Portal „Gość Niedzielny” publikuje komunikat brytyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w którym rząd Wielkiej Brytanii oskarża Rosję o otrucie i śmierć rosyjskiego opozycjonisty Aleksieja Nawalnego w więzieniu w lutym 2024 roku. Komunikat podaje, że badania wykazały obecność toksycznej substancji (epibatydyny) w próbkach z ciała Nawalnego, i stwierdza, że „tylko rząd rosyjski miał środki, motyw i możliwość” dokonania tej akcji. Brytyjskie MSZ wzywa Rosję do zaprzestania takich działań i zgłasza sprawę do Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej. Artykuł wspomina również o poprzednich osądzach Rosji przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu, który uznał, że areszt i śmierć Nawalnego naruszyły prawo do życia, wolności i zakaz tortur. Tekst kończy się informacją o aresztowaniu Nawalnego w 2021 roku po jego powrocie z leczenia w Niemczech, gdzie leczył się po wcześniejszej próbie otrucia.
Redukcja godności człowieka do kalkulacji politycznych
Analizowany komunikat jest czystym produktem współczesnego laicyzmu i sekularnego humanitaryzmu, gdzie wartość człowieka sprowadza się wyłącznie do kategorii praw politycznych i obywatelskich. Milczenie o grzechu, o sprawiedliwości Bożej, o losie wiecznym duszy Nawalnego jest głośniejsze niż wszystkie oskarżenia dyplomatyczne. Kościół katolicki, w encyklice Quas primas (1925), nauczał, że jedynym prawdziwym źródłem godności człowieka jest jego odkupienie przez Krew Chrystusa i podległość pod panowanie Zbawiciela: „Nie przez co innego szczęśliwe państwo – a przez co innego człowiek… Nie ma w żadnym innym zbawienia”. Śmierć duszy bez sakramentów, w stanie grzechu ciężkiego, jest tragedią o nieskończenie większej wadze niż jakakolwiek krzywda polityczna. Artykuł całkowicie przemilcza ten fundamentalny wymiar, traktując Nawalnego jedynie jako przedmiot międzynarodowych rozgrywek. Jest to klasyczny przykład błędu potępionego przez Piusa IX w Syllabuse (błąd nr 56): „Prawa moralne nie potrzebują boskiego sankcjonowania… ludzkie prawo może być niezgodne z prawem naturalnym”. Mówiąc o „prawach człowieka” bez odniesienia do Prawa Bożego, autorzy artykułu popadają w relatywizm, o którym ostrzegał św. Pius X w Pascendi Dominici gregis.
Język technokratycznej dyplomacji jako symptom apostazji
Słownictwo artykułu („komunikat MSZ”, „badania laboratoryjne”, „toksyczna substancja”, „rażące naruszenie Konwencji”, „wzywa do natychmiastowego zaprzestania”) jest językiem biurokratycznym i prawniczym, całkowicie pozbawionym odwołań do kategorii moralnych czy duchowych. To język „społeczeństwa otwartego”, który – jak pisał Pius XI w Quas primas – „usunął Boga z praw i z państw”. Ten język jest przejawem herezji laicyzmu, potępionej w Syllabuse (błęd 19, 20, 55): „Kościół nie jest społeczeństwem doskonałym… władza świecka może definiować prawa Kościoła”. Artykuł przyjmuje założenie, że państwo (lub organizacje międzynarodowe) jest najwyższym arbitrem sprawiedliwości, co jest zaprzeczeniem zasady, że „nie ma władzy poza Bogiem” (Rz 13,1). Milczy też o tym, że prawdziwa sprawiedliwość wymaga przywrócenia porządku chrześcijańskiego, a nie tylko wymierzenia odpowiedzialności w ramach systemu, który sam jest grzeszny.
Konfrontacja z niezmienną doktryną o władzy świeckiej
Z katolickiej perspektywy sprzed 1958 roku, cała narracja artykułu jest heretycka w swej podstawowej założeniowej strukturze. Kościół zawsze nauczał, że władza świecka jest podporządkowana władzy duchownej w sprawach moralnych i zbawienia. Pius IX w Syllabuse potępił błędy (nr 41, 42, 44): „Władza świecka ma prawo negatywne w sprawach religijnych… prawa świeckie mają pierwszeństwo przy konflikcie z prawem kościelnym”. Artykuż przyjmuje dokładnie przeciwne założenie: że Trybunał w Strasburgu czy Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej są najwyższymi instancjami moralnymi. To jest właśnie „współczesny liberalizm”, o którym mówił Pius IX (błąd nr 80): „Rzymski Papież może i powinien pojednać się z liberalizmem i cywilizacją nowoczesną”. Ponadto, milczenie o konieczności nawrócenia i przyjęcia wiary katolickiej jako warunku prawdziwego pokoju jest zaprzeczeniem encykliki Quas primas: „Nadzieja trwałego pokoju dotąd nie zajaśnieje narodom, dopóki jednostki i państwa wyrzekać się będą i nie zechcą uznać panowania Zbawiciela naszego”.
