Portal Opoka informuje o wypowiedzi prof. Pawła Skrzydlewskiego, filozofa i rektora Akademii Zamojskiej, na temat zjawiska humanizacji zwierząt. Artykuł wskazuje na określenia takie jak „psieci” czy „adopcja zwierząt” jako przejawy zatarcia różnicy ontologicznej między człowiekiem a zwierzęciem. Profesor wywodzi te tendencje z „nacisku Orientu na Zachód”, odwołując się do teorii emanacjonizmu i reinkarnacji, które rzekomo prowadzą do kultu natury i idei „praw zwierząt”.
Faktograficzne przeinaczenia i teologiczne luki
Artykuł pomija fundamentalną prawdę doktrynalną: człowiek jako jedyne stworzenie posiada duszę rozumną i nieśmiertelną, stworzoną bezpośrednio przez Boga na Jego obraz i podobieństwo (Rdz 1,27). Tymczasem zwierzęta, choć godne humanitarnego traktowania, pozostają częścią ordo creationis podporządkowaną człowiekowi (Rdz 1,28).
Prof. Skrzydlewski słusznie identyfikuje błąd emanacjonizmu, jednak nie sięga do katolickiego instrumentarium teologicznego. Lamentabili sane exitu św. Piusa X wyraźnie potępia „pojęcia zaczerpnięte z panteizmu” (pkt 1), co obejmuje wszelkie formy ubóstwiania stworzenia. Brakuje odniesienia do nauczania Leona XIII w Humanum genus, gdzie masoneria otwarcie głosi „naturalizm” i „kult przyrody” jako narzędzia walki z Kościołem.
Język jako symptom apostazji
Terminy takie jak „psi rodzice” czy „bezdomne zwierzęta” to nie tylko semantyczny nonsens – to językowe narzędzie rewolucji antropologicznej. Jak trafnie zauważył Pius XI w Quas primas: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw (…), zburzone zostały fundamenty władzy”. Przeniesienie atrybutów osobowych na zwierzęta jest logiczną konsekwencją usunięcia Chrystusa Króla z życia publicznego.
Teologiczne bankructwo „praw zwierząt”
Doktryna o „prawach zwierząt” to herezja w świetle kanonu 1325 §2 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., który nakazuje zwalczać poglądy „sprzeczne z rozumem”. Zwierzę jako byt nierozumny nie może być podmiotem praw – to aksjomat prawa naturalnego. Jak uczy św. Tomasz z Akwinu: „Nierozumne stworzenia nie są zdolne do posiadania praw, gdyż nie znają relacji sprawiedliwości” (Summa Theologica I-II, q. 90, a. 4).
Symptomat modernizmu i abdykacji rozumu
Kult zwierząt nie jest izolowanym zjawiskiem, ale logiczą konsekwencją soborowej rewolucji. Gdy Paweł VI ogłosił w 1965 r. „Kościół jako sługę świata”, otworzono drogę do zastąpienia teocentryzmu biocentryzmem. Syllabus błędów Piusa IX demaskuje ten błąd w punkcie 1: „Nie ma Najwyższego, mądrego Boga, odrębnego od wszechświata” – co prowadzi do ubóstwienia stworzenia.
Duchowa pustka i głód transcendencji
Humanizacja zwierząt odsłania duchową nędzę społeczeństwa odrzucającego łaskę uświęcającą. Gdy zabrakło katechizacji o imago Dei, ludzkość zaczęła szukać „braterstwa” z bytami niższymi. To spełnienie proroctwa św. Pawła: „czczą i służą stworzeniu zamiast Stwórcy” (Rz 1,25). Ratunkiem może być tylko powrót do prawowitej Ofiary Mszy Świętej, gdzie hierarchia bytów jest wyraźnie widoczna: człowiek-kapłan składa Bogu w ofierze stworzenie (chleb i wino), czyniąc je narzędziem łaski.
Za artykułem:
„Złowrogie elementy orientalne”. Filozof wyjaśnia, skąd bierze się humanizacja zwierząt (opoka.org.pl)
Data artykułu: 07.02.2026







