Portal „Gość Niedzielny” informuje o ogólnoeuropejskiej kampanii organizacji ONE OF US przeciwko finansowaniu tzw. „turystyki aborcyjnej” z budżetu Unii Europejskiej. Kampania ma na celu zmobilizowanie obywateli do sprzeciwu wobec planów Komisji Europejskiej, które – zdaniem organizatorów – naruszałyby suwerenność państw członkowskich w zakresie regulacji aborcji. Organizatorzy podkreślają, że aborcja pozostaje kompetencją krajową, a Unia nie ma mandatu do jej finansowania. Artykuł prezentuje argumentację opartą na zasadzie pomocniczości, tożsamości konstytucyjnej państw i demokratycznych decyzji. Kluczowym brakiem jest jednak całkowite pominięcie teologicznego i nadprzyrodzonego wymiaru aborcji jako zbrodni przeciwko Bogu i prawu naturalnemu.
Poziom faktograficzny: legalizm zamiast moralności
Artykuł koncentruje się na aspektach prawnych i instytucjonalnych: traktatach unijnych, kompetencjach państw, zasadzie pomocniczości. Cytuje dr Ségolène du Closel: „Poszanowanie zasady pomocniczości nie jest opcją polityczną, lecz prawnym wyrazem wolności państw członkowskich”. To podejście jest niebezpiecznie redukcjonistyczne. Walka z aborcją nie może być jedynie kwestią suwerenności państw czy zgodności z traktatami. Aborcja jest złem absolutnym, niezależnie od tego, czy państwo ją dopuszcza, czy nie. Pius IX w encyklice „Quanta Cura” (1864) potępił pogląd, że „nie należy uważać za złoczyńców i rozbójników tych, którzy odważają się na to, by oszukać niewinne dzieci w kołysce lub w łonie matki” (Syllabus Errorum, błąd 61). Artykuł nie odwołuje się w ogóle do prawa naturalnego czy Dekalogu, ograniczając się do argumentów prawniczych i politycznych. To prowadzi do sytuacji, w której aborcja byłaby dopuszczalna, gdyby tylko państwo zmieniło prawo – co jest sprzeczne z niezmienną moralnością katolicką.
Poziom językowy: eufemizmy i neutralność
Artykuł używa eufemizmu „turystyka aborcyjna”, który choć powszechny, nie oddaje okrucieństwa zabijania dzieci w łonie matki. Brakuje mocnych słów: „zbrodnia”, „morderstwo”, „świętokradztwo”. Język jest asekuracyjny, biurokratyczny: „mechanizm finansowy”, „inicjatywa obywatelska”, „kompetencje krajowe”. To typowy język modernistyczny, który redukuje moralne zło do kwestii politycznych i prawnych. W „Lamentabili sane exitu” (1907) Pius X potępił pogląd, że „prawa moralne nie stoją w potrzebie boskiej sankcji” (propozycja 56). Artykuł nie wspomina o sankcjach boskich ani o wiecznym potępieniu za aborcję. Język neutralny maskuje rzeczywistość: aborcja to nie „turystyka”, ale akt bezpośredniego zabójstwa człowieka.
Poziom teologiczny: pominięcie prawa Bożego i łaski
Najpoważniejszym błędem artykułu jest całkowite pominięcie teologicznego kontekstu. Nie ma żadnego odwołania do:
- Prawa Bożego i Dekalogu (piąte przykazanie: „Nie zabijaj”).
- Nauki Kościoła o świętości życia od poczęcia.
- Grzechu ciężkiego aborcji i konsekwencji wiecznych.
- Obowiązku państwa chronić życie nie z powodów politycznych, ale z powodu podporządkowania prawu Bożemu.
- Roli sakramentów, szczególnie spowiedzi, w odpuszczeniu grzechu aborcji.
Artykuł opiera się na „tradycjach etycznych” państw i „demokratycznych decyzjach” – co jest relatywizmem. W „Lamentabili” Pius X potępił pogląd, że „dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia” (propozycja 26). To właśnie ten błąd: aborcja jest traktowana jako kwestia polityki, a nie wiary i moralności. Prawda katolicka uczy, że aborcja jest zawsze i wszędzie złem, bo narusza prawo Boże i godność człowieka stworzonego na obraz Boga. Państwo ma obowiązek chronić życie nie dlatego, że taka jest konstytucja, ale dlatego, że tak nakazuje Bóg.
Poziom symptomatyczny: spuścizna modernizmu i sekularyzacji
Artykuł ilustruje głęboką sekularyzację współczesnego katolicyzmu. Walka z aborcją jest prowadzona w kategoriach praw człowieka, suwerenności i demokracji – a nie w kategoriach prawa Bożego, grzechu i łaski. To bezpośredni owoc modernizmu, który Pius X potępił w „Pascendi Dominici gregis” (1907) jako „syntezę wszystkich błędów”. W „Syllabus Errorum” Pius IX potępił błąd 77: „W obecnych czasach nie jest już korzystne, aby religia katolicka była uznawana za jedyną religię państwa, wykluczając wszystkie inne formy kultu”. Ale to nie znaczy, że państwo może zezwalać na aborcję! Wręcz przeciwnie: państwo ma obowiązek uznawać prawa Boże. Artykuł popełnia błąd przeciwnej strony: sugeruje, że jeśli państwo suwerennie zdecyduje, że aborcja jest dozwolona, to katolicy muszą się pogodzić. To jest apostazja. Integralny katolicyzm wymaga, aby państwo uznawało panowanie Chrystusa Króla, co implikuje uznanie prawa Bożego w całym prawie, w tym ochrony życia od poczęcia. Artykuł nie wspomina o Królestwie Chrystusa, o tym, że Chrystus jest Królem społeczeństw (Pius XI, „Quas Primas”). Bez tego, walka z aborcją staje się jedynie polityczną walką interesów, a nie obroną prawa Bożego.
Prawda katolicka jest jasna: aborcja jest zawsze i wszędzie zbrodnią, ponieważ jest bezpośrednim zabójstwem niewinnego człowieka. Państwo ma absolutny obowiązek chronić życie, nie z powodu traktatów czy konstytucji, ale z powodu piątego przykazania Bożego. Każdy katolik ma obowiązek sprzeciwiać się aborcji nie tylko na poziomie politycznym, ale przede wszystkim przez modlitwę, post, nauczanie i świadectwo. Należy przypomnieć, że aborcja jest grzechem ciężkim, który odcina od łaski, a osoby uczestniczące w aborcji (matka, ojciec, lekarz) muszą pokutować i odzyskać łaskę przez spowiedź. Walka z aborcją musi być prowadzona w duchu katolickim, z odwołaniem do prawa Bożego, a nie tylko do prawa pozytywnego.
Za artykułem:
NoAbortionTourism.eu: nowa kampania przeciw finansowaniu „turystyki aborcyjnej” w UE (gosc.pl)
Data artykułu: 13.02.2026



