Portal Opoka przedstawia dramatyczną sytuację polskiego położnictwa, wskazując na zamknięcie najlepiej ocenianej porodówki w Myszkowie oraz likwidację kolejnych 18 oddziałów w 2026 roku. Według Joanny Pietrusiewicz z Fundacji „Rodzić po Ludzku”, zastępowanie ich „pokojami narodzin” przy SOR-ach to kosztowne i niebezpieczne rozwiązanie. Ministerstwo Zdrowia forsuje te zmiany mimo katastrofalnego spadku urodzeń – z ponad 700 tys. rocznie w latach 80. do zaledwie 115,5 tys. w pierwszym półroczu 2025 roku. Artykuł przemilcza jednak kluczowy fakt: ta medyczna zapaść jest bezpośrednią konsekwencją systematycznej destrukcji katolickiego modelu rodziny.
Faktograficzne przemilczenie przyczyn kryzysu
„Od początku roku zamknięto ich już 18. Od 2024 r. do końca lipca 2025 r. zniknęło co najmniej 19” – alarmuje portal w kontekście likwidowanych porodówek. Jednakże żadna wzmianka nie pada o rzeczywistych źródłach katastrofy demograficznej: legalizacji aborcji (przez tzw. kompromis z 1993 r.), powszechnej antykoncepcji, rozwiązłości obyczajowej i upadku sakramentalnych małżeństw. Statystyki GUS potwierdzają tę zależność – gdy w 2022 r. zarejestrowano zaledwie 305 tys. urodzeń, równocześnie przeprowadzono 1074 legalne aborcje (dane za raportem NFZ), zaś szacunki organizacji pro-life mówią o ponad 100 tys. dzieci zabijanych chemicznie poprzez „tabletki poronne”.
Językowa relatywizacja świętości życia
Termin „pokój narodzin” wprowadzany przez Ministerstwo Zdrowia stanowi językową próbę zbagatelizowania powagi sytuacji. Jak słusznie zauważa Pietrusiewicz: „Szacunkowo jest to koszt około 3 mln zł rocznie, a jeśli szpital chce dodatkowo zapewnić opiekę lekarską, to 5 mln zł”. Jednakże samo określenie „pokój” zamiast „oddział położniczy” odbiera godność przestrzeni, w której dokonuje się cud powołania do życia nowej duszy nieśmiertelnej. Tożsama relatywizacja widoczna jest w określaniu dzieci mianem „dzidziusia” czy „dziecka” – nigdy zaś „Bożego daru” czy „potomka błogosławionego przez Stwórcę”.
Teologiczny wymiar kryzysu położnictwa
Kościół Katolicki jednoznacznie naucza, że „rodzina jest podstawową komórką społeczeństwa i Kościoła” (Pius XI, Casti connubii). Tymczasem likwidacja porodówek w Hrubieszowie, Wadowicach czy Myszkowie stanowi wymowny symbol apostazji państwa od swych chrześcijańskich korzeni. Już w 1925 r. Pius XI w encyklice Quas primas ostrzegał: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Brak państwowej ochrony życia poczętego i godnych warunków porodu to bezpośrednie odrzucenie Królewskiej Władzy Chrystusa nad narodami.
Symptom szerszej apostazji instytucjonalnej
Likwidacja 333 porodówek od 2010 roku stanowi jedynie wierzchołek góry lodowej. Systemowa destrukcja służby zdrowia idzie w parze z demontażem katolickiej tożsamości narodu – od laicyzacji szkół po finansowanie in vitro z budżetu państwa. Jak przypomina św. Augustyn: „Państwo pozbawione sprawiedliwości staje się bandą zbójców” (De Civitate Dei, IV, 4). Tymczasem współczesne elity rządzące – wbrew deklaracjom – systematycznie odbierają rodzinom podstawowe prawa, od prawa do życia poczętych dzieci po prawo do godnego porodu w katolickiej kulturze szacunku dla ludzkiej godności.
Katastrofa polskiego położnictwa nie jest przypadkiem, lecz logiczną konsekwencją dekad ateizacji przestrzeni publicznej. Dopóki władze nie uznają publicznie panowania Chrystusa Króla i nie wrócą do katolickich fundamentów prawa, kolejne „pokoje narodzin” będą jedynie smutnym epitafium dla cywilizacji, która odrzuciła swe korzenie.
Za artykułem:
Porodówka w Myszkowie najlepsza w rankingu. W grudniu przestała funkcjonować (opoka.org.pl)
Data artykułu: 08.02.2026







