Apokalipsa św. Jana jako przedmiot spekulacji modernistycznych w nowym filmie
Krytyczny przegląd filmu „The Apocalypse of St. John” w kontekście integralnej wiary katolickiej
Portal EWTN News promuje nowy film dokumentalno-rozrywkowy „The Apocalypse of St. John”, stworzony przez Simóna Delacre, który ma na celu uczynienie Księgi Apokalipsy dostępnej dla szerokiej publiczności. Twórca, będący katolikiem, motywuje projekt doświadczeniem współczesnego „globalnego kryzysu” w sferze moralnej, duchowej, ekonomicznej i politycznej. Film ma być odpowiedzią na tę sytuację, oferując „dobrą proroctwo” i nadzieję, a nie strach. W wywiadzie twórca przyznaje, że jego wiara została wzmocniona przez badanie Apokalipsy, a nawet wydarzenia jak legalizacja aborcji w Argentynie w 2020 roku interpretuje jako znaki zbliżające się „drugie przyjście” Chrystusa. Celem filmu jest wywołanie pocieszenia i zachęta do studiowania Apokalipsy jako „książki nadziei”.
Niniejsza analiza wykazuje, że promowany film, mimo pozornie katolickiej intencji, stanowi przejaw współczesnego modernizmu w exegesisie biblijnym. Jego podejście relatywizuje, redukuje i naturalizuje najgłębsze treści księgi Apokalipsy, całkowicie pomijając niezmienną, tradycyjną interpretację Ojców Kościoła i Magisterium przedsoborowego. Film jest symptomatyczny dla „ducha czasu” (spiritus temporis), który zamienia proroctwo o ostatecznym sądzie i zwycięstwie Chrystusa nad wrogiem w psychologiczną opowieść o nadziei w kryzysie, usuwając jej eschatologiczny i dogmatyczny ciężar.
Poziom faktograficzny: spekulacja w miejsce dogmatu
Twórca filmu, Simón Delacre, deklaruje współpracę z księżmi, biblistami i teologami, jednak nie podaje ich nazwisk ani konkretnych instytucji, które by je reprezentowały. W kontekście współczesnego katolicyzmu posoborowego, gdzie „teologowie” często są propagatorami krytycznej metody historyczno-krytycznej, brak tych informacji jest niepokojący. Jego stwierdzenie, że Apokalipsa jest „bardziej aktualna niż kiedykolwiek”, jest subiektywną opinią, a nie faktem teologicznym. Proroctwo biblijne ma uniwersalne znaczenie dla Kościoła w każdym wieku, ale nie może być redukowane do bezpośredniego odtwarzania współczesnych wydarzeń politycznych czy społecznych (tzw. konkretystyczna egzegeza), co było potępione przez św. Piusa X w Lamentabili sane exitu (propozycje 28-30).
Jego interpretacja legalizacji aborcji w Argentynie jako „znaku” zbliżającego się drugie przyjście jest przykładem niebezpiecznego i prywatnego proroctwa. W Piśmie Świętym znaki czasu (Mt 16,1-4) dotyczą przede wszystkim wiary i niewiary, a nie konkretnych ustaw państwowych. Takie uproszczenia prowadzą do dwojakiego błędu: po pierwsze, do sekciarskich spekulacji o „kodach” w Apokalipsie, a po drugie, do instrumentalizowania cierpienia niewinnych (nienarodzonych dzieci) jako „potwierdzenia” własnych oczekiwań. To właśnie taka „interpretacja” sprawia, że film staje się bardziej spektaklem emocjonalnym niż nauczaniem Kościoła.
Poziom językowy: naturalistyczny humanizm pod płaszczykiem eschatologii
Język użyty przez twórcę i w promocji filmu jest pełen kluczowych pojęć współczesnego neokatolicyzmu. Mówi o „globalnym kryzysie we wszystkich aspektach życia człowieka”, co jest typowym językiem encyklik społecznych Jana Pawła II i Benedykta XVI, gdzie „kryzys” rozumiany jest przede wszystkim jako problem społeczno-ekonomiczny, a nie jako bunt przeciwko Bogu i Jego prawu. Podkreśla, że film ma dać „dobrą proroctwo” i „książkę nadziei”, a nie „strachu”. To rozróżnienie jest heretyckie. Prawdziwa Apokalipsa jest jednocześnie księgą nadziei (zwycięstwo Baranka) i strasznej grozy (potępienie, cierpienie). Samo jej czytanie bez strachu przed grzechem i sprawiedliwym gniewem Bożym jest zniekształceniem. Św. Jan na Patmos nie pisał o „nadziei” w psychologicznym rozumieniu, ale o pewności zwycięstwa Chrystusa, które jednak objawia się przez męczeństwo i walkę.
