Portal „Tygodnik Powszechny” (10 lutego 2026) relacjonuje konflikty polityczno-wyznaniowe w Libanie, skupiając się na sporze o wodę źródlaną Tannourine oraz chronicznym kryzysie wodnym w Bejrucie. Tekst przedstawia walkę frakcji politycznych powiązanych z grupami wyznaniowymi (muzułmanie, druzowie, chrześcijanie różnych obrządków), pomijając przy tym nadprzyrodzoną przyczynę upadku państwa: odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla.
Faktograficzne przemilczenia: gdzie jest Oblubieniec?
Relacja pomija kluczowy fakt historyczny: Liban był niegdyś bastionem katolicyzmu na Bliskim Wschodzie, gdzie maronici przez wieki zachowywali wiarę w zamian za wierność Rzymowi. „W Libanie Kościół katolicki ma wolność, której nie ma w innych państwach muzułmańskich: wolność wyznawania i praktykowania wiary, wolność organizowania się i posiadania własnych instytucji” – pisał Pius XI w liście apostolskim „Libanem magnificatus est” (1924). Upadek kraju zaczyna się wraz z porzuceniem zasady „unitas fidei” (jedności wiary) na rzecz „pluralizmu wyznaniowego” usankcjonowanego porozumieniem z Taif (1989).
„W parlamencie zasiada 128 posłów i jest on sztywno podzielony na pół: 64 miejsca przypadają muzułmanom, 64 chrześcijanom. Mandaty chrześcijańskie są zdominowane przez katolików (43 posłów, w tym 34 maronitów, ośmiu melchitów i jeden katolik obrządku ormiańskiego). Jeden mandat zarezerwowano dla protestanta, a pozostałe 20 dla wyznawców obrządków wschodnich”
Podział ten jest karykaturą katolickiej nauki o państwie. Św. Tomasz z Akwinu przestrzegał: „Państwo, które nie służy czci prawdziwego Boga, nie może osiągnąć trwałego pokoju” (Summa contra Gentiles, III, 80). System kwot wyznaniowych to nie „zabezpieczenie różnorodności”, lecz instytucjonalizacja apostazji od zasady: „Extra Ecclesiam nulla salus” (poza Kościołem nie ma zbawienia).
Językowa demaskacja: naturalizm jako nowa religia
Tekst operuje językiem technokratycznym, redukując problemy duchowe do kwestii inżynieryjnych: „Ministerstwo Zdrowia nakazało wycofać wodę Tannourine ze sprzedaży, twierdząc, jakoby wykryto w niej pałeczki ropy błękitnej”. Brak tu fundamentalnego pytania: jaką wartość ma woda w kraju, który odrzucił Źródło Życia Wiecznego? Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
Podobnie naturalistycznie przedstawiono przyczyny kryzysu: „Zmiany klimatu mają wpływ na dostępność wody w Libanie”. Tymczasem już Sobór Trydencki (sesja XXII, kan. 1) potępił tych, „którzy twierdzą, że zło na świecie pochodzi z przyczyn naturalnych, a nie z grzechu pierworodnego”. Susza duchowa zawsze poprzedza suszę materialną.
Teologiczne bankructwo: gdzie jest ofiara ekspiacyjna?
Artykuł relacjonuje wizytę „Leona XIV w pałacu prezydenckim”, nie wspominając, że mowa o uzurpatorze okupującym Watykan. To symptomatyczne pominięcie – sekta posoborowa od dziesięcioleci promuje dialog z heretykami i schizmatykami, porzucając misję nawracania narodów. Papież Pius IX w Syllabusie błędów (1864) potępił jako herezję twierdzenie, że „protestantyzm jest tylko inną formą tej samej prawdziwej religii chrześcijańskiej” (pkt 18).
W tekście czytamy: „Minister odciął się, twierdząc, że zdrowie nie zna podziałów wyznaniowych i politycznych”. To jawny przejaw indyferentyzmu religijnego! Św. Augustyn przypominał: „Co ma wspólnego Chrystus z Belialem?” (2 Kor 6,15). Pius XI w Quas Primas podkreślał: „Chrystus króluje nad nami nie tylko prawem natury Swojej, lecz także i prawem, które nabył sobie przez odkupienie nasze”.
Symptomatyczna diagnoza: Liban jako laboratorium antykatolicyzmu
Opisywane konflikty są logiczną konsekwencją porzucenia katolickiej tożsamości państwa. Gdy w 1943 r. Liban ogłosił niepodległość, w preambule konstytucji wymieniono „Łaskę Wszechmogącego Boga”. Dziś kraj jest areną walki sekt, gdzie nawet woda staje się narzędziem politycznej zemsty – dokładnie jak przepowiedział Leon XIII: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty władzy” (encyklika Immortale Dei, 1885).
Tekst wspomina o „prywatnych beczkowozach” zawożących wodę do domów, co jest doskonałą metaforą duchowego stanu Libanu: każda grupa wyznaniowa buduje własne „zbiorniki łaski”, odrzucając Jedyną Arkę Zbawienia. Tymczasem Chrystus ostrzegał: „Każ, kto pije tę wodę, znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki” (J 4,13-14).
Rozwiązanie? Pius XI wskazywał je wyraźnie: „Ustanowiliśmy święto Pana Jezusa Chrystusa Króla, które ma być na całym świecie obchodzone (…) aby narody (…) uznając jawnie panowanie Chrystusa, oddały Mu cześć należną” (Quas Primas). Libańczycy zaś woleli oddać cześć „pluralizmowi” – i oto mają studnie wyschnięte, zarówno te materialne, jak i duchowe.
Za artykułem:
W Libanie nawet woda jest przedmiotem sporów politycznych i religijnych (tygodnikpowszechny.pl)
Data artykułu: 10.02.2026





