Portal eKAI (7 lutego 2026) relacjonuje wystąpienie „kardynała” Grzegorza Rysia podczas sympozjum poświęconego Zakonowi Ducha Świętego, w którym propaguje się modernistyczną narrację o „reformie Kościoła” opartej na synodalnych złudzeniach. „Bardzo bym pragnął, żeby zakony były pierwszymi wspólnotami w tej reformie, która jest Kościołowi żywotnie potrzebna” – deklaruje hierarcha struktury posoborowej, zdradzając tym samym całkowite oderwanie od niezmiennej doktryny katolickiej.
Kryzys z premedytacją: konstrukcja fałszywej narracji
Centralnym punktem wystąpienia Rysia jest teza o rzekomym „kryzysie” przeżywanym przez Kościół, który miałby usprawiedliwiać rewolucyjne zmiany. „Pierwszym słowem, które opisuje to podobieństwo jest słowo «kryzys» – dzisiaj odmieniane przez wszystkie przypadki w odniesieniu do Kościoła, nie bez powodu” – stwierdza „kardynał”, odwołując się do średniowiecznego Soboru Laterańskiego IV. Zabieg ten stanowi klasyczny przykład modernistycznej metody: przeinaczanie historii w służbie rewolucji. Jak nauczał św. Pius X w encyklice Pascendi: „Moderniści bowiem wszystko podają w wątpliwość, co tylko można podać w wątpliwość” (n. 13).
„Mamy kryzys, mamy program, bardzo potrzebujemy ludzi. I bardzo bym tego pragnął i bardzo bym życzył, zwłaszcza obecnym tutaj przedstawicielom zakonów różnych, żeby zakony były pierwszymi wspólnotami w tej reformie, która jest Kościołowi żywotnie potrzebna”.
To zdanie demaskuje sedno posoborowej herezji: redukcję Kościoła do ludzkiego projektu podlegającego „życiowym potrzebom”, co stanowi jawne odrzucenie jego nadprzyrodzonej natury. Jak przypominał Pius XI w Quas primas: „Wszyscy rozkazów Jego słuchać powinni i to pod groźbą zapowiedzianych kar, których uporni uniknąć nie mogą” (n. 17). Tymczasem Ryś proponuje model kościoła-zgromadzenia, gdzie „ludzie” zastępują łaskę, a antropocentryzm wypiera Chrystusa Króla.
Teologiczny wandalizm: sakramenty jako narzędzia społecznej inżynierii
Szczególnie jaskrawym przejawem apostazji jest instrumentalne potraktowanie sakramentów świętych. Ryś wskazuje na „trzy istotne filary reformy pastoralnej: kaznodziejstwo, Eucharystię i sakrament pokuty”, jednakże – zgodnie z duchem modernizmu potępionym w dekrecie Lamentabili – pozbawia je charakteru ex opere operato, sprowadzając do narzędzi społecznej terapii. Gdy mówi, że „duchacy docierają do tej godności człowieka, która dla wielu jest w ogóle zakryta”, dokonuje radykalnej podmiany pojęć: miejsce soteriologii zajmuje socjologia, a zbawienie wieczne zastępuje się doczesnym komfortem.
Co charakterystyczne dla modernistycznej nowomowy, w całym wystąpieniu brak jakiejkolwiek wzmianki o:
- Grzechu pierworodnym i konieczności zadośćuczynienia
- Ofiarnej naturze Mszy Świętej
- Obiektywnej szkodliwości grzechu ciężkiego
- Sądzie ostatecznym i wiecznym przeznaczeniu
Ta celowa amnezja doktrynalna stanowi realizację postulatu modernistów, by „wiara miała źródło w jakimś szczególnym odczuciu, które wypływa z potrzeby boskości” (Pius X, Pascendi, n. 14).
Synod jako anty-sobor: rewolucyjny manifest w działaniu
Najbardziej szokującym fragmentem jest otwarta gloryfikacja synodalnego eksperymentu: „Programem reformy Kościoła, który zrodził się pod wpływem Ducha Świętego, metropolita nazwał ostatni synod biskupów o synodalnym Kościele”. Teza ta stanowi bezpośrednie pogwałcenie kanonu 222 §1 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 roku, który stanowi, że tylko Stolica Apostolska ma prawo zwoływania soborów powszechnych. Co więcej, jak zauważył już Pius VI w konstytucji Auctorem fidei, „zgromadzenia narodowe pod pozorem wolności” prowadzą do „zniszczenia wszelkiej władzy kościelnej” (n. 31).
Warto zauważyć, że Ryś – wierny metodzie modernizmu – posługuje się terminem „duchacy” w całkowicie wypaczonym znaczeniu. Historyczny Zakon Ducha Świętego, zatwierdzony przez Innocentego III, działał w ramach niezmiennego depozytu wiary, podczas gdy współczesne „zgromadzenia” stały się kuźnią neomodernistycznych herezji. Jak trafnie diagnozował św. Pius X: „Owszem, nie brak takich, którzy wstąpiwszy do stanu duchownego, noszą na sobie podwójną maskę: na twarzy kapłana zakrywają oblicze libertyna i zbrodniarza” (Pascendi, n. 2).
Krakowski epilog: laboratorium antykościoła
Znamienne jest zakończenie przemówienia: „Mam nadzieję, niezależnie od tego, co się będzie działo w Kościele powszechnym, że w krakowskim Kościele to się na pewno wydarzy”. To zdanie odsłania prawdziwy cel całego projektu: stworzenie lokalnych przyczółków rewolucji, gdzie pod pretekstem „duchowości” realizuje się program całkowitej dechrystianizacji. Metoda ta stanowi dokładne wypełnienie potępionej w Syllabusie błędnej tezy 37: „Narodowe kościoły, wyjęte spod władzy Rzymskiego Papieża i całkowicie od niego oddzielone, mogą być ustanowione” (Pius IX, n. 37).
Cała retoryka Rysia opiera się na fałszywej opozycji: „piękna książka na półce” versus „ludzie wprowadzający reformę”. Tymczasem prawdziwy Kościół Chrystusowy – jak nauczał Pius XII w Mystici Corporis – „nie jest czymś należącym do przeszłości, ale jest żywy i dziś żyje” (n. 11). „Reforma” proponowana przez posoborowych rewolucjonistów to w istocie zdrada depozytu wiary, która – jak przypominał św. Paweł – musi spotkać się z anatemą: „Gdyby wam ktoś głosił Ewangelię odmienną od tej, którą otrzymaliście – niech będzie przeklęty!” (Ga 1,9 Wlg).
W obliczu tej apostazji jedyną właściwą postawą pozostaje trwanie przy integralnej doktrynie katolickiej i odrzucenie wszelkich synodalnych nowinek, które – jak ostrzegał już św. Wincenty z Lerynu – zawsze „pod pozorem postępu prowadzą do zmiany” (Commonitorium, XXII). Prawdziwa odnowa Kościoła dokona się nie przez „reformy”, ale przez powrót do niezmiennego Magisterium i odrzucenie posoborowej herezji.
Za artykułem:
07 lutego 2026 | 12:44Kard. Grzegorz Ryś: Mamy kryzys, mamy program, bardzo potrzebujemy ludzi (ekai.pl)
Data artykułu: 07.02.2026








