Zdjęcie przedstawiające porzuconą publiczną poródkę w polskim krajobrazie wiejskim z krzyżem i religijnym sztuką na ścianie. Kobieta w tradycyjnym stroju trzymającą ręce z położną w habitie, otoczona pustymi salami porodowymi o zamkniętych drzwiach. Scena nawiązuje do artykułu o likwidacji porodówek.

Likwidacja porodówek – triumf mamony nad cywilizacją życia

Podziel się tym:

Portal Opoka informuje o postępującej likwidacji oddziałów położniczych w Polsce, podając liczbę 18 zamkniętych porodówek od początku 2026 roku oraz 19 w okresie 2024-2025. Autor artykułu Jakub Jałowiczor kwestionuje argument „nieopłacalności” jako podstawę tych decyzji, porównując sytuację do innych nierentownych instytucji publicznych jak szkoły czy sądy. Wskazuje na absurdy systemu kontraktów NFZ, gdzie wycena procedur medycznych może prowadzić do patologicznych decyzji. Krytykuje także ministerialne zapewnienia o zakazie porodów na SOR-ach, które już zostały złamane. Całość utrzymana jest w tonie technokratycznej analizy systemu ochrony zdrowia, całkowicie pomijającej etyczny i metafizyczny wymiar ludzkiego życia.


Świecki utylitaryzm w służbie cywilizacji śmierci

Artykuł operuje językiem homo economicus, gdzie wartość ludzkiego życia mierzona jest wskaźnikami rentowności. Terminy takie jak „publiczna usługa”, „kontrakty z NFZ” czy „wycena zabiegów” odsłaniają naturalistyczną mentalność właściwą modernistycznej apostazji. Jak stwierdza Pius XI w Quas Primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto ze stosunków państwowych (…) całe społeczeństwo ludzkie musi runąć, gdyż pozbawiono je stałej i mocnej podstawy”.

Pomijanie w dyskusji o porodówkach sacrum narodzin to objaw głębszego kryzysu. Kościół zawsze nauczał, że „płodność jest darem, małżeństwo zaś – sakramentem, który uświęca rodziców, by mogli godnie przyjąć dzieci, jako najcenniejszy dar Boży” (Pius XII, Allocutio ad obstetrices). Tymczasem redukcja problemu do kwestii „opłacalności” odbiera godność zarówno matce, jak i dziecku – obu stają się jedynie kosztem w budżecie.

Państwo bez króla – społeczeństwo bez fundamentu

Przywołany w tekście przykład wojska i sądów jako „nierentownych” instytucji demaskuje prawdziwy problem: odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla. Jak nauczał Pius XI: „Królestwo naszego Zbawiciela obejmuje wszystkich ludzi. (…) Państwo winno prawo Chrystusa uznać, gdyż od Niego pochodzi wszelka władza” (Quas Primas).

Technokratyczny język artykułu pomija kluczową zasadę katolickiej nauki społecznej: bonum commune (dobro wspólne) nie jest sumą indywidualnych korzyści, ale organiczną jednością opartą na Bogu. Likwidacja porodówek w Bieszczadach czy Wadowicach oznacza realne zagrożenie życia matki i dziecka. Czyż nie jest to jawna zdrada podstawowego obowiązku władzy? „Władcy i rządy mają obowiązek publicznie czcić Chrystusa i Jego słuchać” – przypomina Pius XI.

Milczenie, które woła o pomstę do nieba

Najcięższym zarzutem wobec tekstu jest całkowite przemilczenie nadprzyrodzonego wymiaru narodzin. Gdzie jest wzmianka o sakramencie chrztu? O obowiązku katolickiej oświaty prenatalnej? O roli położnej jako „akuszerki dusz” wprowadzającej nowe życie w świat łaski?

To milczenie odsłania prawdziwy cel modernizmu: redukcję człowieka do wymiaru biologicznego. Tymczasem Święte Oficjum już w 1889 roku potępiło tezę, że „państwo nie ma obowiązku troszczyć się o religijną i moralną doskonałość obywateli” (Syllabus errorum, pkt 47). Likwidując porodówki, państwo nie tylko zaniedbuje fizyczne bezpieczeństwo, ale uniemożliwia realizację podstawowego prawa dziecka: wychowania w wierze katolickiej od pierwszych chwil życia.

Logika cywilizacji śmierci w działaniu

Przedstawione w artykule przypadki „porodów na SOR-ach” czy „urodzeń w pociągach” nie są anegdotami, lecz dramatycznymi skutkami systemowej apostazji. Kiedy w 1968 roku usunięto Chrystusa z porodówek i sal szkolnych, nieuchronnie rozpoczął się proces dehumanizacji. Jak przepowiadał Pius X: „Gdy religia Boża zostaje zastąpiona religią naturalną, wówczas obyczajność i prawość giną” (Lamentabili sane).

W świetle katolickiej doktryny każda zamknięta porodówka to kolejny krok ku barbarzyństwu. Gdzie są dziś „panowie posłowie” krzyczący o „prawach kobiet”? Dlaczego milczą, gdy realnie odbiera się kobietom prawo do bezpiecznego porodu? Odpowiedź jest jedna: w systemie zbudowanym na fundamencie laicyzmu życie ludzkie ma wartość tylko o tyle, o ile jest politycznie lub ekonomicznie użyteczne.


Za artykułem:
Żadna publiczna porodówka nie jest opłacalna
  (opoka.org.pl)
Data artykułu: 05.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: opoka.org.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.