Portal Opoka informuje o skazaniu irańskiej działaczki Narges Mohammadi na łączną karę 7,5 roku więzienia przez reżim teokratyczny w Teheranie. Artykuł opisuje kolejne represje wobec laureatki Pokojowej Nagrody Nobla, podkreślając jej walkę z karą śmierci i „surowymi przepisami dotyczącymi ubioru kobiet”. Tekst pomija jednak zasadniczy wymiar teologiczny prześladowań – systematyczne niszczenie przez islamski reżim nie tylko wolności obywatelskich, lecz przede wszystkim prawa naturalnego wpisanego przez Boga w ludzką naturę.
Milczenie o prześladowaniach chrześcijan: współczesny odpowiednik męczeństwa za wiarę
Opoka ogranicza się do relacjonowania faktów sądowych, całkowicie przemilczając prześladowania chrześcijan w Iranie, gdzie wyznawcy Chrystusa stanowią najszybciej rosnącą mniejszość religijną. Według raportu Open Doors, Iran zajmuje 8. miejsce na świecie pod względem prześladowań chrześcijan. Tylko w 2025 roku odnotowano 192 aresztowania i 72 wyroki więzienia dla konwertytów z islamu. „Krew męczenników jest zasiewem chrześcijan” (Tertulian, Apologetyk 50) – to starożytne prawo Kościoła znajduje dziś potwierdzenie w irańskich lochach, gdzie duchowni katoliccy i protestanccy doświadczają tortur za głoszenie Ewangelii.
Artykuł powiela typowy dla mediów mainstreamowych schemat: gloryfikacja „walki o prawa człowieka” przy równoczesnym pominięciu jej religijnego fundamentu. Pius XI w encyklice Quas Primas jednoznacznie nauczał: „Niema też powodu, aby państwa nie chciały uznać tego panowania [Chrystusa Króla]; bo jeżeli Chrystus króluje w społeczeństwie, to ani godność władzy, ani posłuszeństwo obywatelskie nie tracą na sile”. Brak odniesienia do tej zasady w kontekście irańskiego reżimu stanowi ciche przyzwolenie na teokrację sprzeczną z porządkiem chrześcijańskim.
Językowa asekuracja: relatywizacja zła w służbie politycznej poprawności
Retoryka portalu zdradza symptomatyczną dwuznaczność:
„Irański reżim tłumi wszelkie przejawy demokracji”
– czytamy. To klasyczny przykład redukcjonizmu, gdzie zło mierzy się wyłącznie skalą naruszeń „wartości demokratycznych”, a nie objawionego prawa Bożego. Brakuje tu jednoznacznego potępienia islamskiego prawa szariatu, które legalizuje m.in. małżeństwa z dziećmi, kamienowanie za cudzołóstwo czy śmierć za apostazję.
Tymczasem Lamentabili sane św. Piusa X potępiło błąd modernizmu: „Prawda zmienia się wraz z człowiekiem, ponieważ rozwija się wraz z nim, w nim i przez niego” (pkt 58). Właśnie tę herezję widać w języku artykułu, gdzie „walka o prawa człowieka” staje się celem samym w sobie, oderwanym od obiektywnego ładu moralnego. Gdzie jest przypomnienie, że prawdziwa wolność płynie jedynie z Chrystusa (J 8,36)? Gdzie nawiązanie do męczeństwa bł. Jakuba Hilarego Barbala Cosána, hiszpańskiego salezjanina spalonego żywcem przez islamistów w Algierii w 1997 roku?
Teologiczne bankructwo: humanitaryzm bez Boga jako nowa religia
Opoka bezkrytycznie powtarza narrację o Mohammadi jako „działaczce na rzecz praw człowieka”, nie zadając kluczowego pytania: na jakim fundamencie opiera się jej wizja tych praw? Pius XII w przemówieniu z 6 września 1955 r. ostrzegał: „Gdy zasady chrześcijańskie zostają porzucone, prawa człowieka tracą swą podstawę”. Artykuł wpisuje się w nurt świeckiego aktywizmu, który – jak trafnie zauważył kard. Alfredo Ottaviani – „tworzy religię człowieka bez Boga”.
Największym grzechem omawianego tekstu jest jednak milczenie o zbawczym wymiarze cierpienia. Gdzie jest nawiązanie do Kol 1,24: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony dopełniam niedostatki udręk Chrystusa w ciele moim za Jego Ciało, którym jest Kościół”? Brakuje duchowej perspektywy, która pozwalałaby odczytywać prześladowania jako udział w męce Chrystusa. Zamiast tego mamy płytką narrację o „walce z reżimem”, pozbawioną nadprzyrodzonej głębi.
Symptomatyczna ślepota: liberalny aktywizm jako narzędzie dechrystianizacji
Cała sprawa Mohammadi ukazuje szersze zjawisko: instrumentalne wykorzystywanie przez siły antychrześcijańskie „walki o prawa człowieka” do osłabiania katolickiego stanowiska wobec islamu. Podczas gdy prawdziwi męczennicy w Iranie – jak pastor Youcef Nadarkhani czy katolicki konwertyta Mohammad Reza Omidi – giną za wiarę w Chrystusa, zachodnie media gloryfikują świeckich dysydentów, by stworzyć fałszywą narrację o „postępowych siłach” walczących z „ciemnym islamem”.
To część szerszej strategii zmierzającej do zastąpienia chrześcijańskiej koncepcji osoby ludzkiej świeckim humanitaryzmem. Jak trafnie diagnozował św. Pius X w Pascendi Dominici gregis: „Moderniści (…) chcą, aby demokracja objęła swoim wpływem Kościół” (pkt 25). W przypadku Iranu prowadzi to do absurdalnej sytuacji, gdzie zachód popiera feministki walczące z hidżabem, ale milczy o prześladowaniach chrześcijan – jedynej grupy głoszącej pełną prawdę o godności człowieka.
Katolicka odpowiedź: Królestwo Chrystusa jedynym ratunkiem
Prawdziwym rozwiązaniem dla Iranu nie jest „demokratyzacja” na zachodni sposób, która prowadzi jedynie do zastąpienia jednej tyranii drugą (jak pokazał przykład Iraku). Jedyną drogą jest głoszenie Ewangelii i ustanowienie społecznego panowania Chrystusa Króla. Pius XI w Quas Primas nauczał nieomylnie: „Narody (…) zrozumieją, że nie ma zbawienia ani imienia, w którym by mogły być zbawione, jak tylko w imieniu Jezusa” (Dz 4,12).
Dopóki media katolickie – jak Opoka – nie odważą się głosić tej prawdy wprost, pozostaną jedynie trybikiem w machinie globalnej apostazji. Czas najwyższy, by zamiast relacjonować polityczne potyczki, wskazywać na Krzyż jako jedyne źródło wyzwolenia: „Ecce Crux Domini! Fugite partes adversae! Vicit Leo de tribu Juda, radix David!” (Oto Krzyż Pański! Uciekajcie, wrogowie! Zwyciężył Lew z pokolenia Judy, korzeń Dawida!).
Za artykułem:
Laureatka pokojowego Nobla Narges Mohammadi skazana przez irański sąd na 7,5 roku więzienia (opoka.org.pl)
Data artykułu: 09.02.2026



