Portal Gość Niedzielny (12 lutego 2026) donosi o rozpoczęciu przez Sojusz Północnoatlantycki operacji *Arctic Sentry*, mającej wzmocnić „stabilność” w Arktyce wobec „rosnącej aktywności militarnej Rosji i Chin”. Generał Sił Powietrznych USA Alexus Grynkewich deklaruje, że misja „wykorzysta siłę NATO do ochrony naszego terytorium i zapewnienia bezpieczeństwa Arktyki”. Artykuł przemilcza jednak kluczowy fakt: żadne świeckie sojusze nie zastąpią obowiązku poddania narodów pod panowanie Chrystusa Króla.
Naturalistyczna wizja porządku międzynarodowego
„Misja Arctic Sentry podkreśla zaangażowanie Sojuszu w ochronę swoich członków i utrzymanie stabilności” – głosi komunikat NATO. Retoryka ta odsłania czysto materialistyczne pojmowanie ładu społecznego, gdzie „bezpieczeństwo” sprowadza się do militarnej równowagi sił. Tymczasem Pius XI w encyklice Quas primas stanowczo przypomniał: „Państwa i narody muszą uznać panowanie Chrystusa, inaczej nie zaznają prawdziwego pokoju”. Pominięcie tej zasady w analizie konfliktu arktycznego dowodzi całkowitej apostazji modernistycznych środowisk podszywających się pod katolicyzm.
Teologiczny bankructwo geopolityki
„Obaj przywódcy uzgodnili, że Sojusz powinien wspólnie wziąć na siebie większą odpowiedzialność za obronę regionu”
To zdanie demaskuje bluźnierczą pychę uzurpującą sobie prerogatywy należne jedynie Kościołowi Katolickiemu. Św. Robert Bellarmin w traktacie De Romano Pontifice precyzuje: „Tylko Kościół ma mandat od Boga do przewodzenia narodom w sprawach moralnych i religijnych”. Tymczasem NATO – organizacja jawnie promująca relatywizm religijny i „wolność sumienia” potępioną w Syllabusie błędów Piusa IX (pkt 15, 77-79) – rości sobie prawo do stanowienia ładu międzynarodowego. To kwintesencja modernizmu: zastąpienie Bożego porządku świeckim arbitrażem siłowym.
Arktyka jako zwierciadło posoborowej apostazji
Opisywany spór o Grenlandię między USA a Danią odsłania głębszy problem: całkowitą marginalizację katolickiego uniwersalizmu. Gdy narody bałwochwalczo czczą „suwerenność państwową” (potępioną przez Leona XIII w Immortale Dei), Chrystus zostaje wygnany z życia publicznego. Symptomatyczne jest przemilczenie w artykule roli Rosji jako narzędzia Bożej sprawiedliwości – przecież to właśnie tamtejsza schizma wciąż formalnie uznaje zasady chrześcijańskiej moralności, podczas gdy kraje NATO legalizują sodomię i dzieciobójstwo.
Fałszywy mesjanizm militarnej potęgi
Wspomniane ćwiczenia Arctic Endurance i Cold Response ukazują beznadziejność pokładania ufności w ludzkiej sile. Jak przypomina Psalm 32: „Błogosławiony naród, którego Bogiem jest Pan” (Ps 32,12 Wlg). Tymczasem Sojusz inwestuje miliardy w arktyczne bazy zamiast wspierać misje katolickie wśród Inuitów. To materialistyczne szaleństwo przypomina grzech izraelskich królów polegających na sojuszach z Egiptem – za co Bóg dopuszczał najazdy Asyrii.
Jedyna droga do pokoju
„Norfolk stanowi pomost między Ameryką Północną a Europą, broniąc strategicznych punktów styku”
To zdanie generała Grynkewicha może stać się przestrogą dla Polski, która zamiast być pomostem ewangelizacji Wschodu, tkwi w NATO-wskiej niewoli liberalizmu. Jak głosił Pius XI: „Kiedy jednostki i państwa wyrzekają się panowania Zbawiciela, nie mogą liczyć na trwały pokój”. Dopóki Arktyka nie zostanie poświęcona Najświętszemu Sercu Jezusa, militarne misje pozostaną jedynie przejawem pychy upadłej natury.
Za artykułem:
Sojusz Północnoatlantycki rozpoczął swoją arktyczną misję wojskową Arctic Sentry (gosc.pl)
Data artykułu: 11.02.2026




