Portal eKAI (11 lutego 2026) relacjonuje obchody Światowego Dnia Chorego na Jasnej Górze, gloryfikując rzekome „cuda” i „łaski” mające tam występować. Artykuł pełen jest typowo modernistycznej retoryki mieszającej resztki katolickiej terminologii z naturalistycznym humanitaryzmem, co stanowi doskonały przykład teologicznego bankructwa posoborowej sekty.
Mitologia cudów jako narzędzie dewocji
„Księga Cudów i Łask” prezentowana przez „o.” Melchiora Królika to kwintesencja posoborowej metody zastępowania nadprzyrodzoności psychologizmem. „Cuda jasnogórskie nie są jedynie po to, aby schować je do archiwum, one są potrzebne do życia!” – deklaruje zakonnik, co stanowi jawną sprzeczność z nauczaniem Kościoła definiującym cud jako „znak potwierdzający prawdziwość objawienia” (Sobór Watykański I, Dei Filius). Tymczasem jasnogórskie „świadectwa” pozbawione są:
- Kryteriów kanonicznej weryfikacji (brak komisji teologów i lekarzy)
- Naukowych dokumentacji (domniemane „uzdrowienie” Jakuba Wężyka z 1392 r. to legenda)
- Nadprzyrodzonego celu (skupienie na doczesnym zdrowiu zamiast nawrócenia)
„Wota były pierwszym zapisem cudów” – czytamy. W istocie zaś są przejawem zabobonu, gdzie materialne przedmioty (kule, laski) stają się fetyszami, podczas gdy „Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie” (J 4,24 Wlg).
Teologia choroby w służbie modernizmu
Ks. Jacek Marciniec rozwija modernistyczną koncepcję choroby głosząc: „nie tyle przynosić chorym, słabym, ubogim Boga, ale spotkać Go przy nich, bo ubodzy wciąż nam mają wiele do powiedzenia”. To jawny odwrót od katolickiej nauki, która nakazuje:
„Chorych nawzajem spowiadajcie, jedni za drugimi módlcie się, abyście byli uzdrowieni” (Jk 5,16 Wlg).
Redukcja duchowego wsparcia do „spotkania” i „towarzyszenia” odbiera cierpieniu jego zbawczy sens, sprowadzając je do terapii psychospołecznej. Tymczasem „teraz raduję się w cierpieniach za was i ze swej strony w moim ciele dopełniam braki udręk Chrystusa” (Kol 1,24 Wlg) – uczył św. Paweł.
Posoborowa pseudomistyka bez ofiary
Kluczowym przejawem apostazji jest całkowite pominięcie w artykule związku między prawdziwą Mszą Świętą a łaskami dla chorych. Wspomniana „Eucharystia w intencji chorych” to w rzeczywistości Novus Ordo Missae – nieposiadający charakteru ofiary przebłagalnej. Pius XI w encyklice Quas primas nauczał stanowczo:
„Kościół nie może skuteczniej przyczynić się do odnowienia i utrwalenia pokoju, jak przywracając panowanie Pana naszego”.
Tymczasem jasnogórskie obrzędy pozbawione są tego królewskiego wymiaru, sprowadzone do terapii grupowej. „Nocne czuwanie” ruchu Betel z jego dewizą „homo, amicitia, communio, Deus” to czysto naturalistyczny projekt, gdzie Bóg zajmuje ostatnie miejsce – dokładnie jak w masonerii.
Jasna Góra jako laboratorium apostazji
Opisywane inicjatywy – „Piesza Pielgrzymka Świata Osób Słabych”, ośrodek w Rusinowicach – są typowymi przykładami posoborowego przesunięcia akcentu z salus animarum na socjalne zaangażowanie. Gdy Leon XIII w Rerum novarum przestrzegał przed redukcją religii do „prac społecznych”, dziś „duchowni” jak „ks.” Marciniec otwarcie głoszą: „tu chodzi o spotkanie z Jezusem” poprzez pomoc chorym – co jest zaprzeczeniem konieczności łaski uświęcającej.
Wota w kaplicy, „świadectwa” pielgrzymów, retoryka „troskliwej Matki” – to wszystko elementy tworzenia paraliturgicznego spektaklu. Jak trafnie zauważył Pius X w Lamentabili sane: „Kościół Boży, udzielając bez ustanku pokarmu duchowego ludziom, rodzi i wychowuje coraz to nowe zastępy świętych mężów i niewiast” – nie zaś klientów terapeutycznych wspólnot.
Duchowa martwota pod płaszczem pobożności
Artykuł ujawnia całkowitą duchową pustkę posoborowej „pobożności”:
- Brak wzmianki o konieczności spowiedzi i stanu łaski do przyjmowania „komunii”
- Milczenie o czyśćcu i ofiarowaniu cierpienia za dusze zmarłych
- Zastąpienie modlitwy o nawrócenie grzeszników „towarzyszeniem”
- Przemilczenie rodiacji sakramentu namaszczenia chorych
Tymczasem prawdziwy katolicki kult Marji zawsze prowadzi do „Ad Iesum per Mariam” (Do Jezusa przez Marję), nie zaś do emocjonalnego wsparcia jak w opisie Teresy Kuc: „Warto zaufać Matce Bożej, bo Ona zawsze doprowadzi do Pana Jezusa”. To typowo protestanckie „zaufanie” bez wymogu życia w łasce.
Jasnogórska farsa „cudów” służy jedynie podtrzymywaniu mitologii o ciągłości posoborowej sekty z prawdziwym Kościołem Katolickim. Jak głosi Syllabus Piusa IX: „Wiara w Zmartwychwstanie Chrystusa od początku dotyczyła nie tyle faktu Zmartwychwstania, lecz nieśmiertelnego życia Chrystusa u Boga” – co jest dokładnym przeciwieństwem jasnogórskiego materializmu „cudów”.
Za artykułem:
11 lutego 2026 | 15:50„Cuda są potrzebne do życia” – Dzień Chorego na Jasnej GórzeUważa, że Matka Boża po to uratowała go od hitlerowskiej kuli, by głosił Jej chwałę. Jeden z najstarszych paulinów, o…. (ekai.pl)
Data artykułu: 11.02.2026