Symptomatologia rewolucji soborowej w dziennikarstwie
Ten artykuł jest typowym przykładem post-soborowego ducha, który – jak ostrzegał św. Pius X w Lamentabili sane exitu (propozycja 58) – „stawia na pierwszym miejscu zyski i przyjemność, a nie zasady wierzenia”. Żurnalistyka katolicka sprzed 1958 roku traktowałaby śmierć człowieka przede wszystkim jako okazję do głoszenia o potrzebie nawrócenia, o przemienności serca, o niebezpieczeństwie grzechu i potępieniu wiecznym. Dziś śmierć jest przedmiotem analizy politycznej i prawnej. To jest właśnie „duch świata”, o którym pisał św. Jan Paweł II w Evangelium Vitae (choć już w kontekście posoborowym), ale wcześniej Pius XI w Quas primas ostrzegał: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Artykuł nie pyta: „Czy Nawalny był w łasce Bożej?”, nie wspomina o ostatnich sakramentach, nie zachęca do modlitwy za jego duszę. To jest objaw głębokiej apostazji, gdzie wartość człowieka jest funkcją jego politycznej użyteczności lub ofiary w imię „praw człowieka”. Jest to bezpośredni owoc herezji modernizmu, potępionej przez Piusa X, która redukuje religię do „wewnętrznego odruchu” i „postępu społecznego”.
Prawa Boże ponad dyplomatyczne noty
Katolicka etyka polityczna, wyłożona przez św. Tomasza z Akwinu i potwierdzona przez wszystkich papieży przed soborowymi rewolucjami, mówi, że głównym obowiązkiem władzy jest „doprowadzenie poddanych do szczęścia wiecznego” (Pius XI, Quas primas). Dlatego prawdziwa troska o obywatela musi obejmować jego duchowe dobro. Artykuż, skupiając się wyłącznie na wymiarze ziemskim i politycznym, popełnia ciężki błąd przeciwko prawu naturalnemu i objawionemu. Św. Pius X w Lamentabili (propozycja 56) potępił pogląd, że „prawa moralne nie potrzebują boskiego sankcjonowania”. W świetle niezmiennego magisterium, państwo ma obowiązek czci publicznej Bogu i wspierania Kościoła, a nie tylko przestrzegania konwencji międzynarodowych. Milczenie o tym w artykule jest świadectwem całkowitego zaakceptowania zasad laicyzmu, które są sprzeczne z katolicką eklezjologią.
Konkluzja: gdy Kościół milczy, świat mówi językiem siły
Artykuł jest symptomaticzny dla całej epoki po soborowej apostazji. Gdzie jest głos katolickiego biskupa, który mówi o konieczności przywrócenia Chrystusa jako Króla narodów? Gdzie jest wezwanie do modlitwy za duszę zmarłego i za nawrócenie Rosji? Zastępuje to puste gesty dyplomatyczne i retorykę praw człowieka. To właśnie przepowiedział Pius XI: „Gdy Boga i Jezusa Chrystusa usunięto z praw i z państw… stało się iż zburzone zostały fundamenty pod tą władzą”. Śmierć Nawalnego, jak każda śmierć, jest okazją do głoszenia prawdy o Chrystusie Królu. Artykuż nie tylko tego nie robi, ale utrwala światopogląd, który jest przyczyną takiej śmierci – światopogląd bez Boga, gdzie człowiek jest tylko pionkiem w grze politycznej. Taka „troska” jest iluzją i przejawem braku wiary. Prawdziwa troska Kościoła polegałaby na publicznym wyznaniu wiary, na błaganiu o nawrócenie grzeszników, na ofiarowaniu Mszy Świętej za duszę zmarłego i za tych, którzy go zabili. Tego nie ma, bo już nie ma wiary. Artykuż jest więc nie tylko doniesieniem prasowym, ale dokumentem duchowego upadku.
Za artykułem:
Brytyjskie MSZ: rosyjski opozycjonista Nawalny został otruty w więzieniu (gosc.pl)
Data artykułu: 14.02.2026