Stwierdzenie, że film ma „nauczyć, że Apokalipsa nie jest księgą terroru, ale nadziei”, jest herezją w sformułowaniu. Księga Apokalipsy jest księgą objawienia (greckie apokalypsis – odsłonięcie) Chrystusa jako Sędziego i Zbawiciela. Jej ton jest prorocko-sądowy. Redukcja jej do „książki nadziei” to dokładnie to, o czym mówi Lamentabili sane exitu (propozycja 26): „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia”. To właśnie funkcjonalistyczne, pragmatyczne odczytanie, które oddziela treść objawienia od jej prawdziwego, nadprzyrodzonego znaczenia.
Poziom teologiczny: demontaż integralnej eschatologii
Fundamentalny błąd filmu (i współczesnego katolicyzmu) polega na całkowitym pominięciu sakramentalnego i ofiarnego wymiaru Kościoła w interpretacji Apokalipsy. Prawdziwa Apokalipsa, jak interpretują ją Ojcowie Kościoła (św. Hipolit, św. Metody z Olimpu, św. Jan Chryzostom), jest przede wszystkim opisem Mszy Świętej w niebie i ofiary Chrystusa kontynuowanej na ziemi przez Kościół. Kluczowe wizje (np. Baranka na tronie, ofiara na ołtarzu, pieśń nowego pieśniarza) są bezpośrednim odniesieniem do liturgii. Film, skupiając się na „kryzysie globalnym”, redukuje Apokalipsę do kazania o sytuacji polityczno-społecznej, całkowicie pomijając centralną rolę Ofiary Krzyżowej i Mszy Świętej jako jedynego środka zbawienia i punktu zwrotnego historii.
Twórca mówi o „drugim przyjściu” (second coming). To terminologiczny błąd, który wskazuje na protestanckie, a nie katolickie, rozumienie eschatologii. Kościół naucza o ostatecznym przyjściu Chrystusa na sąd ostateczny (Mt 25,31-46). „Drugie przyjście” w sensie powtórzenia inkarnacji jest herezją. To drobne sformułowanie, ale zdradzające głęboki brak formacji dogmatycznej. Prawdziwa nadzieja Apokalipsy nie polega na tym, że „widzimy znaki zbliżającego się końca”, ale że „wiemy, że Bóg sprawiedliwy Sędzia przyjdzie” (2 Tm 4,8) i że „zwycięstwo Baranka” (Ap 17,14) jest pewne, ponieważ jest to zwycięstwo ofiary na Golgocie, nie zaś politycznej lub społecznej zmiany.
Najbardziej niebezpieczny jest jednak ton filmu: „nie jest to księga terroru, tylko nadziei”. To jest dokładnie odwrócenie eschatologii. Apokalipsa jest księgą terroru dla wrogów Boga (Ap 6,15-17; 14,9-11; 19,19-21; 20,11-15) i księgą nadziei dla wiernych, którzy zostali zabrani z ziemi (Ap 7,9-14) i stali się zastępem Bożym. Nie ma tu miejsca na „rozsadzenie” nadziei i strachu. Strach przed wiecznym potępieniem jest początkiem mądrości (Prz 9,10). Usuwanie tego elementu to usunięcie sedna proroctwa.
Poziom symptomatyczny: duch soborowej rewolucji w exegesisie
Film „The Apocalypse of St. John” jest typowym produktem ducha soborowej rewolucji w interpretacji Pisma Świętego. Jak mówi Pius X w Lamentabili sane exitu (propozycja 4): „Magisterium Kościoła nie może nawet poprzez definicje dogmatyczne określić właściwego sensu Pisma Świętego” – to właśnie błąd, który upowszechnił się po Soborze Watykańskim II. Twórca filmu, choć katolik, postępuje tak, jakby Kościół nie miał prawa do ostatecznego rozstrzygania sensu Pisma Świętego. Stawia swoją subiektywną, „aktualną” interpretację na równi z tradycją.
Ponadto, film wpisuje się w szeroki nurt ekumenicznego i naturalistycznego odczytania Apokalipsy, który zniekształca jej treść. Apokalipsa nie jest „książką nadziei” dla „wszystkich ludzi w kryzysie”, ale objawieniem dla Kościoła (Ap 1,1-3) o jego ostatecznym zwycięstwie nad „babilonią” (symbolizującą świat grzechem i przeciwników Kościoła) i ustanowieniu Nowej Jerozolimy. Kontekst jest ściśle eklezjalny i sakramentalny. Przekształcenie tego w ogólnodostępny, „katolicki” (w rozumieniu posoborowym) film o nadziei jest formą sekularizacji objawienia. To, co jest tajemnicą wiary, staje się przedmiotem rozrywki i psychologii.
