Portal LifeSiteNews (9 lutego 2026) relacjonuje instalację Ronalda Hicksa jako nowego „arcybiskupa” Nowego Jorku. Podczas uroczystości w „katedrze” św. Patryka „abp” Hicks pozwolił sobie na szereg żartobliwych uwag o pizzy nowojorskiej, kibicowaniu lokalnym drużynom sportowym oraz cytowaniu tekstów popkulturowych utworów. W kazaniu mówił o potrzebie „Kościoła misyjnego, a nie klubowego”, który „szanuje życie od poczęcia”, ale równocześnie promuje „synodalność”, „ekologię” i „budowanie mostów” z grupami sprzecznymi z katolicką moralnością. Taka postawa jest teologicznym bankructwem i jawną realizacją modernistycznego programu soborowej rewolucji.
Faktografia apostazji: od sacrum do profanum
Instalacja Hicksa stanowi continuum procesu desakralizacji urzędu biskupiego zapoczątkowanego przez Vaticanum II. Podczas gdy Sobór Trydencki (sesja XXIII, c.7) nauczał, że „biskupi są wyżsi od kapłanów i mają moc bierzmowania i święceń”, posoborowa ceremonia zredukowana została do teatru przyjaźni. Hicks – podobnie jak jego poprzednik „kardynał” Dolan – uczynił z liturgii pretekst do autopromocji. Jego komentarze o „miłości do pizzy” i „kibicowaniu drużynom” podczas okresu Sexagesimy, gdy Kościół przygotowuje się do pokuty, są jawnym wykpieniem ducha umartwienia. Jak słusznie zauważono w komentowanym artykule: „wierni nie chcą pasterzy mówiących ich językiem, lecz kontrświadectwa wobec świata”.
„Let me begin with potentially my first controversial statement. I’m a Cubs fan. And I love deep dish pizza. That said, I want you to know that I am going to remain a loyal Cubs fan. However, I am going to start rooting for the New York sports teams, and I already love your pizza. I love it a lot”.
Te słowa Hicksa z grudniowej konferencji prasowej demaskują mentalność współczesnych hierarchów posoborowych. Gdy św. Karol Boromeusz nakazywał kapłanom unikać „światowych rozrywek i gier” (Acta Ecclesiae Mediolanensis), oni czynią z nich narzędzie „ewangelizacji”.
Językowe mechanizmy dezintegracji doktryny
Retoryka „abpa” Hicksa stanowi klasyczny przykład modernistycznej gry językowej. Hasła o „Kościole broniącym życia” mieszają się z synodalnym newspeakiem o „budowaniu mostów” i „słuchaniu”. W praktyce oznacza to akceptację programu LGBT i imigracji nielegalnej pod płaszczykiem „szacunku dla wszystkich”. Jak trafnie zauważył św. Pius X w Pascendi: „modernista łatwo przechodzi od filozofa do wierzącego, od wierzącego do teologa, od teologa do historyka”.
Kiedy Hicks mówi o „Kościole, który chroni dzieci”, pomija milczeniem fakt, że struktury posoborowe stały się epicentrum skandali pedofilskich – czego przyczyną jest właśnie odejście od dyscypliny przedsoborowej. Jego wezwanie do „promowania uzdrowienia dla ocalałych” to puste zaklęcia, skoro sam uczestniczył w ceremonii instalacji prowadzonej przez hierarchów współodpowiedzialnych za tuszowanie przestępstw.
Teologiczna zapaść w świetle niezmiennej doktryny
Cała koncepcja „misyjnego Kościoła” głoszona przez Hicksa jest heretyckim wypaczeniem katolickiej eklezjologii. Pius XI w Quas primas przypominał, że „cały ród ludzki podlega władzy Jezusa Chrystusa”, zaś misją Kościoła jest podporządkowanie wszystkich narodów pod Jego berło. Tymczasem Hicks redukuje ewangelizację do „budowania jedności między kulturami”, co w praktyce oznacza relatywizm religijny.
Jego milczenie o konieczności nawrócenia schizmatyków i heretyków („budowanie mostów”) stoi w jaskrawej sprzeczności z nauczaniem Soboru Laterańskiego IV: „Jedna jest powszechna społeczność wiernych, poza którą nikt nie może dostąpić zbawienia”. Równie zgubne jest promowanie „synodalności” – konceptu potępionego już przez Piusa VI w Auctorem fidei jako „błąd demokratyzujący Kościół”.
Symptomatologia soborowej rewolucji
Postawa Hicksa nie jest odosobniona – to systemowy owoc apostazji posoborowej. Gdy w 1925 roku Pius XI ustanawiał święto Chrystusa Króla, podkreślał, że „pokój może zapanować jedynie pod berłem Naszego Pana”. Dziś „arcybiskupi” zajmują się zakładami sportowymi (Henning i Etienne komentujący Super Bowl), zaś prawdziwe pasterstwo zamienili w żenującą kampanię PR.
Komentowany artykuł słusznie wskazuje na oczekiwania młodych katolików pragnących „inspiracji do wielkości”. Jednak rozwiązaniem nie jest powrót do rzekomego „duchowego autorytetu” posoborowych hierarchów, lecz odrzucenie całej struktury neo-kościoła. Jak nauczał św. Robert Bellarmin: „jawny heretyk automatycznie traci jurysdykcję” (De Romano Pontifice). Instalacja Hicksa to kolejny akt dramatu „ohydy spustoszenia” w świętym miejscu.
W obliczu tej apostazji jedynym ratunkiem pozostaje wierność katolickiej Tradycji i prawowitym pasterzom trwającym w nieprzerwanej sukcesji apostolskiej. Jak przypominał Pius XI: „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast”. Wśród ruin posoborowej pseudotradycji – to jedyna droga.
Za artykułem:
Archbishop Hicks, successor of Cardinal Dolan, is trying too hard to be ‘relatable’ (lifesitenews.com)
Data artykułu: 09.02.2026



