Wenezuela: imperialna demokracja bez Chrystusa Króla
Portal Opoka.org.pl (13 lutego 2026) informuje o wypowiedzi Delcy Rodriguez, pełniącej obowiązki prezydenta Wenezueli po obaleniu Nicolasa Maduro przez siły USA. Rodriguez zapowiedziała „wolne i uczciwe wybory”, nie podając jednak konkretnego terminu, i podkreśliła, że Maduro jest „prawowitym prezydentem”. W artykule podano także, że amerykański minister energii Chris Wright oświadczył, iż USA kontrolują eksport ropy naftowej z Wenezueli, dając sobie „dźwignię nacisku” na władze w Caracas.
Bezkrytyczne przyjęcie narracji imperializmu
Artykuł bezkrytycznie powiela propagandę sił interwencyjnych, przedstawiając zamach stanu i obalenie legalnie wybranego rządu (nawet jeśli wybory 2024 roku były sfałszowane) jako czynność uzasadnioną. „Maduro nie był uznawany międzynarodowo za legalnego prezydenta” – pisze portal, akceptując narzędzie polityki siłowej, jaką jest „nierozpoznawalność” przez mocarstwa. To zaprzecza fundamentalnemu zasadowi suwerenności narodowej, który w nauczaniu Kościoła ma swoje źródło w prawie naturalnym i boskim porządku. Encyklika Quas Primas Piusa XI wyraźnie naucza, że państwo ma obowiązek uznawać panowanie Chrystusa Króla, a nie podlegać kaprysom supermocarstw. Syllabus błędów Piusa IX potępia błąd nr 63: „Jest prawem powoływać się na zasadę nieingerencji” – ale tu mamy bezpośrednią ingerencję zbrojną i ekonomiczną, maskowaną jako „promocja demokracji”.
Rodriguez zapowiada wybory „wolne i uczciwe, jak przewiduje konstytucja”, jednocześnie nie podając harmonogramu i uzależniając go od „dialogu politycznego ze stronnictwami opozycyjnymi”. Ta nieokreśloność jest typowa dla operacji dezinformacyjnych, gdzie hasła demokratyczne służą legitymizacji siłowej zmiany władzy. Brak konkretnej daty to zaproszenie do manipulacji, a artykuł nie kwestionuje tej taktyki. Z katolickiej perspektywy, wybory muszą być oceniane przez pryzmat prawa Bożego: czy służą one prawdziwemu dobremu wspólnemu i uznaniu Chrystusa jako Króla? Tutaj wybory są narzędziem w rękach zewnętrznej potęgi.
Język secularizmu i relatywizmu
Portal używa neutralnego, informacyjnego języka, który ukrywa głębokie naruszenia prawa naturalnego. Zwroty „zbrojna interwencja USA” i „kontrola eksportu ropy” są eufemizmami dla imperialnej dominacji. Nie padają pytania: czy interwencja zbrojna jest moralnie dopuszczalna bez aprobaty społeczności międzynarodowej i wbrew prawu międzynarodowemu? Czy kontrola ekonomiczna suwerennego państwa nie jest formą współczesnego niewolnictwa? Syllabus błędów (błęd 39, 41, 42) potępia pogląd, że państwo ma nieograniczone prawa i może narzucać swoje prawo nad prawem Kościoła. Tutaj USA narzuca swoje prawo Wenezueli, a artykuł przyjmuje to jako fakt.
Rodriguez oświadcza, że współpracuje z administracją Trumpa, a minister Wright twierdzi, że „Wenezuelą rządzą Wenezuelczycy, ale USA kontrolują największe źródło jej dochodów”. To jawne przyznanie się do neokolonialnej zależności. Kościół naucza, że suwerenność pochodzi od Boga (cf. Rz 13,1), a nie od siły ekonomicznej mocarstwa. Brak w artykule odwołania do encykliki społecznej Rerum Novarum czy Quadragesimo Anno, które potępiają zarówno kapitalistyczny, jak i socjalistyczny materializm, wzywając do sprawiedliwości społecznej opartej na prawie naturalnym.
