Portal LifeSiteNews (9 lutego 2026) relacjonuje decyzję Sekretarza Wojny Pete’a Hegsetha o zerwaniu współpracy Departamentu Wojny z Harvard University. Powodem ma być „jawnie wrogi” stosunek uczelni do wartości amerykańskich, promowanie „ideologii woke”, współpraca z chińską partią komunistyczną oraz tolerowanie nagonki na Żydów. Hegseth określa Harvard jako „czerwony środek aktywizmu «Nienawiści do Ameryki»”, zapowiadając wstrzymanie programów szkoleniowych dla kadry wojskowej. „Szkolimy wojowników, nie woketystów” – deklaruje, podkreślając sprzeciw wobec wydawania milionów dolarów podatników na uczelnię podkopującą misję wojska.
Naturalistyczna utopia czy antychrześcijański ferment?
„America’s highly ranked universities no longer live up to their founding principles as bastions of free speech, open inquiry, and committed to the American values” – stwierdza Hegseth, pomijając kluczowy fakt: „wartości amerykańskie” oderwane od regnum Christi stanowią jedynie naturalistyczną karykaturę prawdziwego ładu. Harvard, założony w 1636 roku jako szkoła kształcąca duchownych kalwińskich, dawno porzucił nawet tę heretycką, lecz nadprzyrodzoną perspektywę. Dziś stał się kuźnią modernistycznej apostazji, gdzie „tolerancja” oznacza jedynie przyzwolenie na wszelkie dewiacje poza wiernością Objawieniu.
Papież Pius XI w encyklice Divini Illius Magistri (1929) przypominał: „Wychowanie należy przede wszystkim i bezpośrednio do Kościoła”. Tymczasem współczesne uniwersytety, w tym Harvard, funkcjonują jako świeckie katedry antropocentryzmu. DEI (diversity, equity, inclusion), którego korzenie Hegseth słusznie wskazuje w Cambridge, to nic innego jak „nowa religia” zastępująca Dekalog pseudomoralnymi kategoriami. Jak pisał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis (1907): „Moderniści […] wprowadzają do Kościoła świecką filozofię”. To samo dzieje się w armii USA – instytucji odrzucającej królewską władzę Chrystusa nad narodami.
Wojskowa służba bez służby Bożej?
„We train warriors, not wokesters” – deklaruje Sekretarz Wojny, nie zauważając, że oba terminy mieszczą się w tej samej naturalistycznej antyteologii. Czy „wojownik” broniący „amerykańskich wartości” rozumianych jako demokracja, wolność religijna czy kapitalizm, realizuje militia Christi? Pius IX w Quanta cura (1864) potępił „błąd mówiący, że wolność sumienia i wyznania jest własnym prawem każdego człowieka”. Armia USA, podobnie jak Harvard, funkcjonuje w matrixie laicyzmu – systemu, który Pius XI w Quas Primas (1925) nazwał „odstępstwem od posłuszeństwa Bogu”.
„Campus research programs have partnered with the Chinese Communist Party. University leadership encouraged a campus environment that celebrated Hamas, allowed attacks on Jews”
Hegsheth słusznie demaskuje kolaborację z bezbożnym reżimem komunistycznym oraz poparcie dla islamskiego terroryzmu. Brakuje jednak teologicznej diagnozy źródła zła. Komunizm i islamski fundamentalizm to dwie strony tej samej monety: buntu przeciwko Królestwu Chrystusa. Jak nauczał Pius XI w Divini Redemptoris (1937): „Komunizm jest z natury swej przewrotny, nie może więc dopuścić współpracy z żadną inną formą cywilizacji chrześcijańskiej”. Tymczasem Departament Wojny walczy z symptomami, ignorując chorobę: cywilizację odrzucającą społeczne panowanie Chrystusa Króla.
„Hate America” versus „Hate Christ the King”
Retoryka Hegsetha koncentruje się na obronie „amerykańskiej wielkości”, pomijając fundamentalne pytanie: jaką Amerykę należy bronić? Czy tę z masońskich korzeni, rewolucji 1776 roku i konstytucji ignorującej prawa Kościoła? Czy też Amerykę potencjalnie nawróconą, poddającą się pod jarzmo Chrystusa? Portal LifeSiteNews, chociaż słusznie piętnuje ideologiczne wynaturzenia, nie proponuje regeneratio in Christo. Wspomina o „wartościach, które większość Amerykanów wyznaje”, ale czy są to wartości katolickie, czy protestancko-liberalne kompromisy?
Papież Leon XIII w Testem benevolentiae (1899) ostrzegał przed „amerykanizmem” – herezją dostosowującą wiarę do ducha czasów. Harvard to jedynie jawna emanacja tego procesu, który dotknął także instytucje uważane za konserwatywne. Zerwanie współpracy z uczelnią, choć słuszne taktycznie, nie sięga sedna problemu: armia i uniwersytet służą temu samemu świeckiemu molochowi, który Pius X nazwał „wielkim odstępstwem”.
Za artykułem:
Pentagon cutting ties with Harvard University: ‘We train warriors, not wokesters’ (lifesitenews.com)
Data artykułu: 09.02.2026



