Portal eKAI (12 lutego 2026) relacjonuje obchody Światowego Dnia Chorego w Uniwersyteckim Szpitalu Klinicznym w Białymstoku, gdzie „abp” Józef Guzdek przewodniczył „Mszy św.” połączonej z udzieleniem „sakramentu namaszczenia chorych”. W homilii hierarcha struktury posoborowej powołał się na orędzie „papieża Leona XIV” i przypowieść o miłosiernym Samarytaninie, akcentując potrzebę „zauważenia” chorego i „przekroczenia podziałów”. Całość stanowi klasyczny przykład redukcji religii do naturalistycznej etyki, gdzie zbawcza moc sakramentu ustępuje miejsca terapeutycznemu gadulstwu.
Teologiczna amputacja nadprzyrodzoności
„Kościół tego dnia zatrzymuje się przy tajemnicy cierpienia i choroby, ale przede wszystkim zatrzymuje się przy człowieku” – deklaruje „arcybiskup”, odrzucając w praktyce ex opere operato sakramentalne działanie. W systemie posoborowym, gdzie „Najświętsza Ofiara” została zastąpiona „Wieczerzą Pańską”, a kapłan – „przewodniczącym zgromadzenia”, choroba staje się wyłącznie problemem socjologicznym.
„Chory najbardziej cierpi wtedy, gdy jest niezauważony. Gdy staje się «przypadkiem», «łóżkiem», «numerem sali», «kolejnym pacjentem»”
To zdanie demaskuje całkowite oderwanie od katolickiej koncepcji zadośćuczynienia. Święty Paweł naucza: „Teraz raduję się w cierpieniach za was i dopełniam na ciele moim tego, czego nie dostaje uciskom Chrystusowym za ciało jego, którym jest Kościół” (Kol 1,24 Wlg). Cierpienie zjednoczone z Męką Pańską ma wartość zbawczą – nie zaś jedynie psychologiczną.
Samarytanin bez Krzyża: ewangelia według WHO
Przywołanie przypowieści o miłosiernym Samarytaninie (Łk 10,30-37) służy autorowi homilii do zbudowania etyki uniwersalistycznej, gdzie „przekroczenie podziałów” znaczy więcej niż zachowanie czystości wiary. „Nie pytaj, kto zasługuje na pomoc. Pytaj, kto jej potrzebuje” – tę protestancką maksymę można znaleźć w każdym podręczniku globalistycznej bioetyki. Tymczasem Chrystus wyraźnie rozróżniał: „Nie dajcie psom tego, co święte, i nie rzucajcie pereł waszych przed wieprze” (Mt 7,6 Wlg).
Wspomnienie o „harmonijnej posłudze” prawosławnego „kapelana” to jawny grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu. Sobór Florencki (1442) definitywnie orzekł: „Nikt nie może być zbawiony, nawet jeśli przelał krew za Chrystusa, jeśli nie trwał w łonie i jedności Kościoła Katolickiego” (DS 714). Ekumeniczna konfraternia w białostockiej kaplicy to zdrada tej prawdy.
„Miłość to czas” – czyli katolicyzm bez łaski
Najbardziej szokujące jest pominięcie sine qua non chrześcijańskiej posługi chorym – stanu łaski uświęcającej. „Arcybiskup” Guzdek przemilcza fakt, że:
- Sakrament namaszczenia chorych wymaga ważnego kapłana (kan. 938 KPK 1917)
- Skuteczność sakramentu zależy od dyspozycji moralnej chorego („Confitemini alterutrum peccata vestra” – Jk 5,16 Wlg)
- Opieka nad chorymi bez pouczenia o grzechu śmiertelnym jest duchowym zabójstwem
Gdy mówi się, że „czas ofiarowany choremu jest jedną z najcenniejszych form miłości”, zapomina się o miłości nadprzyrodzonej, której źródłem jest jedynie Ofiara Kalwarii. Pius XI w Quas Primas (1925) przypominał: „Jeżeli ludzie prywatnie i publicznie uznali nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa, jak należyta wolność, jak porządek i uspokojenie, jak zgoda i pokój”.
Fatimskie korzenie apostazji
Artykuł ujawnia symboliczny związek między fałszywymi objawieniami fatimskimi a posoborowym przewartościowaniem. Wspomnienie, że Światowy Dzień Chorego ustanowiono w „75. rocznicę objawień fatimskich”, łączy modernistyczną duchowość z masońską operacją „Fatima” opisaną w dokumentach Kongregacji Świętego Oficjum.
Jak odnotowano w krytycznej analizie fałszywych objawień fatimskich: „Przesłanie skupia się na zagrożeniach zewnętrznych (komunizm), pomijając główne niebezpieczeństwo: modernistyczną apostazję w łonie Kościoła od początku XX wieku”. Ta sama diagnoza dotyczy białostockiej homilii, gdzie prawdziwy wróg – modernizm – pozostaje niewymieniony.
Epilog: szpital dusz w stanie agonalnym
„Bardzo wiele można zrobić życzliwością i uśmiechem” – kończy swoje wystąpienie „abp” Guzdek. To kwintesencja charytatywnego naturalizmu, gdzie nadprzyrodzone środki zbawienia zastąpiono dobrymi manierami. Tymczasem Święty Oficjum w dekrecie Lamentabili sane exitu (1907) potępił tezę, że „Kościół nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” (teza 4), co właśnie uczyniono z przypowieścią o Samarytaninie.
W miejsce prawdziwego sakramentu namaszczenia chorych – który „przywraca zdrowie duszy, a czasem i ciała, jeśli to pożyteczne dla zbawienia” (Sobór Trydencki, sesja XIV) – otrzymaliśmy psychologizującą gadkę o „wysłuchaniu” i „obecności”. Gdy struktury posoborowe ogłaszają się „szpitalem polowym”, należy przypomnieć słowa Chrystusa: „Lekarzowie zdrowi nie potrzebują, ale ci, którzy się źle mają” (Mt 9,12 Wlg). Problem w tym, że „lekarze” z Białegostoku sami potrzebują ostatniego namaszczenia.
Za artykułem:
12 lutego 2026 | 05:00Abp Guzdek: chory najbardziej cierpi wtedy, gdy jest niezauważony (ekai.pl)
Data artykułu: 12.02.2026



