Portal Tygodnik Powszechny (6 lutego 2026) przedstawia portorykańskiego wykonawcę trapowej muzyki Bad Bunny’ego jako „symbol polityczny” i „nieoficjalnego reprezentanta latynoskiej diaspory”, gloryfikując jego artystyczną drogę od pracy w supermarkecie do zdobycia Grammy i występów na Super Bowl. Artykuł przemilcza jednak fundamentalny problem: promocję kultury sprzecznej z porządkiem moralnym i społecznym ustanowionym przez Chrystusa Króla.
Hedonizm jako forma oporu? Teologiczny bankructw narracji
„Podczas gdy oczy całego świata zwrócone są na jego zbliżający się wielkimi krokami występ podczas Halftime Show (…) on zdążył zyskać kolejny niebagatelny powód do świętowania” – pisze portal, przyjmując bezrefleksyjnie świecki paradygmat sukcesu mierzonego statystykami odtworzeń i wpływem ekonomicznym. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas Primas stanowczo poucza: „Pokój Chrystusowy w Królestwie Chrystusowym – oto jedyna droga do zbawienia narodów”. Kulturowy hedonizm prezentowany przez artystę – z jego „imprezowym hedonizmem” i „metalicznym głosem przypominającym maszynę” – stanowi zaprzeczenie zasady regnum Christi, gdzie sztuka ma prowadzić do Boga, nie zaś do samouwielbienia czy buntu.
Polityczny aktywizm czy kwestionowanie Bożego porządku?
Autorzy powtarzają jak mantrę rzekomo „opozycyjny” charakter hiszpańskojęzycznej twórczości Bad Bunny’ego wobec „opresyjnych polityk imperium”. Zapominają przy tym, że prawdziwa wolność narodów płynie z uznania władzy Chrystusa, nie zaś z kontestacji prawowitej władzy. Jak zaznacza Pius IX w Syllabusie błędów: „Królowie i książęta nie tylko nie są wyłączeni spod jurysdykcji Kościoła, lecz podlegają jej bardziej niż inni” (pkt 54). Bunt przeciwko legalnej władzy – nawet niedoskonałej – pozostaje moralnie naganny, o ile nie dotyczy nakazów sprzecznych z prawem Bożym.
Milczenie o degrengoladzie moralnej
Artykuł z lubością cytuje utwory w rodzaju „Soy Peor” („Jestem gorszy”) czy „El derecho de vivir en paz” („Prawo do życia w pokoju”), całkowicie pomijając ich destrukcyjny kontekst moralny. Trap jako gatunek muzyczny odwołuje się do:
- kultu przemocy i przekleństw (co potwierdza analiza tekstów)
- promocji rozwiązłości seksualnej
- gloryfikacji materializmu i konsumpcjonizmu
Św. Pius X w dekrecie Lamentabili sane potępia „tworzenie sztuki pozbawionej odniesień nadprzyrodzonych” (pkt 58), zaś Pius XI w Divini Redemptoris ostrzega przed „fałszywą wolnością” prowadzącą do zniewolenia przez namiętności.
Kulturowa rewolucja w służbie modernizmu
Lansowanie artystów takich jak Bad Bunny przez media głównego nurtu stanowi część szerszego planu dechrystianizacji społeczeństw. Jak trafnie zauważa Syllabus błędów: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych” (pkt 57) – przy czym „postęp” rozumieć należy jako oderwanie od tradycyjnych wartości. Wpisuje się to w logikę posoborowej apostazji, gdzie:
- Unieważnia się katolicką koncepcję sztuki jako via pulchritudinis (drogi piękna ku Bogu)
- Promuje się relatywizm kulturowy pod płaszczykiem „wielokulturowości”
- Akceptuje się publiczną gloryfikację grzechu jako „wyrazu tożsamości”
Duchowa pustka współczesnej „kultury”
Najbardziej wymownym symbolem pozostaje fakt, iż portal określa występ podczas Halftime Show mianem „prestiżowego widowiska”, podczas gdy tradycyjnie katolicka ocena moralna musiałaby uznać takie wydarzenie za przejaw:
- bałwochwalczego kultu ciała (sport)
- materialistycznego przesłania (reklamy)
- hedonistycznej rozrywki oderwanej od transcendentnego celu
Jak przypomina Quas Primas: „Niechaj więc obowiązkiem i staraniem Waszym będzie (…) aby życie urządził i ułożył zgodnie z rozkazami Boskiego Króla”. W świecie, który odrzucił Chrystusa Króla, nawet pozornie „niewinne” rozrywki stają się narzędziem demoralizacji.
Za artykułem:
Bad Bunny: jak król latynoskiego trapu stał się rzecznikiem Portoryko (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 06.02.2026