Teologiczne bankructwo: brak Chrystusa Króla
Najgłębszy błąd artykułu polega na całkowitym pominiętu panowania Chrystusa nad państwami. Pius XI w Quas Primas naucza: „Królestwo Odkupiciela naszego obejmuje wszystkich ludzi… On jest źródłem zbawienia dla jednostek i dla ogółu”. Artykuł nie wspomina o tym, że władza polityczna ma swój źródło w Chrystusie, a nie w woli mocarstw czy „wolnych wyborach”. Syllabus błęd (błęd 77) potępia pogląd, że „nie jest już potrzebne, aby religia katolicka była jedyną religią państwa” – ale tu nie chodzi nawet o religię, lecz o brak jakiegokolwiek odniesienia do prawa Bożego. Państwo, które nie uznaje Chrystusa, staje się narzędziem siły, a nie służbą wspólnemu dobru.
Rodriguez, nazywając Maduro „prawowitym prezydentem”, operuje pojęciem legalności świeckiej, ignorując, że prawowitość władzy pochodzi od Boga. Jeśli Maduro był heretykiem lub apostatą (co nie jest w artykule rozważane), to zgodnie z nauczaniem św. Roberta Bellarmina i bullą Cum ex Apostolatus Officio (z pliku Obrona sedewakantyzmu) mógł utracić urząd. Ale nawet jeśli nie, to jego rządy musiały być oceniane przez pryzmat prawa naturalnego. Artykuł nie pyta, czy Maduro rządził sprawiedliwie i czy jego obalenie przez USA było moralne. To typowy relatywizm: legalność definiowana przez siłę, a nie przez Boga.
Symptomat: nowy ład światowy bez Boga
Wypowiedź Rodriguez i reakcja USA są symptomaticzne dla nowego ładu światowego, w którym supermocarstwo narzuca swoją wolę pod płaszczykiem „demokracji” i „praw człowieka”. To właśnie błąd, który Pius IX potępia w Syllabusie (błęd 15-16): „Każdy człowiek może wybrać sobie religię” i „Może w każdej religii znaleźć drogę zbawienia”. Tutaj mamy odpowiednik polityczny: każdy naród może wybrać sobie system, ale w praktyce tylko ten, który ulegnie USA, jest uznawany za „demokratyczny”.
Krytyka Machado za popieranie interwencji to wewnętrzna walka frakcji, ale artykuł nie pyta o moralność samej interwencji. Kościół zawsze nauczał, że wojna i interwencja muszą spełniać warunki sprawiedliwej wojny (cf. św. Augustyn, św. Tomasz). Czy obalenie Maduro spełniało te warunki? Artykuł nie porusza tej kwestii, bo przyjął sekularną narrację, gdzie siła zastępuje prawo. To jest owoce apostazji: świat rządzony jest przez siłę, a nie przez Chrystusa Króla.
Brak w artykule odwołania do encykliki Quas Primas czy Immortale Dei Leona XIII, które jasno mówią, że państwo ma obowiązek uznawać religię katolicką i etykę chrześcijańską. Wenezuela, jako kraj o dużym katolickim większościowości, powinna rządzić się według prawa Bożego, a nie poddać się imperialnym dygitacjom USA. Artykuł nie wspomina o tym, że katolicy w Wenezueli powinni odrzucić zarówno heretyckie rządy Maduro (jeśli były heretyckie), jak i zbrojną interwencję bezprawną, trzymając się jedynie Chrystusa Króla.
Konkluzja: konieczność powrotu do Chrystusa Króla
Artykuł na portalu katolickim prezentuje świat bez Boga, gdzie polityka jest grą sił, a „wolne wybory” są narzędziem manipulacji. To jest ostateczny owoc odrzucenia panowania Chrystusa nad narodami, o czym przestrzegał Pius XI. Zamiast bezkrytycznego relacjonowania propagandy imperializmu, Kościół powinien głosić: „Nie ma innego imienia pod niebem, danego ludziom, w którym musimy być zbawieni” (Dz 4,12) i że „wszystka władza na niebie i na ziemi została dana Chrystusowi” (Mt 28,18). Wenezuela, jak każdy kraj, musi uznawać Chrystusa za Króla, a nie podlegać świeckim ideologiami czy imperialnym ambicjom. Tylko w Królestwie Chrystusa może być prawdziwy pokój i sprawiedliwość.
Za artykułem:
Wenezuela: pełniąca obowiązki prezydenta zapowiedziała wybory, bez podawania daty (opoka.org.pl)
Data artykułu: 13.02.2026



