Portal eKAI (13 lutego 2026) relacjonuje wywiad z prof. Pawłem Mierzejewskim z Instytutu Psychiatrii i Neurologii w Warszawie, który stwierdza, że aborcja z uwagi na tzw. przesłankę psychiatryczną nie ma żadnego medycznego uzasadnienia. Według niego, żadne badania nie wskazują, że aborcja może poprawić stan psychiczny pacjentki, a wiele badań wskazuje na możliwość pogorszenia jej zdrowia psychicznego. Profesor podkreśla, że pacjentki z problemami psychicznymi w ciąży należy diagnozować i leczyć zgodnie z obowiązującą wiedzą medyczną, a aborcja nie jest rozwiązaniem. Krytykuje także badanie „Turnaway Study” jako obarczone wadami metodologicznymi, a także powołuje się na kanadyjskie badanie z 2025 r. pokazujące, że ryzyko hospitalizacji psychiatrycznej jest ponad dwukrotnie wyższe u kobiet po aborcji.
Redukcja życia ludzkiego do problemu medycznego
Artykuł, choć poprawny w aspekcie faktograficznym (cytując badania medyczne), operuje w całkowicie sekularnym, naturalistycznym paradygmacie. Cała dyskusja toczy się wokół skuteczności terapeutycznej aborcji, jakby istotą sprawy była wyłącznie kwestia medyczna. Milczy się tu o najważniejszym: absolutnym zakazie zabijania niewinnego człowieka, który jest niezależny od stanu zdrowia psychicznego matki. To typowe dla modernistycznej redukcji moralności do kalkulacji kosztów i korzyści, gdzie życie dziecka staje się przedmiotem „rozliczenia” w konflikcie z „zdrowiem psychicznym” matki.
Koenie Piusa IX w Syllabus Errorum potępia błędy, które prowadzą właśnie do takiej sekularyzacji etyki. Błąd 56 głosi: „Prawa moralne nie potrzebują boskiej sankcji, a ludzkie prawa nie muszą być dostosowane do prawa naturalnego i nie czerpać swojej mocy z Boga” (Syllabus Errorum, błąd 56). W artykule założeniem jest właśnie to: że „zdrowie psychiczne” (pojęcie płynne, definiowane przez psychiatrię) może być autonomiczną wartością, która konkuruje z prawem Bożim „nie zabijaj”. To zaprzeczenie prawa naturalnego w imię „postępu” medycyny.
Język instrumentalizacji i milczenie o grzechu
Język artykułu jest językiem klinicznym, technokratycznym: „pacjentka”, „zabiegi”, „hospitalizacja”, „ryzyko”, „metodyka badania”. Żadnego słowa o matce, o dziecku, o moralności. To nie jest przypadek. Jest to świadomy lub nieświadomy wybór retoryczny, który usuwa z dyskursu wymiar osobisty, relacyjny i nadprzyrodzony. Milczy się o sakramencie pokuty, o możliwości nawrócenia, o łasce Bożej, która pokonywa cierpienie. To milczenie jest samowystarczalnym oskarżeniem o naturalizm i sekularyzm, odsłaniając mentalność, w której człowiek jest redukowany do zbioru symptomów, a nie do osoby stworzonej na obraz Boga.
W Lamentabili sane exitu św. Pius X potępia błędy modernizmu, w tym te, które redukują objawienie do „uświadomienia sobie przez człowieka swego stosunku do Boga” (błąd 20) i traktują dogmaty jako „interpretację faktów religijnych, którą z dużym wysiłkiem wypracował sobie umysł ludzki” (błąd 22). Artykuł o aborcji dokładnie to odzwierciedla: moralność jest tu „interpretacją” wyników badań, a nie przyjęciem prawa Bożego.
Teologiczne bankructwo: brak odwołania do absolutu
Najbardziej rażące jest całkowite pominięcie przez artykuł (i przez prof. Mierzejewskiego) niezmiennej doktryny Kościoła dotyczącej aborcji. Żadnego odwołania do:
- Prawa naturalnego (piąte przykazanie: „nie zabijaj” rozumiane zawsze jako zakaz bezpośredniego zabójstwa niewinnego).
- Encyklik papieskich: Casti Connubii Piusa XI (1930), Evangelium Vitae Jana Pawła II (1995) – choć ten drugi jest posoborowy, ale potwierdza tradycję.
- Kodeksu Prawa Kanonicznego z 1917 r., który w kanonie 2350 §1 potępiał aborcję z karą ekskomuniki latae sententiae.
- Ojców Kościoła, np. św. Augustyna w De Civitate Dei, który nazywa aborcję „zbrodnią krwawą”.
Zamiast tego, dyskusja toczy się w kategoriach „skuteczności”, „ryzyka”, „dowodów naukowych”. To jest właśnie relatywizacja moralności, przeciwko której ostrzegał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis (1907). Moderniści „wszystko osądzać pragną według kryteriów doświadczenia i samego rozumu”, a nie według objawienia.
Warto przypomnieć, że Pius IX w Quanta Cura (1864) i Syllabus Errorum potępił błędy, które prowadzą do tolerowania aborcji. Błąd 65 mówi: „Należy uznać za prawne, że w państwie katolickim mogą istnieć inne religie obok katolicyzmu” – co jest zwiastunem tolerancji dla zła. Błąd 67: „Prawo ma prawo dozwalać, a nawet sprawiedliwość wymaga, by w państwie katolickim uznano za legalne rodzice, którzy z różnych przyczyn nie chcą mieć dzieci”. To dokładnie logika „przesłanki psychiatrycznej”: państwo (lub lekarz) może „uznawać” że aborcja jest „legalna” czy „uzasadniona” z powodu „zdrowia psychicznego”.
