Portal Vatican News (9 lutego 2026) relacjonuje wystąpienie „arcybiskupa” Szewczuka w Rzymie, gdzie przedstawił dramatyczną sytuację humanitarną Kijowa podczas rosyjskiej agresji. Zwierzchnik ukraińskich grekokatolików mówił o „niepokonanej sile narodu”, dziękował Polakom za pomoc i określił wojnę jako „zbrodnię przeciw Bogu”.
Naturalistyczne zawężenie misji Kościoła
Analiza faktów przedstawionych w artykule ujawnia radykalne przesunięcie akcentów z nadprzyrodzonych na doczesne. „Abp” Szewczuk koncentruje się wyłącznie na fizycznym przetrwaniu („bez wody, prądu i minimalnych środków do życia”), całkowicie pomijając stan łaski uświęcającej, konieczność sakramentów czy niebezpieczeństwo śmierci wiecznej. Jak stwierdza Sobór Trydencki: „Jeśli ktoś powie, że łaska usprawiedliwiająca jest tylko przychylnością Boga – niech będzie wyklęty” (sesja VI, kan. 11). Tymczasem cała narracja sprowadza się do humanitarnego aktywizmu, co stanowi jawną realizację potępionego modernizmu: „Religia powinna być przeżywana jako pewne doświadczenie serca” (Pius X, Lamentabili, pkt 22).
„Jeśli pokonam zimno, Ukraina zwycięży” – odpowiedziało pięcioletnie dziecko zapytane przez „abp” Szewczuka o sytuację w Kijowie.
Ta wypowiedź, przedstawiona jako przejaw heroizmu, w rzeczywistości ilustruje teologiczną katastrofę. Brak jakiegokolwiek odniesienia do ofiarowania cierpień Bogu, zjednoczenia z Chrystusem Ukrzyżowanym czy modlitwy za prześladowców – co stanowi sedum katolickiej duchowości (Kol 1,24 Wlg). Zamiast tego mamy czczą autoafirmację narodu, co Pius XI w Quas Primas nazywał „bałwochwalczym kultem ojczyzny”.
Fałszywa eklezjologia i relatywizm soteriologiczny
Szczególnie jaskrawy błąd pojawia się w stwierdzeniu, że cierpiący Ukraińcy są „najmniejszymi braćmi i siostrami Chrystusa”. To heretyckie zawężenie nauki o Mistycznym Ciele Chrystusa, zarezerwowanej wyłącznie dla ochrzczonych w Kościele katolickim. Jak uczy Sobór Florencki: „Nikt, choćby nawet przelewał krew męczeńską, nie może być zbawiony, jeśli nie trwa w łonie i w jedności Kościoła katolickiego”. Tymczasem Szewczuk implikuje, że wszyscy cierpiący automatycznie stają się członkami Chrystusa – co jest jawnym zaprzeczeniem dogmatu Extra Ecclesiam nulla salus.
Retoryka „chrześcijańskiego miłosierdzia” oderwanego od prawdy objawionej stanowi realizację potępionej zasady: „Można z Bogiem łączyć jakąkolwiek religię” (Pius IX, Syllabus Errorum, pkt 15). W całym przemówieniu brak jakiegokolwiek wezwania do nawrócenia Rosjan czy modlitwy o ich powrót do jedności z Kościołem – co św. Pius X uznałby za zdradę obowiązku apostolskiego.
Schizmatycka tożsamość struktury greckounickiej
Kontekst liturgiczny wystąpienia – sprawowanie schizmatyckich obrzędów w rzymskiej katedrze greckokatolickiej – dowodzi postępującej legalizacji herezji w strukturach posoborowych. Jak przypomina bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV, „jeśliby biskup […] popadł w jakąś herezję, jego wyniesienie będzie nieważne”. Tymczasem Szewczuk, jako zwolennik komunii z modernistycznymi uzurpatorami w Watykanie, jawnie uczestniczy w niszczeniu wiary.
„Rosyjska wojna przeciw Ukrainie przejdzie do historii jako świętokradztwo i zbrodnia przeciw Bogu” – stwierdził „abp” Szewczuk.
To zdanie ujawnia hipokryzję teologiczną. Podczas gdy Szewczuk potępia rosyjskie zbrodnie, sam współpracuje z okupantami Kościoła w Rzymie, którzy od 1958 roku systematycznie profanują Najświętszą Ofiarę, relatywizują dogmaty i oddają cześć pogańskim bożkom (jak w Asyżu 1986). Pius IX w Syllabusie potępił jako błąd tezę, że „Kościół nie ma prawa używać siły” (pkt 24) – tymczasem cała retoryka Szewczuka pozostaje w sferze czysto humanitarnej, bez wskazania na obowiązek obrony wiary ogniem i mieczem.
Polska zdrada doktrynalna pod płaszczykiem pomocy
Podziękowania dla polskich diecezji za pomoc materialną stanowią pułapkę emocjonalnego szantażu. Jak ostrzegał św. Robert Bellarmin: „Nawet największe dzieła miłosierdzia stają się grzechem, gdy odwodzą od obowiązku obrony wiary” (De Controversiis). Wspieranie struktury greckounickiej pozostającej w komunii z modernistami jest współudziałem w ich apostazji. Prawdziwy katolik powinien zażądać od Szewczuka publicznego wyrzeczenia się posoborowych herezji przed udzieleniem jakiejkolwiek pomocy.
Milczenie o konieczności ważnej Mszy św., brak wezwań do pokuty i postu – te symptomy potwierdzają, że mamy do czynienia z czysto politycznym spektaklem, gdzie religia służy legitymizacji świeckich interesów. Jak ujął to Pius X w Pascendi: „Modernista łączy w sobie filozofa, wiernego i teologa – niszcząc każdą z tych postaci”.
Ostatecznie retoryka Szewczuka realizuje program masonerii: zastąpienie Królestwa Chrystusowego „braterstwem ludów” opartym na współczuciu zamiast prawdy. Jak ogłosił Pius XI w Quas Primas: „Państwa i narody zrozumieją, że bez posłuszeństwa wobec Chrystusa Króla nie zaznają wolności ani pokoju”. Dopóki Ukraina nie uzna publicznego panowania Najświętszego Serca, każdy jej opór pozostanie jedynie naturalnym heroizmem pozbawionym nadprzyrodzonej wartości.
Za artykułem:
Abp Szewczuk w Rzymie: Kijów zamarznięty, ale niepokonany (vaticannews.va)
Data artykułu: 09.02.2026




