Namaszczenie chorych w posoborowej deformacji: krytyka modernistycznej narracji

Podziel się tym:

Portal eKAI relacjonuje wystąpienie „biskupa” Piotra Kleszcza podczas liturgii w łódzkiej bazylice archikatedralnej. W tekście czytamy, że hierarcha „posoborowej struktury” udzielał „sakramentu namaszczenia chorych” w ramach obchodów wspomnienia Matki Bożej z Lourdes. „Proszę was, żebyście nie traktowali tego sakramentu w sposób magiczny, ale w sposób duchowy” – miał stwierdzić Kleszcz, dodając: „Pan Jezus przychodzi ze swoją mocą, aby was namaścić, do tego, żebyście byli umocnieni w waszym cierpieniu”.


Faktograficzne przekłamania i pominięcia

„Sakrament namaszczenia chorych może przyjąć każdy, kto jest chory, albo kto czuje się chory. Również ci, którzy czują się chorzy wewnętrznie, psychicznie, fizycznie” – twierdzi „biskup” Kleszcz.

To stwierdzenie stanowi rażące odejście od tradycyjnej doktryny katolickiej. Sobór Trydencki w dekrecie o ostatnim namaszczeniu naucza: „Jeśli ktoś twierdzi, że namaszczenie chorych nie jest prawdziwym i właściwym sakramentem ustanowionym przez Chrystusa Pana […] niech będzie wyklęty” (Sesja XIV). Pius XII w konstytucji „Sacramentum Ordinis” z 1947 r. precyzuje, że szafarzem tego sakramentu jest wyłącznie kapłan ważnie wyświęcony. Tymczasem w posoborowej strukturze, gdzie większość „święceń” od 1968 r. jest nieważna z powodu zmienionych formuł sakramentalnych, udzielanie jakichkolwiek sakramentów pozostaje wysoce wątpliwe.

Językowa relatywizacja świętych rzeczywistości

Magiczne versus duchowe – to fałszywa dychotomia wprowadzona przez Kleszcza. Katechizm Świętego Piusa X wyjaśnia: „Sakramenty działają ex opere operato [przez samo dokonanie czynności], to znaczy mocą samego dzieła spełnionego, niezależnie od świętości szafarza czy przyjmującego”. Ostrzeżenie przed „magicznym” traktowaniem jest typowym chwytem modernistów, mającym podważyć obiektywną skuteczność sakramentów.

Teologiczne wypaczenie istoty sakramentu

Kleszcz stwierdza: „sakrament chorych jest sakramentem uzdrowienia”, wspominając o „świadectwach ukojenia w cierpieniu, a nawet i uzdrowienia”. Tymczasem Katechizm Rzymski (część II, rozdz. 6) wyjaśnia: „Głównym celem tego sakramentu jest udzielenie łaski Ducha Świętego dla umocnienia duszy chorego, aby mógł znosić cierpienia i zwyciężyć pokusy”. Choć dopuszcza się możliwość uzdrowienia cielesnego jako drugorzędny skutek, nacisk na ten aspekt prowadzi do magicznego postrzegania sakramentu – dokładnie tego, przeciwko czemu rzekomo występuje Kleszcz.

Symptomatyczny przejaw posoborowego zamętu

Cała sytuacja demaskuje bankructwo teologiczne struktury posoborowej. Brakuje tu:
1. Wyraźnego nauczania o konieczności ważnych święceń kapłańskich do udzielania sakramentów
2. Wymogu stanu łaski uświęcającej (Katechizm Św. Piusa X: „Do godnego przyjęcia sakramentu namaszczenia konieczna jest łaska uświęcająca”)
3. Podkreślenia, że głównym celem sakramentu jest przygotowanie duszy na śmierć (Jak 5:14-15)
4. Ostrzeżenia, że przyjmowanie „sakramentów” w nieważnych strukturach może być duchowo szkodliwe

Duchowa pustka pod płaszczem pobożnych frazesów

Wydarzenie w łódzkiej „katedrze” stanowi smutną ilustrację słów Piusa X z encykliki „Pascendi”: „Moderniści […] dążą do zniszczenia wszystkich sakramentów, które uważają za rodzaj symboli i znaków, pozbawionych wszelkiej skuteczności”. Opisywana liturgia – z „udzielaniem sakramentu” przez wątpliwych szafarzy, przy braku jasnego nauczania o stanie łaski – bardziej przypomina protestanckie zgromadzenie niż katolicki obrzęd.

„Proszę was, żebyście nie traktowali tego sakramentu w sposób magiczny, ale w sposób duchowy” – powiedział Kleszcz.

To zdanie demaskuje istotę problemu: w posoborowej pseudo-teologii sakramenty tracą swój obiektywny charakter ex opere operato, stając się jedynie subiektywnymi „doświadczeniami duchowymi”. Tymczasem Kościół zawsze nauczał, że „sakramenty są konieczne do zbawienia” (Sobór Trydencki, Sesja VII), działając mocą samego Chrystusa, a nie pobożnych uczuć uczestników.

Nadprzyrodzona rzeczywistość versus humanitarna pociecha

Cała narracja Kleszcza sprowadza sakrament do poziomu psychologicznego wsparcia, całkowicie pomijając jego nadprzyrodzony wymiar:
– Brak wzmianki o odpuszczeniu grzechów powszednich (Jak 5:15)
– Żadnej wzmianki o przygotowaniu na sąd ostateczny
– Pominięcie nauki o łasce uświęcającej wzmacnianej przez sakrament
– Milczenie na temat warunku ważności sakramentu (forma, materia, intencja)

W ten sposób posoborowa struktura dokonuje kolejnego aktu „redukcji wszystkiego do czystego humanitaryzmu” (Św. Pius X, Lamentabili), odzierając święte misteria z ich nadprzyrodzonej mocy.

Jedyne lekarstwo: powrót do niezmiennej wiary

W obliczu tej duchowej katastrofy jedynym rozwiązaniem pozostaje powrót do niezmiennej doktryny katolickiej, wyrażonej w Katechizmie Świętego Piusa X: „Namaszczenie chorych jest sakramentem ustanowionym dla duchowego, a w razie potrzeby także doczesnego dobra osób znajdujących się w niebezpieczeństwie śmierci z powodu choroby lub starości”. Żadne modernistyczne nowinki nie mogą zastąpić odwiecznego nauczania Kościoła, które – jak pisze Apostoł – „jest mocą Bożą ku zbawieniu dla każdego wierzącego” (Rz 1,16).


Za artykułem:
12 lutego 2026 | 03:00Bp Kleszcz do chorych: nie traktujcie sakramentu namaszczenia w sposób magiczny
  (ekai.pl)
Data artykułu: 12.02.2026

Więcej polemik ze źródłem: ekai.pl
Podziel się tą wiadomością z innymi.
Pin Share

Zostaw komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Przewijanie do góry
Ethos Catholicus
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.