Portal Gość Niedzielny (12 lutego 2026) relacjonuje dawne zwyczaje tłustoczwartkowe, skupiając się na ich aspekcie ludycznym: „pełnych uczt, zabaw i kuligów”, „wędrującej biesiadzie” oraz ewolucji pączka jako symbolu. Zanik dawnych praktyk tłumaczy „osłabieniem praktyk postnych i zmianą stylu życia”, całkowicie pomijając religijny sens przygotowania do Wielkiego Postu. To symptomatyczny przykład redukcji życia katolickiego do folklorystycznej atrakcji.
Mitologizacja obrzędu jako substytut wiary
Historyk Jarosław Dumanowski, przywołany w artykule, dokonuje typowo modernistycznej redukcji: opisuje zewnętrzną formę obrzędu („nieprzerwanych uczt, tańców i picia alkohol”), lecz celowo pomija jego nadprzyrodzony cel. Tłusty Czwartek był przecież przede wszystkim duchowym przygotowaniem do czterdziestodniowego umartwienia, co wyrażała średniowieczna maksyma: „Sic transit gloria mundi” (Tak przemija chwała tego świata). Św. Tomasz z Akwinu w Summa Theologiae (II-II, q. 147) przypominał, że post służy „ukróceniu pożądliwości ciała i wzniesieniu ducha ku rzeczom niebieskim”. Tymczasem współczesna narracja sprowadza go do dietetycznego wyzwania.
Dawne posty zakazywały bowiem nie tylko mięsa, ale również jaj, masła i tłuszczów zwierzęcych.
To zdanie demaskuje materialistyczne myślenie autorów. Post zawsze był aktem dyscypliny duchowej, a nie jedynie abstynencji kulinarnej. Kanon 1250 Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r. precyzował: „Wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych obowiązuje wszystkich którzy ukończyli siódmy rok życia, a post – wszystkich pełnoletnich do rozpoczęcia sześćdziesiątego roku”. Współczesne rozmycie tej praktyki (jak podaje portal) jest bezpośrednim owocem apostazji posoborowej.
Teologiczny wandalizm: gdy sacrum staje się folklorem
Opis kuligów jako „wędrującej biesiady” pomija ich głęboki wymiar wspólnotowy w społeczeństwie chrześcijańskim. Były one przecież echem starotestamentalnego „wesela w Kanie” (J 2,1-11), gdzie Chrystus uświęcił radość wypływającą z więzi z Bogiem. Tymczasem dzisiejsze „świętowanie” stało się parodią – jak zauważa portal – „chwilowym odstępstwem od codziennej dyscypliny i diety”. To kwintesencja ducha nowoczesności: sakrament zamieniono w psychologiczną wentylację.
Równie znaczące jest przemilczenie roli Kościoła w kształtowaniu obyczajów. Ani słowa o obowiązujących do 1958 r. specjalnych nabożeństwach „ad prohibendum ab ebrietate” (przeciw pijaństwu), ani o tradycyjnym błogosławieństwie pączków! Benedykcja ta, znana z rytuałów diecezjalnych, zawierała modlitwę: „Boże, który raczyłeś błogosławieństwem Twoim nakarmić lud na pustyni, pobłogosław te pączki, aby spożywane z umiarem umacniały nas w dobrym”. Pominięcie tego faktu nie jest niewinnością – to celowa desakralizacja.
Pączki bez pokuty: triumf ciała nad duchem
Pączki stały się symbolem tego okresu nieprzypadkowo.
Zdanie to ukazuje całkowite niezrozumienie symboliki. W tradycyjnej pobożności pączek – jako wypiek z resztkami tłuszczu – był memento mori przypominającym marność dóbr doczesnych. Tymczasem portal opisuje go jako pretekst do obżarstwa: „symbolicznie wprowadzająca w czas postu”. To perfidne przekłamanie! Św. Karol Boromeusz w XVI w. nakazywał w Tłusty Czwartek publiczne biczowanie się pokutników przed kościołami, by przygotować wiernych na nadchodzącą pokutę. Dziś „pokutą” ma być… zjedzenie pączka bez wyrzutów sumienia.
Warto przypomnieć, że jeszcze w latach 50. XX wieku kaznodzieje przestrzegali: „Kto w Tłusty Czwartek brzuch uczyni ołtarzem Baala, ten nie znajdzie miejsca przy stole Baranka”. Tymczasem portal beztrosko stwierdza: „Tłusty czwartek przetrwał jako przyzwolenie na chwilowe odstępstwo”. To jawny przykład relatywizmu moralnego – jak gdyby kiedykolwiek dozwolone było „odstępstwo” od cnót chrześcijańskich!
Ostatki bez Chrystusa Króla
Najcięższym grzechem omawianego tekstu jest całkowite przemilczenie Christus Regnat! W kulturze katolickiej ostatki miały być przecież antycypacją eschatologicznej uczty Baranka (Ap 19,9). Pius XI w encyklice Quas Primas (1925) nauczał: „Jeżeli ludy prywatnie i publicznie uznałyby nad sobą władzę królewską Chrystusa, wówczas spłynęłyby na całe społeczeństwo niesłychane dobrodziejstwa”. Tymczasem współczesne „obchody” są karykaturą – zredukowane do konsumpcji i zabawy, pozbawione modlitwy, jałmużny i uczestnictwa we Mszy Świętej.
Artykuł stanowi żywą ilustrację słów Piusa X z encykliki Pascendi: „Moderniści wszczepiają w duszę wiernych zarazę obojętności religijnej”. Gdy obrzędy tracą swe nadprzyrodzone znaczenie, stają się – jak pisał św. Augustyn – „igrzyskami szatana”. Dlatego katolik prawdziwie tradycyjny nie uczestniczy w tym świeckim spektaklu. Jego ostatkiem jest surowe przygotowanie duszy na mękę Pańską – bo jak przypominał św. Paweł: „Jeśliście tedy powstali z Chrystusem, tego co w górze szukajcie” (Kol 3,1).
Za artykułem:
Zanim nastał czas pączków w biurze, w tłusty czwartek były kuligi i uczty (gosc.pl)
Data artykułu: 12.02.2026




