądu, żywności i schronieniu – całkowicie pomijając nadprzyrodzony wymiar misji Kościoła.
Teologiczna amputacja: redukcja caritas do filantropii
„Caritas-Spes przywraca ludziom nadzieję i godność” – głosi tytuł, zdradzając fundamentalne przeinaczenie katolickiej koncepcji miłosierdzia. Prawdziwa caritas wypływa wyłącznie z łaski uświęcającej (1 Kor 13,1-3), podczas gdy posoborowa imitacja proponuje pogański substytut oparty na naturalnej empatii. Pius XI w Quas Primas nauczał nieomylnie: „Państwa i narody będą się cieszyć prawdziwym pokojem tylko wtedy, gdy jednostki i społeczeństwa uznają panowanie naszego Zbawiciela”. Tymczasem „dyrektor” Stasiewicz nie wspomina ani słowem o konieczności nawrócenia, zadośćuczynienia za grzechy czy przyjmowania sakramentów jako źródła prawdziwej nadziei.
„Codziennie od godziny 11:00 można u nas otrzymać gorącą zupę. Codziennie przychodzi od 150 do 300 osób. A potem w ciągu dnia ludzie mogą przyjść i otrzymać gorącą herbatę, kawę, kawałek chleba”.
Ta jałowa aktywność przypomina bardziej stołówkę Czerwonego Krzyża niż działalność katolicką. Gdzie jest „głód nie o pokarm, który ginie, ale o pokarm, który trwa na żywot wieczny” (J 6,27)? Św. Wincenty à Paulo potępiłby taką redukcję miłosierdzia do socjalnego paternalizmu, przypominając, że największym dziełem miłosierdzia jest nawracanie dusz zagrożonych wiecznym potępieniem.
Ekumeniczna zdrada: współpraca z wrogami Krzyża
Najbardziej szokującym fragmentem jest informacja o podpisaniu memorandum o współpracy z burmistrzem Charkowa. Jak czytamy: „Władze miasta Charkowa, z którymi już współpracujemy, zaproponowały podpisanie memorandum o współpracy, aby ją zacieśnić. Burmistrz Ihor Terechow osobiście zainaugurował tę inicjatywę”. Ta jawna kolaboracja z władzami świeckimi stanowi złamanie kanonu 1385 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., zabraniającego katolikom „współdziałania w rządach z heretykami i schizmatykami”.
Wielokrotnie potępiany przez Piusa IX w Syllabusie błędów błąd nr 77 głosił: „W naszych czasach nie jest już rzeczą pożądaną, aby religia katolicka była uważana za jedyną religię państwową, z wyłączeniem wszystkich innych form kultu”. Tymczasem Caritas-Spes praktykuje dokładnie tę herezję, uznając państwo ukraińskie – oficjalnie prawosławne – za równorzędnego partnera w „dziełach miłosierdzia”.
Liturgiczna profanacja: Msza bez Ofiary
Przerażający jest opis życia „parafialnego”: „Jako ksiądz rano odprawiam Mszę Świętą, a potem przez cały dzień po prostu pracuję w Caritasie”. Brak jakiejkolwiek wzmianki o Najświętszej Ofierze jako centrum działania kapłana świadczy o całkowitej protestantyzacji posoborowego rytu. Św. Pius X w Lamentabili sane potępił tezę, że „Eucharystia została ustanowiona przez Chrystusa jako stały sakrament” (punkt 65), co precyzyjnie koresponduje z traktowaniem Mszy jako społecznego rytuału, a nie bezkrwawego Odkupienia.
Warto odnotować, że według danych z artykułu frekwencja w „katedrze” spadła do 20% stanu sprzed wojny. To wymowny znak, że lud instynktownie odrzuca nową pseudo-liturgię, która nie zaspokaja głodu transcendencji. Prawdziwy katolik wolałby umrzeć z głodu, niż uczestniczyć w protestanckiej parodii Mszy św.
Polska zdrada: finansowanie apostazji
Artykuł chwali współpracę z Caritas Polska i polskim rządem, które finansują generatory dla Ukrainy. Ta „solidarność” stanowi jednak współudział w apostazji. Św. Robert Bellarmin w De Romano Pontifice przypomina: „Wspieranie heretyków w ich działalności jest grzechem przeciwko wierze”. Każda złotówka przekazana na posoborowe struktury służy umacnianiu antykościoła.
Polskie „diecezje” organizujące zbiórki dla Charkowa powinny raczej finansować podziemne kaplice katolickie, gdzie kapłani w łączności z tradycją sprawują prawdziwe sakramenty. Tymczasem hojność wobec modernizmu przypomina sytuację z czasów arianizmu, gdy cesarze finansowali heretyckich „biskupów” prześladujących katolików.
Duchowa pustynia: brak nawrócenia
Najtragiczniejszym aspektem całej relacji jest całkowite pominięcie nawracania dusz. Ani razu nie pada słowo „spowiedź”, „komunia”, „łaska”. „Ksiądz” Stasiewicz chełpi się rozdawaniem zupy, ale milczy o „Chlebie żywym, który z nieba zstępuje” (J 6,51). To perfekcyjna ilustracja potępionego przez Piusa IX w Syllabusie błędu nr 58: „Należy dążyć wyłącznie do pomnażania dóbr materialnych przez wszelkie możliwe środki”.
Prawdziwy katolicki misjonarz w takich okolicznościach organizowałby nie punkty żywieniowe, ale publiczne procesje pokutne, adoracje Najświętszego Sakramentu i masowe nawrócenia. Historia pokazuje, że gdy św. Karol Boromeusz walczył z głodem i epidemią, najpierw nakazał całkowitą pokutę, a cudowne ustanie klęsk przyszło jako owoc przebłagania Bożego gniewu.
Tymczasem Caritas-Spes działa jak świecka organizacja pozarządowa, gdzie kapłan staje się urzędnikiem socjalnym. To nie jest pomoc katolicka – to państwowa opieka społeczna z religijnym nalotem. Jak zauważył biskup Marcel Lefebvre (zanim popadł w kompromis z modernizmem): „Kiedy Kościół zapomina o swojej nadprzyrodzonej misji, staje się najokrutniejszym tyranem”.
Za artykułem:
Charków: Caritas-Spes przywraca ludziom nadzieję i godność (ekai.pl)
Data artykułu: 04.02.2026








