Jonathan Roumie w „Solo Mio”: świecki kompromis w cieniu „The Chosen”

Podziel się tym:

Portal EWTN News (6 lutego 2026) relacjonuje premierę filmu „Solo Mio”, komedii romantycznej z udziałem Jonathana Roumie – aktora znanego z ekumenicznej produkcji „The Chosen”, gdzie wcielał się w postać Chrystusa. W nowej roli Roumie gra „terapeutę o wielkim sercu”, podczas gdy Kevin James („praktykujący katolik”) odtwarza postać nauczyciela sztuki porzuconego przed ołtarzem. Film, reklamowany jako „wholesome” (zdrowy), miałby promować „autentyczną męską przyjaźń” w reakcji na rzekome „oderwanie kultury od męskości”. Roumie zapewnia, że projekt „mieści się w ethosie misji, jaką Bóg mu powierzył”.


Faktograficzne uwikłanie w ekumeniczną iluzję

Jonathan Roumie zdobył rozgłos jako odtwórca roli Chrystusa w serialu „The Chosen” – produkcie głęboko ekumenicznym, który relatywizuje boskość Jezusa, sprowadzając Go do poziomu „duchowego przyjaciela” akceptującego różne wyznania. Jak trafnie zauważył teolog ks. Felice Maria Cappello SJ: „Każda próba przedstawienia Osoby Chrystusa za pomocą środków teatralnych nieuchronnie prowadzi do pomniejszenia Jego majestatu i mieszania prawdy z fikcją” (De Sacramentis, 1945). Tymczasem Roumie, kreowany na „katolicką ikonę”, teraz świadomie wybiera rolę w świeckim filmie, argumentując: „To miła odmiana po dźwiganiu ciężaru świata”. Już sama ta wypowiedź demaskuje teologiczną niefrasobliwość – jak można porównywać „odpoczynek” od grania Boga-Człowieka do zwykłej rozrywki?

„It was a lovely change of pace for me. It was nice to play a character that is not shouldering the weight of the world”

Współpraca z Kevinem Jamesem, określanym jako „praktykujący katolik”, budzi dodatkowe pytania. Choć Roumie deklaruje, że „ufa mu, bo w centrum życia ma Boga”, sama formuła filmu – komedia romantyczna pozbawiona wyraźnego odniesienia do nadprzyrodzoności – świadczy o akceptacji naturalistycznej estetyki. Pius XI w encyklice Vigilanti cura (1936) ostrzegał: „Kino, które nie służy wyniesieniu człowieka ku Bogu, staje się narzędziem moralnego rozkładu”. Tymczasem „Solo Mio” ewidentnie należy do kategorii „wholesome entertainment” – pozornie przyzwoitego, lecz celowo wypranego z transcendentnego wymiaru.

Językowa mimikra i relatywizacja sacrum

Retoryka zastosowana w artykule odsłania głębszy problem. Określenie „wholesome” (zdrowy, nieszkodliwy) w kontekście dzieła, które nie głosi explicite chwały Bożej, to klasyczny przykład pozornej katolickości. Roumie bez żenady porównuje swoją filmową postać terapeuty do Chrystusa: „Neil chce pomagać ludziom się leczyć. To jego misja. I Jezus też. Więc tu się spotykają”. To bluźniercze zrównanie ludzkich terapii z dziełem Zbawienia! Św. Augustyn przypomina: „Nemo dat quod non habet” („Nikt nie może dać tego, czego nie ma”) – żaden psycholog nie udzieli łaski uświęcającej, której jedynym źródłem jest Krzyż.

„Neil wants to help people heal. That’s his thing. He’s a therapist and he wants to help people heal and so does Jesus”

Równie niepokojące jest zaangażowanie w dyskurs o „toksycznej męskości”. Roumie słusznie krytykuje ten lewacki konstrukt, ale już sama próba „odzyskiwania męskości” przez komedię romantyczną zdradza duchową naiwność. Prawdziwa odnowa męskości dokonuje się na kolanach przed Tabernakulum, nie zaś przez „męskie przyjaźnie” pozbawione modlitwy i ascezy. Jak pisał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis: „Moderniści zastępują życie łaski naturalną uczuciowością, czyniąc religię narzędziem psychologicznej autoterapii”.

Teologiczny bankructwo „misji artystycznej”

Roumie twierdzi, że „Solo Mio” wpisuje się w misję, jaką Bóg mu powierzył. Tymczasem żadna autentyczna misja katolicka nie może pomijać obowiązku głoszenia całej prawdy – w tym potępienia błędów i wezwania do nawrócenia. Artykuł nie wspomina ani słowem o grzechu, łasce, czy obowiązku czci wobec Chrystusa Króla. To czysto naturalistyczne ujęcie ludzkich relacji, podszyte psychologizmem i terapeutyzmem. Pius XII w przemówieniu do aktorów (1955) nauczał: „Sztuka katolicka winna prowadzić dusze do Boga, nie zaś zatrzymywać je na poziomie doczesnej uczuciowości”.

Rzekome „odzyskiwanie męskości” w filmie pozbawionym wyraźnego odniesienia do Ewangelii to iluzja duszpasterska. Bez odwołania do przykładu św. Józefa, męczenników czy rycerzy chrześcijańskich, jaką wartość ma „przyjaźń” ukazana w „Solo Mio”? Jak zauważył kard. Alfredo Ottaviani: „Wszelka sztuka odseparowana od nadprzyrodzoności staje się narzędziem demoralizacji, nawet gdy pozornie propaguje cnoty” (Allocutione ad Patres Concilio, 1963).

Symptom posoborowej duchowej anemii

Fakt, że portal kojarzony z katolickim konserwatyzmem promuje taką produkcję, dowodzi głębokiego kryzysu tożsamości w strukturach neo-kościoła. EWTN – choć formalnie krytykujące niektóre ekscesy posoborowia – samo uczestniczy w ekumenicznym rozmywaniu wiary. Artykuł bezkrytycznie powiela narrację o „wartościowym kinie familijnym”, podczas gdy prawdziwie katolicka recenzja winna pytać: Czy film prowadzi do żalu za grzechy? Czy ukazuje konieczność Krzyża? Czy przypomina o Sądzie Ostatecznym?

Jonathan Roumie staje się tu przykładem duchowego rozdarcia współczesnych „katolickich celebrytów”: z jednej strony wykorzystuje popularność zdobytą w religijnym serialu, z drugiej – świadomie wybiera role w produkcjach czysto świeckich. Jego słowa: „Jeśli boisz się mnie zobaczyć w czymś innym niż jako Jezusa – wszystko będzie dobrze” brzmią jak usprawiedliwienie dla artystycznego kompromisu. Tymczasem św. Jan Bosko ostrzegał: „Aktor, który gra święte role, a żyje w grzechu, popełnia świętokradztwo”.

W czasach apostazji katolik nie ma przywileju „neutralnej rozrywki”. Każdy film, każde słowo artysty wyznającego wiarę w Chrystusa Króla, musi jawnie służyć Jego chwale. „Solo Mio”, jakkolwiek „nieszkodliwe” w zamierzeniu, pozostaje tylko kolejnym dowodem na kapitulację przed duchem świata – świata, który odrzucił społeczne panowanie Naszego Pana.


Za artykułem:
Jonathan Roumie trades in Jesus sandals for dress shoes in new ‘wholesome’ rom-com
  (ewtnnews.com)
Data artykułu: 06.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: ewtnnews.com
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.