Najbardziej niepokojące jest zaangażowanie EWTN News w promocję tego filmu. EWTN, choć tradycyjne w wielu aspektach, od lat promuje modernistycznych „teologów” i podejścia, które odchodzą od niezmiennego Magisterium. Promocja filmu, który tak wyraźnie pomija eschatologiczny wymiar sądu i ofiary, jest kolejnym dowodem na to, że nawet media zadeklarowane jako „tradycyjne” są zanieczyszczone duchem nowoczesności.
Konfrontacja z niezmienną doktryną katolicką
Prawdziwa, katolicka interpretacja Apokalipsy opiera się na następujących niezmiennych zasadach:
- Apokalipsa jest księgą liturgiczną. Jak nauczał św. Ambroży i św. Augustyn, wizje św. Jana odtwarzają liturgię niebieską, która ma swój odpowiednik na ziemi – Msza Święta. Każda wizja (np. otwarcie siedmiu pieczęci, trąby, czary) odpowiada częściom rytuału Mszy. Redukcja Apokalipsy do „proroctwa o współczesności” usuwa ten fundamentalny, sakramentalny wymiar.
- Apokalipsa jest księgą męczeństwa. Kościół, jako Ciało Mistyczne Chrystusa, przechodzi przez wielkie uciskanie (Ap 12-13). Zwycięstwo nie przychodzi przez polityczne czy społeczne reformy, ale przez krwawą ofiarę (Ap 6,9-11; 12,11). „Książka nadziei” dla współczesnego filmu, który omija męczeństwo i konieczność walki z herezją (symbolizowaną przez „babilonię”), jest fałszywą nadzieją.
- Apokalipsa potwierdza dogmaty wiary. Wizje bezpośrednio odnoszą się do:
- Trójcy Świętej (Ap 1,4-6; 22,1)
- Boskiej natury Chrystusa (Ap 1,17-18; 22,13)
- Ofiary Krzyżowej jako jedynego środka zbawienia (Ap 5,9-10; 7,14)
- Mszy Świętej jako ciągłej ofiary (Ap 8,3-4; 11,1)
- Kościoła jako Ciała Mistycznego (Ap 12,1-2.17)
- przeznaczenia wiecznego (Ap 20,11-15; 21-22)
- Interpretacja należy do Kościoła. Jak mówi św. Pius X w Pascendi Dominici gregis, autentyczna egzegeza musi być „katolicka”, tzn. opierać się na tradycji Ojców i Magisterium. Film, który pozwala „biblistom i teologom” tworzyć własne, współczesne paralele, łamie tę zasadę. Jest to dokładnie to, co Pius X potępiał jako „historyzm” i „immanentystyczną egzegezę”.
Brak w promocji filmu jakichkolwiek odniesień do Mszy Świętej, ofiary, sakramentów czy konieczności łaski jest najbardziej wymowny. To dowodzi, że film nie jest katolicki w prawdziwym sensie. Jest to „katolicyzm” po Soborze Watykańskim II, gdzie eschatologia redukowana jest do „nadziei na lepszy świat” lub „drugie przyjście”, a nie do ostatecznego sądu i konieczności bycia w stanie łaski (co wymaga spowiedzi i Mszy).
Konfrontacja z Syllabusem Błędów Piusa IX
Film i jego przesłanie wpisują się w błędy potępione przez Piusa IX w Syllabus of Errors:
- Błąd 16: „Człowiek może, w przestrzeganiu jakiejkolwiek religii, znaleźć drogę do zbawienia wiecznego i osiągnąć je”. Promocja filmu jako „katolickiego”, ale dostępnego dla „wszystkich” i skupionego na uniwersalnym „kryzysie”, sugeruje, że jego przesłanie ma wartość niezależnie od przynależności do Kościoła. To indyferentyzm.
- Błąd 77: „W dzisiejszych czasach nie jest już pożądanym, aby religia katolicka była uważana za jedyną religię państwową, wykluczającą wszystkie inne formy kultu”. Film, choć katolicki w pochodzeniu, jest „obiektywny” i „dostępny”, co jest formą laicyzmu – oddzielenia wiary od jej wyłącznego, publicznego wyznawania.
- Błąd 80: „Rzymski Papież może i powinien pojednać się z postępem, liberalizmem i nowoczesną cywilizacją”. Twórca filmu wyraźnie mówi, że chce dać „dobrą proroctwo” w „sposób katolicki” dla współczesnego świata, który jest zaabsorbowany „kryzysem”. To jest dokładnie próba pojednania Kościoła z duchem świata, a nie z jego potępieniem.
