Kryzys porodówek jako owoc odstępstwa od prawa Bożego

Podziel się tym:

Portal Gość Niedzielny relacjonuje narastający kryzys porodówek w Polsce, powołując się na dane Fundacji Rodzić po Ludzku. Według Joanny Pietrusiewicz, prezeski tej organizacji, nawet najlepiej oceniane małe szpitale zmuszone są zamykać oddziały położnicze z powodów ekonomicznych, związanych ze spadającą liczbą urodzeń. Jako remedium Ministerstwo Zdrowia proponuje tzw. „pokoje narodzin” w placówkach bez porodówek, co zdaniem działaczki może okazać się rozwiązaniem kosztownym i nieefektywnym. Wśród przykładów podano szpital w Myszkowie, który czasowo zawiesił działalność oddziału neonatologii pomimo wysokich ocen pacjentek. Raport fundacji wskazuje na dramatyczny spadek urodzeń – w pierwszym półroczu 2025 roku odnotowano jedynie 115,5 tys. urodzeń, podczas gdy w latach 80. ubiegłego wieku liczba ta przekraczała 700 tys. rocznie.


Demograficzne bankructwo jako owoc apostazji

Przedstawione dane stanowią jedynie objaw głębszej choroby duchowej trawiącej narody porzuciwsze królewskie panowanie Chrystusa. Jak nauczał Pius XI w encyklice Casti Connubii, „małżeństwo nie zostało ustanowione i odnowione przez ludzi, lecz przez Boga; nie ludzkimi ustawami kierowane, ale przez prawo Boże i Boską władzę”. Tymczasem komentowany artykuł całkowicie pomija nadprzyrodzone przyczyny demograficznej zapaści, sprowadzając problem do suchych statystyk i kalkulacji ekonomicznych.

„Ze względu na ekonomię żaden szpital powiatowy bez wsparcia państwa nie utrzyma oddziału porodowego” – stwierdza Pietrusiewicz.

To zdanie demaskuje naturalistyczne założenie całej narracji – wiara w samowystarczalność ludzkich rozwiązań przy całkowitym wykluczeniu Opatrzności Bożej. Tymczasem już św. Paweł Apostoł przestrzegał: „Jeżeli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (Ps 127,1 Wlg). Upadek demograficzny nie jest bowiem „problemem społecznym” do rozwiązania przez ministerialne rozporządzenia, ale karą za odrzucenie prawa naturalnego i celowe wykolejanie małżeństwa z jego nadprzyrodzonego powołania.

Język zdrady: od sacrum do technokracji

Analiza języka używanego przez komentatorów ujawnia pełną akceptację paradygmatu cywilizacji śmierci. Zwrot „jakość opieki” zastępuje pojęcie świętości życia, „ekonomia” wypiera logikę miłosierdzia, a „prawa pacjentki” przesłaniają obowiązek przyjęcia potomstwa jako daru Bożego. Nawet termin „rodzić po ludzku” stanowi heretycką antytezę chrześcijańskiego pojmowania porodu jako participatio in creatione Dei (udziału w stwórczym dziele Boga).

„Fundacja Rodzić po Ludzku zaznacza, że ideą rankingu jest wskazywanie szpitali, w których kobieta może urodzić »po ludzku«, z poszanowaniem godności i intymności”.

To zdanie ukazuje antropocentryczną rewolucję dokonaną w języku: miejsce Boga-Stwórcy zajmuje „godność” rozumiana jako prawo do wygody, zaś „intymność” staje się fetyszem mającym zastąpić cnotę czystości. Tymczasem prawdziwie ludzki poród dokonuje się in Domino – w Panu, który „wyjmuje cię z łona” (Ps 21,10 Wlg). Brak choćby śladu odniesienia do sakramentalnego wymiaru rodzicielstwa potwierdza, że mamy do czynienia z czysto naturalistyczną wizją człowieka.

Teologiczny wymiar katastrofy

Kryzys porodówek stanowi nieuchronną konsekwencję odrzucenia katolickiej nauki o małżeństwie. Już w 1930 roku Pius XI w Casti Connubii potępił „haniebną wolę unikania ciężaru rodzicielskiego, czy to w małżeństwie przez złośliwe wykręcanie się od jego obowiązków, czy też poza małżeństwem przez występki splamione krwią”. Tymczasem Polska – kraj rzekomo „katolicki” – przyjęła ustawodawstwo dopuszczające aborcję eugeniczną (de facto na życzenie) oraz antykoncepcję, co musiało prowadzić do demograficznego samobójstwa.

„W 2024 r. urodziło się blisko 252 tys. dzieci; w roku 2023 – 272 tys.; w 2022 r. – 305 tys.”

Te liczby są wymownym świadectwem kary Bożej za apostazję. Gdy naród odrzuca dar życia, Bóg odbiera mu możliwość przekazywania go dalej – co zapowiadał już przez proroka Ozeasza: „Daj im, o Panie… bezpłodne łono i wyschłe piersi” (Oz 9,14 Wlg). W miejsce pokuty i powrotu do Bożych przykazań, „fundacje” proponują jedynie technokratyczne łatanie skutków, nie dotykając przyczyn.

Symptom wielkiej apostazji

Zamykanie porodówek stanowi jedynie fragment szerszego obrazu destrukcji cywilizacji chrześcijańskiej. Jak nauczał św. Pius X w encyklice Pascendi, modernizm to „synteza wszystkich herezji”, która redukuje wiarę do subiektywnych przeżyć. W tym kontekście „prawa kobiet” i „standardy opieki” okazują się świeckimi odpowiednikami protestanckiej zasady sola experientia.

Katastrofa demograficzna potwierdza też prawdziwość słów Piusa XI z encykliki Quas primas: „Usunięto Jezusa Chrystusa i Jego najświętsze prawo ze swych obyczajów, z życia prywatnego, rodzinnego i publicznego”. Gdy naród wyrzeka się swego katolickiego powołania, nie może liczyć na Boże błogosławieństwo. Ratunek zaś nie przyjdzie przez ministerialne rozporządzenia, lecz tylko przez pokutę i przywrócenie publicznego panowania Chrystusa Króla.


Za artykułem:
Joanna Pietrusiewicz z Fundacji Rodzić po Ludzku: Znikają nawet najlepsze małe porodówki
  (gosc.pl)
Data artykułu: 08.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: gosc.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.