Portal Gość Niedzielny powołując się na szwajcarski dziennik „Neue Zuercher Zeitung” relacjonuje sytuację w Wenezueli miesiąc po interwencji wojsk USA: „Kto teraz kontroluje Wenezuelę? Na pewno nie Trump”. Tymczasowa władza prezydent Delcy Rodriguez utrzymuje kontrolę nad wojskiem i sektorem naftowym, podczas gdy opozycja organizuje demonstracje studentów. Artykuł przemilcza kluczowy fakt: kryzys władzy wynika z apostazji narodów od społecznego panowania Chrystusa Króla.
Naturalistyczna analiza jako przejaw duchowej ślepoty
„W Caracas, poza Maduro i jego żoną Cilią Flores, u władzy pozostają te same osoby, które rządzą od ponad 10 lat. Kontrolują wojsko, oddziały paramilitarne, sektor naftowy oraz nielegalne struktury w górnictwie i handlu narkotykami” – konstatuje dziennik, redukując problem do walki o wpływy między świeckimi frakcjami. To symptomatyczne dla modernistycznej narracji, która ignoruje nadprzyrodzony wymiar historii narodów. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał nieodwołalnie: „nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”. Tymczasem zarówno komunistyczny reżim Maduro, jak i imperialistyczne interwencje USA działają w ramach tej samej laickiej logiki wykluczającej Boskie prawo.
Milczenie o prześladowaniach Kościoła
„Wenezuelska opozycja i organizacje praw człowieka od lat twierdzą, że lewicowy rząd kraju stosuje zatrzymania w celu tłumienia działalności opozycyjnej”.
W całym tekście ani słowa o systematycznym niszczeniu katolickich struktur, prześladowaniu duchowieństwa, profanacji świątyń czy zakazie publicznego kultu – realiach znanych z państw rządzonych przez marksistowskie reżimy. To strategiczne przemilczenie demaskuje prawdziwy cel mediów związanych z posoborowiem: neutralizację katolickiego sprzeciwu wobec rewolucji. Św. Pius X w Syllabusie potępił podobną postawę: „Kościół nie powinien potępiać błędów filozofii” (teza 11), co prowadzi do relatywizacji prawdy.
Ekonomiczny redukcjonizm
„Większa elityczność Rodriguez wobec ożywienia sektora naftowego może wynikać z gróźb Trumpa” – spekuluje autor, sprowadzając konflikt do kwestii ropy naftowej. Tymczasem Quas primas przypomina: „Państwo, jako społeczność doskonała, winno publicznie czcić Chrystusa, uznając Jego królewską władzę w legislaturze i wymiarze sprawiedliwości”. Brak tej perspektywy czyni analizę płytką i ahistoryczną – Wenezuela, podobnie jak Rosja w tzw. „tajemnicy fatimskiej”, jest ofiarą masońskiej strategii zastępowania katolickiego ładu krwawymi konfliktami między świeckimi tyraniami.
Fałszywa neutralność jako współudział
Stwierdzenie, że „rząd USA będzie musiał zdecydować, jak zareagować na walkę o władzę między reżimem a opozycją” ujawnia ideologiczne uwikłanie w naturalistyczną wizję polityki. Kościół zawsze nauczał, że żadna władza nie pochodzi od ludu („Non est potestas nisi a Deo” – Rz 13,1), a bunt przeciwko legalnej władcy jest grzechem (chyba że ten jawnie zwalcza religię katolicką). Modernistyczna „neutralność” między świeckimi opcjami to zdrada katolickiego uniwersalizmu – Pius IX w Syllabusie potępił tezę, że „Kościół powinien być oddzielony od Państwa, a Państwo od Kościoła” (teza 55).
Kuracji objawów zamiast leczenia przyczyn
Artykuł koncentruje się na powierzchniowych wskaźnikach: wysyłce ropy do Izraela, demonstracjach studentów, flocie amerykańskiej na Karaibach. To terapia pozorów, gdyż prawdziwa choroba to odrzucenie społecznego panowania Chrystusa Króla. Jak diagnozował Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw, zburzone zostały fundamenty władzy”. Dopóki narody nie powrócą do publicznego uznania praw Bożych, każde „rozwiązanie” będzie tylko przygotowaniem następnego kryzysu.
Za artykułem:
Trump nie kontroluje Wenezueli, u władzy wciąż te same elity (gosc.pl)
Data artykułu: 11.02.2026