Konfrontacja z Lamentabili sane exitu
Św. Pius X potępił w Lamentabili sane exitu wiele błędów, które w idealny sposób opisują błędy tego filmu:
- Propozycja 20: „Objawienie było tylko uświadomieniem sobie przez człowieka swego stosunku do Boga”. Film redukuje Apokalipsę do „ludzkiego doświadczenia kryzysu i nadziei”, a nie do objawienia od Boga o ostatecznych wydarzeniach historii.
- Propozycja 26: „Dogmaty wiary należy pojmować według ich funkcji praktycznej, tzn. jako obowiązujące w działaniu, nie zaś jako zasady wierzenia”. Twórca mówi, że film ma „nauczyć”, że Apokalipsa to „książka nadziei” (funkcja praktyczna: pocieszenie), a nie przede wszystkim zasada wierzenia o sądzie ostatecznym, potępieniu i zwycięstwie Chrystusa.
- Propozycja 57: „Kościół jest wrogiem postępu nauk przyrodniczych i teologicznych”. Twórca filmu, choć katolik, wyraźnie stara się „przystosować” Apokalipsę do „współczesnego kryzysu”, czyli podporządkować objawienie współczesnym kategoriach myślenia (psychologia, socjologia), a nie poddać współczesność sądowi Apokalipsy.
Konfrontacja z Quas Primas Piusa XI
W encyklice Quas Primas Pius XI nauczał, że Królestwo Chrystusa jest duchowe i odnosi się przede wszystkim do rzeczy duchowych. Jednocześnie podkreślał, że Chrystus ma władzę nad wszystkimi sprawami doczesnymi, ale „dopóki żył na ziemi, wstrzymał się zupełnie od wykonywania tej władzy”. Film „The Apocalypse of St. John” popełnia przeciwne błędy: z jednej strony sekularyzuje Apokalipsę, redukując ją do kwestii społecznych (kryzys globalny), a z drugiej strony próbuje nadawać jej polityczny, „apokaliptyczny” wydźwięk (znaki czasu). Prawdziwa Apokalipsa nie jest ani o polityce, ani o psychologii – jest o krwi Chrystusa i ofierze, które zwyciężają w historii.
Pius XI pisał: „Kiedy to Królestwo Chrystusa objęło w rzeczy samej wszystkich, jak ich z prawa obejmuje, mielibyśmy wątpić o tym pokoju, jaki Król pokoju przyniósł na ziemię?”. Pokój ten nie jest pokojem społecznym czy politycznym, ale pokojem duszy w łasce, osiąganym przez spowiedź i Msżę Świętą. Film, który nie wspomina o tych środkach, oferuje fałszywą nadzieję.
Podsumowanie: Apokalipsa zmanipulowana przez modernizm
Film „The Apocalypse of St. John” jest kolejnym dowodem na to, jak głęboko duch modernizmu (potępiony przez św. Piusa X) wniknął w współczesne katolickie produkcje. Jego celem nie jest nauczenie wiernych prawdziwej, tradycyjnej eschatologii Kościoła, ale dostosowanie Apokalipsy do współczesnych potrzeb psychologicznych i społecznych. Redukuje on objawienie do kazania o nadziei w kryzysie, usuwając jego najcięższe, surowe elementy: sąd ostateczny, potępienie, konieczność ofiary i łaski.
Prawdziwa Apokalipsa jest księgą triumfu Chrystusa-Króla (Ap 19,11-16), ale ten triumf objawia się przez Jego Ofiarę i zawierzenie Kościoła. Nie jest to „książka nadziei” w rozumieniu psychologicznym, ale księga pewności zwycięstwa dla tych, którzy są zabrani z ziemi (Ap 7,14) – czyli dla tych, którzy przeszli przez odrodzenie z wody i Ducha Świętego (J 3,5) i żyją w łasce. Film, który nie głosi konieczności spowiedzi, Mszy Świętej i odrzucenia świata (1 J 2,15-17), nie głosi prawdziwej Apokalipsy.
Wierny katolik, pragnący zrozumieć Apokalipsę, powinien sięgać po komentarze Ojców Kościoła (św. Hipolit, św. Metody, św. Jan Chryzostom, św. Beda Czcigodny), dzieła św. Tomasza z Akwinu, a przede wszystkim – żyć Mszy Świętą i przyjmować sakramenty. Tylko w tym świetle Apokalipsa przestaje być „tematem do dyskusji” i staje się życiem Kościoła.
„Kto ma uszy, niech słucha, co Duch mówi kościołom: Zwycięzcy dam do spożycia z drzewa życia, które jest w raju Bogu” (Ap 2,7). To jest prawdziwa nadzieja Apokalipsy – nie w spekulacjach o znakach, ale w trwaniu w łasce do końca.
Za artykułem:
New film brings to life the Book of Revelation (ewtnnews.com)
Data artykułu: 14.02.2026



