Portal eKAI.pl (14 lutego 2026) relacjonuje coroczny zjazd „formacyjno–modlitewny egzorcystów i kapłanów towarzyszących posłudze uwalniania” na Jasnej Górze, zorganizowany przez nieuznawane struktury Kościoła posoborowego w Polsce. Wydarzenie to, choć opisane w tonie pobożności, w rzeczywistości stanowi kolejny przejaw systemowej apostazji, relatywizując dogmaty i zastępując katolicką teologię uwalniania nowym, synkretycznym rytuałem pozbawionym mocy łaski.
Redukcja dogmatu do psychologizmu i relatywizmu
Artykuł otwiera się deklaracją, że zjazd jest „nie tylko czasem formacji intelektualnej, wymiany doświadczeń, ale też czasem modlitwy i duchowego wzmocnienia”. Ta sformułowanie jest symptomaticzne: w katolickiej tradycji posługa uwalniania jest przede wszystkim potężnym aktem wiary i autorytetu Kościoła, opartym na bezpośredniej władzy Chrystusa nad duchami nieczystymi (Mt 10,1; Mk 3,14-15). Redukcja jej do „wymiany doświadczeń” i „formacji” – gdzie zaprasza się „psychiatrów czy terapeutów” – jest bluźnierstwem. Jak podaje św. Pius X w encyklice Pascendi Dominici gregis, modernistyczne dążenie do „nowości” w badaniach podstaw rzeczy prowadzi do „najpoważniejszych błędów” w sprawach wiary. Uznanie psychologii za równorzędny partner w sprawie egzorcyzmu to właśnie taki błąd: demontaż nadprzyrodzonego charakteru posługi na rzecz naturalistycznego, humanistycznego podejścia.
„Spotkanie z psychiatrą, psychologiem może pomóc w rozeznaniu, czy mamy do czynienia z opętaniem czy chorobą” – mówi ks. Janusz Czenczek.
Cytat ten ujawnia fundamentalny błąd: egzorcyzm w Kościele katolickim nie jest „rozeznawaniem” czy diagnozą medyczną, ale decydującym aktem władzy duchowej. Kanon 2197 Kodeksu Prawa Kanonicznego (1917) wyraźnie odróżnia przypadki choroby psychicznej od działania demonicznego, pozostawiając pierwsze w gestii medycyny, a drugie – wyłącznie autorytetowi Kościoła. Mieszanie tych płaszczyzn to herezja praktyczna, która pozbawia ofiary właściwej pomocy i skłania kapłanów do niemocy wobec prawdziwego zła.
Usunięcie Chrystusowego źródła mocy na rzecz „wymiaru duchowego”
Ks. Czenczek podkreśla, że ważnym aspektem jest „wymiar duchowy”, powołując się na słowa Jezusa: „Gdzie dwaj albo trzej gromadzą się w moje imię, tam Ja jestem pośród nich” (Mt 18,20). To cytowanie jest wyrywkowe i celowo zniekształcające. W kontekście ewangelicznym słowa te odnoszą się do sporu kościelnego (Mt 18,15-20), a nie do ogólnego spotkania. Prawdziwa moc egzorcyzmu pochodzi nie z „bycia razem”, ale z osobistej władzy nad duchami nieczystymi nadanej przez Chrystusa (Lk 10,19) i wyłącznej dla tych, którzy są w łasce i pełni wiary (Dz 19,13-16). Współczesne „zjazdy” promują kolektywizm i emocje, a nie osobistą świętość i moc łaski. Jak nauczał św. Pius X, modernistyczne dążenie do „wspólnoty” często prowadzi do „pogardzenia” wobec tradycyjnych form i autorytetów, a tu mamy klasyczny przykład: zamiast czci dla sakramentu spowiedzi jako niezbędnego warunku (o czym za chwilę), mamy „modlitwę wspólną” jako substytut.
Brak sakramentalnego fundamentu i herezja o spowiedzi
Najbardziej haniebne w artykule jest całkowite pominięcie sakramentu spowiedzi jako absolutnie koniecznego warunku skutecznego egzorcyzmu. Ks. Waldemar Olech mówi o „szczerej wierze” i „żywym oddaniu się Panu Bogu”, ale nie wspomina ani słowem o konieczności łaski uświęcającej zdobytej w spowiedzi. Św. Pius X w Lamentabili sane exitu potępia błąd (propozycja 46), iż „w Kościele bardzo powoli przyzwyczaił się do pojęcia chrześcijanina-grzesznika, którego Kościół rozgrzesza swoim autorytetem”. To dokładnie odwrotne od tego, co nauczał Kościół: bez stanu łaski (zdobytego w spowiedzi) egzorcyzm jest nie tylko nieskuteczny, ale może być niebezpieczny dla samego egzorcysty i osoby cierpiącej (zob. św. Jan Damasceński, O wierze prawdziwej). Ks. Czenczek wreszcie dochodzi do bluźnierstwa, mówiąc: „regularna, najlepiej comiesięczna spowiedź” jako „naturalna, duchowa ochrona”. To jest herezja! Comiesięczna spowiedź to nie „rada”, a precept Kościoła (sobór Laterański IV, kan. 21; Kodeks Prawa Kanonicznego 1917, kan. 906). Sugerowanie, że wystarczy „regularna” (czyli nieregularna) spowiedź, to podważenie samego fundamentu życia chrześcijańskiego i posługi uwalniania.
