Portal eKAI (4 lutego 2026) relacjonuje wyniki raportu Genewskiej Akademii Międzynarodowego Prawa Humanitarnego i Praw Człowieka, wskazującego na „upadek norm regulujących konflikty zbrojne”. Podkreśla się dramatyczny wzrost ofiar cywilnych w Gazie (ponad 18 500 dzieci) oraz na Ukrainie (2514 ofiar w 2025 r.), przy jednoczesnym braku skutecznych mechanizmów przeciwdziałania „zbrodniom wojennym”. Francesco Vignarca z Włoskiej Sieci na rzecz Pokoju i Rozbrojenia oskarża państwa o „coraz częstsze inwestycje w militaryzację” i „odrzucanie prób monitorowania norm międzynarodowych”. Jako remedium proponuje się m.in. blokadę sprzedaży broni, ograniczenie użycia dronów oraz „powrót do koncepcji człowieczeństwa” poprzez realizację wizji „pokoju rozbrojonego” głoszonej rzekomo przez „Leona XIV”.
Redukcja wojny do czysto materialnego wymiaru
Raport i jego komentatorzy konsekwentnie pomijają nadprzyrodzony wymiar konfliktów jako kary za odstępstwo narodów od panowania Chrystusa Króla. Już Pius XI w encyklice Quas Primas przestrzegał: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem analitycy z Genewy redukują przyczyny wojen wyłącznie do „braku woli politycznej” i „inwestycji w zbrojenia”, całkowicie ignorując praprzyczynę: powszechną apostazję wyrażającą się w odrzuceniu społecznego panowania Naszego Pana.
„Obecnie państwa coraz częściej inwestują środki w zwiększoną militaryzację, skutecznie podsycając trwające wojny i empirycznie obalając tezę, że aby być bezpieczniejszym, trzeba się bardziej uzbroić”
To zdanie Vignarki demaskuje naturalistyczne założenie, że bezpieczeństwo osiąga się przez ludzkie układy, nie zaś poddanie się pod jarzmo Chrystusa. Jakże odmiennie brzmią słowa Psalmisty: „Błogosławiony naród, którego Bogiem jest Pan” (Ps 32, 12 Wlg)! Współczesny „ład międzynarodowy” oparty na OZN i innych masońskich twórczościach – w myśl potępionego w Syllabusie błędu nr 63 – hołduje zasadzie, iż „nie należy słuchać władców prawowitych, lecz nawet zbuntować się przeciw nim”.
Fałszywy mesjanizm „rozbrojonego pokoju”
Szczytem ideologicznego obłędu jest powoływanie się na słowa uzurpatora „Leona XIV” o „pokoju rozbrojonym i rozbrajającym”. To jawna kpina z katolickiej nauki o sprawiedliwej wojnie, której zasady wypracowali Ojcowie Kościoła i średniowieczni teologowie. Św. Augustyn w Państwie Bożym nauczał, że wojnę można toczyć dla przywrócenia pokoju opartego na porządku Bożym. Tymczasem posoborowi „eksperci” mieszają pojęcia, głosząc utopijną wizję świata bez broni, jednocześnie milcząc o konieczności nawrócenia narodów.
Proponowane „rozwiązania” w rodzaju zakazu dronów czy sztucznej inteligencji to kolejne przejawy gnostyckiej wiary w postęp technologiczny jako źródło zbawienia. Tymczasem Pius IX w Syllabusie (błąd nr 77) potępił twierdzenie, jakoby „w naszej epoce nie należy już uważać religii katolickiej za jedyną religię państwa”. Bez uznania „słodkiego panowania Chrystusa” (Quas Primas) żadne sztuczne struktury „humanitarne” nie zapobiegną krwawym konfliktom.
Hiperbola ofiar jako narzędzie politycznej manipulacji
Podawane liczby zabitych cywilów – choć wstrząsające – służą tu wyłącznie budowaniu emocjonalnej presji dla realizacji globalistycznych agend. Brak jakiejkolwiek wzmianki o duchowej przyczynie wojen: grzechu pierworodnym i odrzuceniu łaski. Gdyby autorzy byli konsekwentni, musieliby potępić także zbrodniczą ideologię Hamasu czy ukraińskich nacjonalistów. Tymczasem selekcja danych (np. podkreślanie ofiar w Gazie przy marginalizacji Sudanu czy Konga) zdradza polityczną stronniczość.
Wiara w „międzynarodowe trybunały” jako strażników sprawiedliwości to kolejny przejaw modernistycznej herezji o samozbawieniu człowieka. Jak przypomina św. Paweł: „Nie toczymy boju przeciw krwi i ciału, lecz przeciw Zwierzchnościom, przeciw Władzom, przeciw rządcom świata tych ciemności” (Ef 6, 12 Wlg). Bez odwołania się do Królewskiej władzy Chrystusa nad narodami wszystkie humanitarne deklaracje pozostaną tylko „bezsensownymi przymiotnikami” – by posłużyć się słowami samego Vignarki.
Duchowa zapaść posoborowego „aktywizmu”
Najjaskrawszym symptomem doktrynalnej degeneracji jest całkowite przemilczenie rzeczywistego lekarstwa: modlitwy, pokuty i publicznego poświęcenia narodów Najświętszemu Sercu Jezusowemu. Gdy w 1925 r. Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, wprost nauczał, że „gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty pod władzą”. Dziś „Kościół Nowego Adwentu” woli głosić utopijne hasła „rozbrojenia” niż wzywać do prawdziwego podboju – podboju dusz dla Królestwa Bożego.
Raport Genewskiej Akademii to kolejne memento dla wiernych: świat bez Chrystusa Króla skazany jest na niekończącą się spiralę przemocy. Jak mówi Psalm 2: „Nuże więc, królowie, zrozumiejcie, nabierzcie rozumu, sędziowie ziemi! Służcie Panu w bojaźni”. Dopóki narody nie uklękną przed prawowitym Władcą, wszystkie „humanitarne” inicjatywy pozostaną tylko płonnym westchnieniem pychy rozumu.
Za artykułem:
04 lutego 2026 | 18:10Ponad pięć razy więcej ofiar cywilnych w Gazie niż na Ukrainie (ekai.pl)
Data artykułu: 04.02.2026