Symptomatologia apostazji: medycyna jako nowa religia
Artykuł jest symptomaticzny dla całej epoki posoborowej, w której medycyna i psychologia zastąpiły teologię jako arbitra moralności. Gdy Kościół przedsoborowy mówił: „Życie jest święte, bo pochodzi od Boga, a Bóg jest Panem życia i śmierci”, współczesny dyskurs mówi: „Życie jest wartością, ale może być zrównoważone z innymi wartościami, jak zdrowie psychiczne”. To jest przejście od etyki dekalogowej do etyki utylitarnej.
W encyklice Quas Primas (1925) Pius XI nauczał, że Królestwo Chrystusa obejmuje wszystkie aspekty życia, w tym politykę prawną i medyczną: „Niech więc nie odmawiają władcy państw publicznej czci i posłuszeństwa królującemu Chrystusowi… co bowiem ostatecznie sprawiedliwość, pokój, dobro wspólne nie mogą być trwale zapewnione bez uznania prawa Bożego i zasad chrześcijańskich” (Quas Primas). W artykule prof. Mierzejewskiego nie ma miejsca na takie „uznanie prawa Bożego”. Jest tylko „nauka”, „badania”, „wytyczne”. To jest zastąpienie prawa Bożego prawem człowieka (w tym przypadku prawem pacjentki do „zdrowia psychicznego”), co Pius IX potępiał w błędzie 54: „Nie należy uznawać za prawne, że w państwie katolickim mogą istnieć inne religie obok katolicyzmu” – ale i w błędzie 56 i 57 dotyczących moralności.
Kontekst polski: postępująca sekularyzacja i apostazja
W Polsce, po zmianach w prawie aborcyjnym (2020/2021), obserwuje się właśnie ten proces opisany przez prof. Mierzejewskiego: poszukiwanie „furtki” poprzez przesłankę psychiatryczną. To nie jest przypadek. To logiczna konsekwencja odrzucenia zasadniczego zasady: prawo Boże ponad prawo ludzkie. Gdy państwo (a konkretnie: NFZ i lekarze) uzna, że „zdrowie psychiczne” jest wyższym dobrem niż życie dziecka, to czyni się sędzią nad prawem Bożym. Kościół przedsoborowy nigdy nie uznał, że jakakolwiek „przesłanka” może usprawiedliwić aborcję. Kanon 2350 §1 KPK 1917 mówił wprost: „Abortus procuret, effectumque secutaverit, ipso facto in excommunicationem latae sententiae incidit”. Bez żadnych „ale”.
Warto zauważyć, że artykuł nie kwestionuje samej legalności aborcji w przypadku zagrożenia zdrowia psychicznego – tylko jej medyczne uzasadnienie. To jest właśnie kluczowy błąd współczesnego myślenia: przyjmuje się założenie, że jeśli aborcja jest „skuteczna” (czyli poprawia zdrowie psychiczne), to jest dobra. Kościół mówi: aborcja jest zawsze złem, niezależnie od konsekwencji, bo jest zabójstwem niewinnego. To niezgodne z nauką katolicką, by oceniać moralność aktu wyłącznie pod kątem skutków (utylitaryzm).
Ostateczny wniosek: powrót do niezmiennej tradycji
Artykuł prof. Mierzejewskiego, choć z medycznego punktu widzenia może być trafny w krytyce „Turnaway Study”, pozostaje w bagnie relatywizmu moralnego. Nie odwołuje się do absolutów wiary. Nie mówi: „aborcja jest zabójstwem, a zabójstwo jest zawsze złem, nawet jeśli matka cierpi”. Mówi: „aborcja nie leczy, więc nie ma medycznego uzasadnienia”. To jest argument ad hominem przeciwko proaborcyjnym środowiskom, ale nie jest to argument z wiary. Dla katolika integralnego, aborcja jest złem nie dlatego, że „nie leczy”, ale dlatego, że przeciwstawia się prawu Bożemu i godności człowieka stworzonego na obraz Boga.
W świetle niezmiennej nauki Kościoła, tzw. „przesłanka psychiatryczna” jest jedynie nowym przykryciem dla starych, potępionych błędów. Pius IX w Syllabus (błąd 65) i Pius XI w Quas Primas jasno wykazują, że państwo i medycyna muszą podporządkować się Królestwu Chrystusa. Gdy lekarz lub państwo uwolnią się od tego podporządkowania, stają się narzędziami zbrodni. Artykuł, choć krytyczny wobec aborcji, nie występuje na tej najwyższej płaszczyźnie. To symptom głębokiej apostazji, w której nawet przeciwnicy aborcji nie śmieją już mówić językiem prawa Bożego.
Jedynym lekarstwem na tę sytuację jest powrót do niezmiennej Tradycji, do pełnego nauczania Kościoła sprzed 1958 roku, gdzie życie człowieka od poczęcia do naturalnej śmierci jest nienaruszalne, a każde naruszenie tego prawa jest zbrodnią wołającą do nieba o sprawiedliwość. Wszelkie „przesłanki”, „wyjątki”, „okoliczności łagodzące” są złem, które nie może być usprawiedliwione, nawet w imię „zdrowia psychicznego”.
Za artykułem:
Prof. Mierzejewski: aborcja z uwagi na tzw. przesłankę psychiatryczną nie ma żadnego medycznego uzasadnienia (ekai.pl)
Data artykułu: 13.02.2026