Synkretyzm i brak katolickiej tożsamości
Zjazd odbywa się przy „Sanktuarium Matki Bożej w Altötting” – co już samo w sobie jest problematyczne, gdyż kult w Altötting jest nasycony przesadami i lękiem, często sprzecznymi z katolicką ascezą. Jednak kluczowe jest stwierdzenie o. Dawida Kołodziejczyka, Paulina: „nie ma kraju, miejsca na świecie, gdzie człowiek nie doświadczałby w różnym wymiarze problemów związanych z dręczeniem czy nieuporządkowaniem duchowym”. To typowe dla modernistycznego ekumenizmu: redukowanie różnicy między prawdziwym uwalnianiem a okultystycznymi praktykami, między opętaniem a „nieuporządkowaniem duchowym” (co może oznaczać wszystko, od stresu po kontakt z duchami). Prawdziwy katolicki egzorcysta wie, że tylko Kościół katolicki posiada władzę nad diabłem, a wszystkie inne „posługi” są albo oszustwem, albo grzechem. Milczenie o tym jest świadectwem apostazji.
Fałszywe autorytety i brak kanoniczności
Wszyscy wymienieni kapłani (ks. Czenczek, ks. Olech, o. Kołodziejczyk) działają w nieuznawanych przez sedewakantów strukturach. Ich „dekrety biskupie” i „koordynacje” są nieważne. Jak podkreśla bulla Cum ex Apostolatus Officio Pawła IV, wszelkie promocje heretyków są ipso facto nieważne. Ponadto, sam fakt, że „każda diecezja w Polsce ma już swoich egzorcystów” w oparciu o „dekret biskupa diecezjalnego”, jest ironią: w prawdziwym Kościele każdy biskup jest egzorcystą z mocy swego święcenia (św. Augustyn, O jednocie Kościoła). Nie ma potrzeby „mianowania” specjalistów, jeśli biskup jest prawdziwym pasterzem. Obecny system tworzy biurokratyczną kastę „egzorcystów”, co jest nowinką soborową, sprzeczną z tradycją.
Prawdziwa posługa vs. modernistyczna inscenizacja
Abp Wacław Depo mówi: „Egzorcystów musi cechować dar żywej wiary… to jest działanie Chrystusa jako jedynego sprawcy Zbawienia człowieka”. Brzmi to pobożnie, ale jest to puste słowo, skoro sam abp Depo uczestniczył w nieuznawanych przez Kościół katolicki (przedsoborowy) rytuałach i nie potępił herezji współczesnych „papieży”. Jak nauczał św. Robert Bellarmin, jawny heretyk traci urząd automatycznie (De Romano Pontifice). Osoby działające w komunii z heretykami (jak wszyscy obecni na zjeździe) nie mogą sprawować posługi uwalniania, ponieważ same są w stanie grzechu ciężkiego przez schizmatyzm i herezję. Ich modlitwy i rytuały są nieskuteczne.
Konkluzja: Bałwochwalstwo pod płaszczykiem „duchowości”
Opisany zjazd to manifest bałwochwalstwa. Zamiast czci dla jednego Boga w Trójcy Świętej, promuje się „wymianę doświadczeń”, psychologię i kolektywne emocje. Zamiast czci dla jednego pośrednika – Chrystusa, sugeruje się, że „wspólnota” i „modlitwa” same w sobie są magiczną ochroną. Zamiast czci dla jednego Kościoła katolickiego, uczestniczy się w spotkaniu z „egzorcystami” z całego świata, co jest ekumenizmem w sferze demonologii. Prawdziwy egzorcyzm to: 1) stan łaski (spowiedź!), 2) autorytet biskupa (nie „koordynatora”), 3) użycie świętych przedmiotów (relikwie, woda błogosławiona), 4) modlitwa w imię Jezusa (nie „wspólnota”), 5) post i ascetyka (nie „wymiana doświadczeń”). Nic z tego nie ma w artykule.
W świetle niezmiennej nauki Kościoła (przed 1958) całe to wydarzenie jest scandalum i heretyckie. Wierni powinni unikać takich „posług” jak zarazy i powracać do katolickich źródeł: devocji do św. Michała Archanioła, modlitwy do św. Stanisława Kostki, korzystania z błogosławieństw biskupich i przede wszystkim – do życia w łasce przez częstą spowiedź i Mszę Świętą w formie trydenckiej. Wszelkie współczesne „zjazdy egzorcystów” są inscenizacją, mającą na celu zastąpienie prawdziwej mocy Kościoła humanistycznym rytuałem.
Za artykułem:
Informacje Doroczny zjazd formacyjno–modlitewny egzorcystów (ekai.pl)
Data artykułu: 12.02.2026

